REKLAMA
ZAPISY

Jeszcze rekomendacje czy już spekulacje?

2008-12-11 08:30
publikacja
2008-12-11 08:30
Ostatnia seria bardzo negatywnych rekomendacji wydanych przez zagraniczne instytucje finansowe wstrząsnęła rynkiem. Czy sytuacja polskich spółek jest tak beznadziejna, a Polskę czeka gospodarcze załamanie? Czy może zagraniczne instytucje celowo obniżają wycenę naszych spółek, by tanio odkupić ich akcje?

– Rekomendacja Unicredit z 21 listopada dotycząca spółki Lotos wywołała prawdziwą burzę. Nic dziwnego, skoro sprawa dotyczy jednej z największych spółek na GPW i drugiego co do wielkości producenta paliw w Polsce. – Rekomendacja Lotosu niefortunnie wpisuje się w kalendarz innych kontrowersyjnych analiz, które ujrzały światło dzienne w ostatnich tygodniach, a to rodzi niepotrzebne teorie spiskowe – przyznaje Marek Rogalski z FIT DM.

Lotos uspokaja

Sprawa zaczęła się, gdy analitycy Unicredit obniżyli docelową cenę jednej akcji Lotosu z 25 zł do 0. Ich zdaniem, jest ponad 50-proc. prawdopodobieństwo, że Lotos może zbankrutować. Nic więc dziwnego, że taki raport spotkał się z błyskawiczną ripostą koncernu. – To bezprecedensowa próba zdyskredytowania spółki w oczach inwestorów, klientów i instytucji finansujących – podał w komunikacie zarząd Lotosu. Paweł Olechnowicz, prezes spółki na zwołanej konferencji prasowej bronił wyników spółki, która jednak w III kwartale odnotowała stratę netto rzędu 237,9 mln zł. Także spadek cen paliw nie wpływa dobrze na wyniki finansowe gdańskiego potentata. Mimo to zarząd spółki uważa, że ambitne plany koncernu będą realizowane i nie grozi jej upadłość.

Nie było przestępstwa

Kwestia rekomendacji Unicredit trafiła do Komisji Nadzoru Finansowego, która wszczęła postępowanie wyjaśniające. Nie potwierdziły się jednak przypuszczenia, że Unicredit chciał upiec własną pieczeń, drastycznie obniżając wycenę akcji Lotosu. KNF, po sprawdzeniu ostatnich transakcji, doszła do wniosku, że nie doszło do celowego obniżenia wartości spółki celem odkupienia akcji taniej.

Bez wrogiego przejęcia

– Ostatnio panuje moda na pesymizm – tłumaczy Marek Rogalski, główny analityk FIT DM. – Tym samym rekomendacja dla Lotosu uwzględnia najbardziej negatywny scenariusz dla tej spółki, tj. nie będzie ona w stanie pokryć kosztów związanych z obsługą ogromnego zadłużenia (zaciągniętego na poczet ambitnych inwestycji) w przypadku utrzymywania się niekorzystnych warunków makroekonomicznych. Wtedy spółka będzie zmuszona do poszukiwania zewnętrznego finansowania, co mogłoby zostać cynicznie wykorzystane przez konkurencję. Jest jednak mało prawdopodobne, aby przy obecnych warunkach mogło dojść do wrogiego przejęcia – uspokaja Rogalski.

Podobnie z Immoeast

Podobna sytuacja miała miejsce z notowanym na GPW austriackim Immoeast. Akcje tego dewelopera straciły w ciągu jednego dnia 30 proc. wartości, gdy holenderski bank Kempen&Co wydał rekomendację obniżającą wartość akcji do zera. – Wstrzymujemy się z podaniem jakiejkolwiek dodatniej wyceny dla papierów obu spółek.

Rynek kredytowy dla dewelopera Immoeast jest całkowicie zamknięty – twierdzili analitycy holenderskiego banku Kempen&Co. Przyczyną były obawy, że austriackiej firmie brakuje środków na sfinansowanie zaplanowanych projektów. Jednak następne rekomendacje innych banków nie miały aż tak negatywnego wydźwięku, a kurs akcji austriackiej spółki zaczął nawet nieznacznie rosnąć.

Rozbieżne prognozy

Nie tylko spółki są na celowniku zagranicznych instytucji finansowych, ale także prognozy makroekonomiczne. Kilka dni temu OECD wydała rekomendację zakładającą 3-proc. wzrost gospodarczy w Polsce w 2009 r. Było to i tak znacznie mniej od zakładanych pierwotnie przez nasz rząd 4,8 proc., zmienionych potem na 3,8 proc. Niemniej jednak wydźwięk raportu OECD był dla nas dość korzystny, gdyż według ekspertów tej organizacji mieliśmy mieć drugi co do wielkości, zaraz po Słowacji, wzrost PKB w Europie. Jednak już w kilka godzin po jego ukazaniu BNP Paribas opublikował własną prognozę dla naszego kraju, w której nasz wzrost PKB ma wynieść zaledwie 0,4 proc. Prognoza ta była mniejsza od założeń JP Morgan 1,5 proc. wzrostu. Dla porównania Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju ocenia, że PKB Polski w 2009 r. wzrośnie o 2,8 proc.

Nic nam nie grozi?

Tak niskie prognozy wzbudzają kontrowersje wśród ekonomistów. Część z nich uważa, że Polsce nie grozi nic ponad koniunkturalne spowolnienie gospodarcze. Jednym z nich jest prof. Winiecki. Według ekonomisty, polskiej gospodarki nie trzeba ratować. – Ratuje się tonącego, nie ma powodu do ratowania polskiej gospodarki. Istnieje coś takiego jak cykl koniunkturalny i teraz mamy z nim do czynienia – powiedział cytowany przez PAP profesor Winiecki.

Nie ufają firmom

– Faktem jest, że spółki giełdowe, z wyjątkiem banków, mają zadłużenie krótkoterminowe w kwocie 100 mld zł – oponuje Janusz Szewczak, niezależny analityk gospodarczy. – A dziś trudno rolować długi, bo banki nie chcą pożyczać przedsiębiorstwom, zwłaszcza gdy są to banki zagraniczne, a przedsiębiorstwa polskie. Potrzeby płynnościowe firm, w tym branży petrochemicznej są ogromne. Wynika to z przeszacowania programów inwestycyjnych i ogromnego zadłużenia. Wiele spółek giełdowych zostało namówionych przez banki na ryzykowne transakcje, lewarowanie swych procesów inwestycyjnych i akcji kredytowej, za co dziś zagraniczne banki komercyjne wystawiają im rachunek. Być może to najlepszy moment, żeby odkupić udziały w polskich firmach, które tanio sprzedaliśmy – zauważa Szewczak.

Duże zainteresowanie

Niemożliwą rzeczą jest odpowiedzieć jednoznacznie, czy takie rekomendacje są próbą taniego odkupienia i tak już mocno przecenionych akcji giełdowych spółek, czy są dowodem na to, że z gospodarką naprawdę dzieje się źle. Jedno jest jednak pewne. Zainteresowanie zagranicznych instytucji finansowych naszym rynkiem jest duże.

Artur Skoneczko

a.skoneczko@gazetafinansowa.pl

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Zbrojeniówka w odwrocie na giełdach. Inwestorzy stawiają na technologie, a nie czołgi
Tematy

Komentarze (5)

dodaj komentarz
maciej1943
Banki nie ufają przedsiębiorcom, mają do tego prawo. ALE może MY PRZESTAŃMY ufać bankom wycofajmy swoje pieniądze. Zobaczymy jak się piłka potoczy ?
~sla
Dnia 2008-12-15 o godz. 14:10 maciej1943 napisał(a):
> Banki nie ufają przedsiębiorcom, mają do tego prawo. ALE
> może MY PRZESTAŃMY ufać bankom wycofajmy swoje pieniądze.
> Zobaczymy jak się piłka potoczy ?
==
Uważam ,że skuteczna "solidarność" obywateli w Polsce ma szansę odnieść skutek pozytywny.
Dnia 2008-12-15 o godz. 14:10 maciej1943 napisał(a):
> Banki nie ufają przedsiębiorcom, mają do tego prawo. ALE
> może MY PRZESTAŃMY ufać bankom wycofajmy swoje pieniądze.
> Zobaczymy jak się piłka potoczy ?
==
Uważam ,że skuteczna "solidarność" obywateli w Polsce ma szansę odnieść skutek pozytywny. Na działanie banków(patrz: przypadek doprowadzenia do upadłości [Mostostalu Gdańsk, ], należy znaleść instrument skuteczny. Należy nagłośnić przypadki złego traktowania polskich firm, przez grupy banków i zadziałać w ten sposób, aby polscy obywatele -spełniając obowiązek patriotyczny - wycofali wkłady i spłacili kredyty w tych bankach, które szkodzą gospodarce w Polsce. Mamy duże możliwości w tym względzie. Ostatecznie mamy jeszcze banki spółdzielcze i kasę Stewczyka.
patrz:
http://vrp.prv.pl/images/EKONOMIA-referat.doc
~rem
Przedsiębiorców nikt nie rozpieszczał. Jeśli zagraniczne banki nie chcą pożyczać polskim przedsiębiorstwom, to znaczy że nie realizują swojej działalności statutowej. Każda taka odmowa powinna być skontrolowana przez KNF, Rzecznika Praw Obywatelskich, Trybunał Konstytucyjny a przede wszystkim przez Ministerstwo Przedsiębiorców nikt nie rozpieszczał. Jeśli zagraniczne banki nie chcą pożyczać polskim przedsiębiorstwom, to znaczy że nie realizują swojej działalności statutowej. Każda taka odmowa powinna być skontrolowana przez KNF, Rzecznika Praw Obywatelskich, Trybunał Konstytucyjny a przede wszystkim przez Ministerstwo Gospodarki.
~jasiek

To jeszcze jeden dowód na to jak kretyńską ( lub przestępczą ) decyzją była prywatyzacja polskich banków podjęta przez Balcerowicza , Lewandowskiego et consortes . Jako żywo widać teraz , ze to nie my ale zagraniczne banki mają realny wpływ na gospodarkę. Całe szczęście, ze został jeszcze PKO BP
~Sla
Takie NIC. Jeśli piszesz coś, to pisz o co chodzi. jeśli dywagujesz w stylu albo wzrośnie, albo spadnie albo pozostanie na tym samym poziomie - to co napisałeś. Wielkie NIC.
Tak naprawdę na Lotosie nic się nie stało. Bez tego ZERA podobnie by spadał. IDM podał cenę wyższą i nic. IMMOEAST to przekręt kryminalny. Multimilioner odwrócił
Takie NIC. Jeśli piszesz coś, to pisz o co chodzi. jeśli dywagujesz w stylu albo wzrośnie, albo spadnie albo pozostanie na tym samym poziomie - to co napisałeś. Wielkie NIC.
Tak naprawdę na Lotosie nic się nie stało. Bez tego ZERA podobnie by spadał. IDM podał cenę wyższą i nic. IMMOEAST to przekręt kryminalny. Multimilioner odwrócił uwagę od istotnej przyczyny spadku. Tam nie jest potrzebny analityk -zwłaszcza Kempen, lecz błyskawiczne działanie Prokuratury Gospodarczej aby rozbić zlepek ludzi ssących co się da. Dotyczy to IEA,IIA i banków. Jeśli chodzi o prognozę dla Polski - to powiem jedno. Rząd i NBP utracili kontrolę nad gospodarką!!!!!. Ich prognozy można wstawić do kosza. Co już widać z tym 4,8% i 3,8%. To co się będzie działo z polską gospodarką wiedzą w Deutche Banku i w innych globalnych bankach. Inna jest rzecz czy to co puszczają z parą analitycy to ta sama wiedza. Ponadto banki wykreują tą rzeczywistość. Inaczej mówiac - jeśli zechcą, żeby wzrost był 0,4% to taki będzie. Jeśli zechcą , żeby Lotos upadł - to upadnie - czy to takie trudne do zauważenia?

Powiązane: Sektor bankowy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki