Po „surowcowym armageddonie” nastał czas surowcowej smuty. Indeks CRB zakończył listopad w pobliżu 13-letniego (!) minimum. Listę najmocniej zmasakrowanych commodities otwiera pallad, tylko w listopadzie przeceniony o blisko 20%.


Dwucyfrowej przeceny doświadczyły także platyna (-16%), miedź (-11,5%), benzyna, olej napędowy, ropa naftowa i olej opałowy. Notowania złota, srebra i miedzi wyznaczyły w listopadzie wieloletnie minima, osiągając najniższe ceny od 2009 roku. Blisko 6-letniego dna znalazł się także kurs ropy Brent. Jednym zdaniem: obraz nędzy i rozpaczy dla spółek wydobywczych.
Na plusie w skali miesiąca znalazły się tzw. softy. Kurs kakao w Londynie wzrósł o 2,4%, cukier podrożał o 2,8%, a rekordzistą był sok pomarańczowy o 6,1% droższy niż na koniec października. Oprócz tego w górę poszły jeszcze tylko notowania ryżu i oleju sojowego.
Przeczytaj także
Licząc od początku roku podrożało jedynie kakao (o 14,5%), ryż (o 4%), bawełna (4%), cukier (2,6%), canola (2,4%) i sok pomarańczowy – czyli surowce niszowe z punktu widzenia rynków finansowych.
Tegoroczne czerwone latarnie – pallad i platyna - przyniosły straty rzędu 31%. Miedź od początku roku zaliczyła spadek o 27,5%, ropa Brent o 22,7%, pszenica o 19%, a złoto i srebro po ok. 10%. Jest wielce prawdopodobne, że mierzący ceny podstawowych surowców indeks CRB spadnie piąty rok z rzędu, co będzie najdłuższą taką serią od przynajmniej 30 lat.






















































