Obecne wydarzenia na Ukrainie można przyrównać do tych, które kiedyś miały miejsce w Polsce. Ukraińskie społeczeństwo, politykę i gospodarkę czeka fala przemian, którą Polacy mają już za sobą, chociaż nie wszystkie ich skutki były dla nas pozytywne. W Dniu Kobiet postanowiliśmy przyjrzeć się sytuacji kobiet w Polsce i na Ukrainie.
Na początek garść danych statystycznych: jeśli chodzi o strukturę społeczeństwa, na 100 Polaków przypada 106 Polek, a na 100 Ukraińców 119 Ukrainek. Naszych wschodnich sąsiadek jest także więcej pod względem liczebności – porównując z Polską, Ukraina liczy o prawie 5 mln więcej kobiet. Nasz średni wiek jest zbliżony – w Polsce średnia długość życia to 40,3 lat, zaś na Ukrainie – 40,1 lat. Polki żyją statystycznie dłużej niż Ukrainki. Szacowana długość życia Polek to 80,6 lat, a Ukrainek 76,02 lat.
PRACA: pracowite z nas dziewczyny, ale mało nam płacą
Ciekawym odzwierciedleniem sytuacji ekonomicznej kobiet w danym kraju jest coroczny ranking prezentowany w raporcie „The Global Gender Gap ”, tworzony przez Światowe Forum Ekonomiczne. Ranking opiera się na indeksie skonstruowanym na podstawie wskaźników z czterech obszarów: możliwości ekonomicznych, szans na rynku pracy, dostępu do edukacji, aktywności w polityce oraz zdrowia. W 2013 r. Polska zajęła w nim 54., zaś Ukraina 64. miejsce na 136 krajów.
Przeczytaj także
Stopa bezrobocia wśród kobiet wynosi w Polsce 10 proc., zaś na Ukrainie 7 proc. Jak wynika z badań Anny Kordasiewicz z Instytutu Socjologii UW, Ukrainki są chętnie zatrudniane przez Polaków, ale najczęściej pracują w Polsce jako pomoc domowa lub nauczycielki języka angielskiego. Według różnych raportów wskaźnik przedsiębiorczości kobiet wynosi w Unii Europejskiej od 30 do 35 proc. Według Gender Gap Index 2013, na Ukrainie wynosi on 28 proc., zaś w Polsce 31 proc. Wciąż widać duże dysproporcje pomiędzy liczbą kobiet i mężczyzn na stanowiskach kierowniczych. Tylko 6 na 100 prezesów polskich firm to kobiety, zaś wśród członków zarządów spółek 12 proc. to panie.
Dlaczego decydujemy się zostać przedsiębiorcami? Głównym powodem, dla którego decydują się na to Ukrainki, jest uzyskanie niezależności. Jest to dla nich również odskocznia od bezrobocia – takie są wyniki badań, których autorką jest Ruta Aidis z University College London, zamieszczone w raporcie „Female Entrepreneurship in Transition Economies: the Case of Lithuania and Ukraine”. Niemal identyczne są powody, które kierują Polkami decydującymi się na założenie firmy. Z raportu PARP pt.: „Przedsiębiorczość kobiet w Polsce” wynika, że 21,4 proc. Polek zakłada firmy, żeby wykorzystać aktualne potrzeby rynku, 19,4 proc. decyduje się na to z braku alternatywy w postaci pracy najemnej, zaś 14,3 proc. dąży poprzez to do uzyskania niezależności.


Najbardziej znanymi kobietami biznesu na Ukrainie są Lyudmyla Rusalina (prezes grupy Petrus), Maryna Jakovleva (prezes EvroCar), Oksana Moroz-Hunt (właścicielka sieci luksusowych sklepów Sanahunt Group), czy Margarita Sichkar (właścicielka spółki Piramida-2000). W Polsce za topowe kobiety biznesu uznawane są Magdalena Nawłoka (prezes Allianz Polska), Ewa Misiak (prezes Baby&Care), Agata Krawczyk (prezes zarządu Apartment House Sp. z o.o.) czy Marta Ferenc (prezes Alma Sp. z o.o.).
Stosunek płacy kobiet do wysokości płacy mężczyzn na Ukrainie wynosi 0,69, zaś w Polsce 0,52. Choć ukraińskie kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni, to wciąż rozbieżność ta jest tam mniejsza niż w Polsce. Kobiety sięgają jednak odważniej po wiedzę. Studia wyższe wybiera 87 proc. Polek (58 proc. Polaków) i 88 proc. Ukrainek (75 proc. Ukraińców). Obecnie już co trzeci inżynier w Polsce jest kobietą; jedna z nas przypada na grono pięciu profesorów. Ciekawostką może być to, że w Polsce 68 proc. kobiet posiada konto w banku, zaś na Ukrainie jest to jedynie 39 proc.
"Różowy podatek" to nie podatek

Z okazji ostatniego Dnia Kobiet redakcja postanowiła zająć się ich problemami. W ostatnich latach do tej długiej listy doszedł jeszcze jeden, czyli „różowy podatek” (ang. pink tax). Czy zjawisko to faktycznie istnieje?
MACIERZYŃSTWO: Matka Polka i Ukrainka
Z raportu „Matka Polka Niedoceniona 2013”, który dotyczył traktowania kobiet ciężarnych i z małymi dziećmi w Polsce, wynika jednoznacznie, że coraz mniej Polek decyduje się na posiadanie potomstwa. Głównym powodem jest brak bezpieczeństwa finansowego. Sytuacji mam nie ułatwia też stosunek do nich części społeczeństwa. Według 8 na 10 Polaków kobiety w widocznej ciąży powinny być obsługiwane poza kolejnością we wszystkich miejscach publicznych: sklepach, urzędach i placówkach służby zdrowia. Co ciekawe, wśród respondentów, którzy są przeciwni takim przywilejom, większość stanowią kobiety w wieku 18-25 lat oraz 36-40 lat. Mężczyźni w tej kwestii okazują się być znacznie bardziej tolerancyjni. Ciekawostką może być to, że najlepiej zachodzić w ciąże i rodzić dzieci na wschodzie kraju, bo tam Polacy są bardziej tolerancyjni i opowiadają się w większym stopniu za przywilejami dla przyszłych i obecnych matek. Najwyższym wskaźnikiem przyjazności wobec kobiet w ciąży i z małymi dziećmi mogą poszczycić się woj. lubelskie, podkarpackie i podlaskie.
Jak wynika z danych UNICEF-u dotyczących macierzyństwa na Ukrainie, tu znamiennym problemem jest niska jakość podstawowej opieki medycznej dostępnej dla matek i dzieci. Nie ma tam norm krajowych w zakresie rozwoju dzieci, w związku z czym Zgromadzenie Ogólne ONZ ogłosiło lata 2006-16 dekadą odbudowy i zrównoważonego rozwoju w obszarach, na których wystąpiły niszczące skutki katastrofy w Czarnobylu. Dzięki wsparciu UNICEF-u utworzono specjalne centra rodziny świadczące podstawową opiekę zdrowotną we Lwowie, Doniecku i Iwano-Frankiwsku. Ukraina zasłynęła w ostatnich latach również z tego, że wiele tamtejszych kobiet ogłasza chęć zostania… surogatką. W internecie roi się od portali, na których można znaleźć podobne anonse. Kobiety te podają nawet liczbę udanych porodów dla innych par. Ceny wahają się od 1400 do 10 tys. dolarów. Średnia liczba urodzeń przypadających na jedną kobietę jest jednak na Ukrainie nieco niższa niż w Polsce. W Polsce na jedną kobietę przypada 1,29 dziecka, zaś na Ukrainie 1,27.
POLITYKA: Przyczajona Polka, ukryta Ukrainka
Niestety wciąż niewiele kobiet zajmuje się polityką. W parlamencie Ukrainy jest tylko 9 proc. kobiet, zaś polska scena polityczna podzielona jest na 24 proc. pań i 76 proc. panów. W ukraińskiej polityce pojawiły się takie postaci jak Anna German, Irina Gieraszczenko, a także Julia Tymoszenko. Mówiąc o Polkach w polityce nie można pominąć Hanny Suchockiej, Hanny Gronkiewicz- Waltz czy Elżbiety Bieńkowskiej.
Przeczytaj także
PROBLEMY: Jeszcze nie jest różowo
Mimo że Polska i Ukraina uznawane są za kraje cywilizowane, kobiety wciąż muszą borykać się z problemami, które nie powinny mieć miejsca. Jedna na pięć Polek uważa, że przemoc domowa to norma w naszym społeczeństwie. Dodatkowo 38 proc. Polaków zna przynajmniej jedną rodzinę, w której występuje przemoc fizyczna, zaś 7 proc. twierdzi, że zna co najmniej jedną rodzinę, gdzie występuje przemoc na tle seksualnym.
Na Ukrainie tradycyjnie przemoc domowa jest uznawana za „sprawę rodzinną”, jednak przyjęte w 2009 r. przepisy pozwalają policji aresztować osoby oskarżone o popełnianie aktów przemocy. Pomocne są również zintensyfikowane kampanie publiczne, które informują i edukują na temat problemu. Chociaż regulacje prawne zobowiązują rząd do prowadzenia schronisk dla ofiar przemocy w rodzinie w każdym większym mieście, to w praktyce brakuje na to środków i nadzoru ze strony odpowiedzialnego za to resortu. Jak wynika z danych organizacji praw kobiet, ok. 90 proc. ofiar przemocy to Ukrainki.
Drugim istotnym problemem na Ukrainie jest handel ludźmi, głównie kobietami. W styczniu 2006 r. została przyjęta ustawa o zmianie kodeksu karnego w celu ustalenia odpowiedzialności karnej za handel ludźmi, podżeganie do prostytucji i sutenerstwo. Według oficjalnych danych, Ukrainki będące ofiarami handlu ludźmi są wykorzystywane jako gospodynie, szwaczki, a także pracowniczki zakładów produkcyjnych za granicą.
Zarówno Polska, jak i Ukraina ratyfikowały w 1981 r. Konwencję w sprawie Likwidacji Wszelkich Form Dyskryminacji. W grudniu 2004 r. polski rząd przyjął projekt ustawy w sprawie zwalczania i zapobiegania przemocy w rodzinie, a przepisy mające rzeczywisty wpływ na równość płci zostały wdrożone dopiero w 2010 r. Rząd ukraiński podpisał protokół fakultatywny w sprawie przemocy wobec kobiet w 2003 r.






























































