Agencyjny Jasiek może być ubrany całkiem dowolnie. Im bardziej dowolne towarzystwo ubezpieczeń, w całkiem nieodległej przyszłości zwane jedynie ubezpieczycielem, wszak właśnie zaszły wiekopomne zmiany w akcie rangi ustawowej, tym bardziej dowolne stroje.
Im wyższa półka, którą zajmuje towarzystwo na rynku, tym większa dbałość o służbowy ubiór osób wykonujących czynności faktyczne oraz prawne na jego rzecz. To zapewne żaden odkrywczy wynik zwyczajnej obserwacji wszelkiej maści agentów, półagentów, ćwierćagentów, multi oraz poczciwych owiec. Co ciekawe jednak, wraz ze zwyżką notowań rynkowych, przedstawiciele ubezpieczycieli zwyżkujących przykładają większą wagę do ubioru i wykazują dbałość o szczegóły. Wyższa klasa bardziej zobowiązuje? A niższa niby nie? A dlaczego?
Czyżby w dzisiejszych, jednak znacznie bardziej niż przed kilkoma laty konkurencyjnych czasach, pośrednikom ubezpieczeniowym nie jest znane powiedzenie: jak cię widzą, tak ci płacą? Postaw się w sytuacji drugiej strony i zadaj sobie pytanie: czy chciałbym, aby osoba, z którą właśnie się spotkałem, ubrana całkiem przypadkowo, wedle własnego widzimisię, w trampkach na nogach lub innym odpowiedniku obuwia sportowego, miała prowadzić moje sprawy finansowe dziś i w bliżej nieokreślonej przyszłości? Większość odpowiedzi byłaby zapewne przecząca, chyba że po drugiej stronie siedziałby sam Bill Gates, ale to już całkiem inna kwestia.
Dlaczego to zagadnienie Jaśka nurtuje? Czy nie mógłby przejść obok niego bez emocji? Jakie to zresztą emocje! Nie jego małpa, nie jego cyrk. Mógłby, pominąwszy doznania potencjalnych i obecnych klientów wielu towarzystw ubezpieczeń, gdyby nie fakt, że sam przy różnych okazjach, choćby nawet szkoleniach, napotyka przedstawicieli zawodu ubezpieczeniowego w różnych, bywa że zaskakujących ubiorach.
Mógłby zmilczeć, gdyby ekstrawagancją w ubiorze wyróżniali się młodzi, niedoświadczeni pośrednicy, którzy jeszcze nie przeszli właściwej szkoły. Uczą się zawodu, dorabiają, nie czują jeszcze środowiska, nie wykształciło się u nich odpowiednie poczucie estetyki w ubiorze, nie nabyli wcześniej odpowiedniej garderoby, ponieważ nie mieli takiej potrzeby, poprzednie zajęcia zawodowe nie stawiały w tym względzie żadnych wymagań, itd., itp.
Ale nie zawsze tak jest. Bywa, że z kiepskim strojem obnoszą się niezwykli agenci, z ogromnym dorobkiem, długoletnią historią w zawodzie, stawiający sobie oraz otoczeniu biznesowemu niezwykle wysokie wymagania. Nie widzą, nie czują nic niestosownego w przywdzianiu do garnituru, pominąwszy jego markę, przydepniętych, zdartych i niekoniecznie wyczyszczonych butów?
Nie zauważają, że przy nadwadze nie powinny pływać z dumną miną po pokojach, odziane w dzianiny opinające ciało, uwypuklające oponki, przyozdobione w wielką, ciężką biżuterię, czerwone fryzury i Bóg wie jeszcze w co, co inaczej estetyczna głowa może wymyślić… A te pantofelki, czółenka, mokasynki …
Młodemu adeptowi agencyjnej sztuki można wiele wybaczyć. Z czasem przyswoi zasady obowiązujące w biznesie. Pewnie tak. Może tak, a może nie. To zależy od osoby wprowadzającej. Dowolnie ubrany menedżer staje się wzorem do naśladowania wedle zasady, skoro mój szef tak właśnie się prezentuje otoczeniu, to zapewne i ja powinienem hołdować takim zasadom. W końcu on – ona są doświadczeni i wiedzą, co czynią (jeśli jesteś między wrony, musisz krakać jak i one).
Menedżer w trepach z powyłamywanymi obcasami ma szansę stać się idolem kandydata. Menedżer typu „ciepła ciocia” (dzianinki) przekaże wzorzec kandydatce. Można mieć jedynie nadzieję, że nie każdy mechanicznie go odwzorowuje i swój rozum - w pozytywnym tego słowa znaczeniu – ma. Są powszechnie obowiązujące zasady, które – bez względu na indywidualne podejście – powinny być przestrzegane. Zawód pośrednika pozostaje w trwałym związku z klientem. Zatem, należy mu okazać szacunek poprzez przywdzianie właściwego stroju. Nie zawsze co prawda trzeba ślepo hołdować przyjętym zasadom, ale bussines is bussines.
Bardzo znana psycholog od biznesu twierdzi nawet, że nie można być lepiej ubranym niż klient na umówionym spotkaniu. Nie dodaje przy tym, jak klient będzie ubrany, wszak jemu akurat przysługuje atrybut dowolności. Klient może być w laczach, rozparty w głębokiej sofie, bo takie jego prawo. Agent musi być ubrany biznesowo. Ubiór budzi respekt, ubiór budzi szacunek. Jeśli chcesz, by klient postrzegał cię jak zbierającego ochłapy, ubierz się stosownie do jego oczekiwań.
Jeśli zamierzasz robić z klientem poważny biznes, ubierz się właściwie do skali potencjalnego biznesu. W praktyce opłaca się przyjmować w działaniu wskazówkę numer dwa. Po co ci agent ochłapy? Nie musisz być agentem. Wystarczy, że będziesz rzeczoznawcą, tj. osobą znającą się na rzeczy przy ocenie przydatności surowców wtórnych na przyblokowym śmietniku. To drugie zajęcie, z pełnym szacunkiem dla osób je wykonujących, nie wymaga stroju biznesowego, wystarczy strój dowolny.
Jak zatem powinien prezentować się przedstawiciel zawodu ubezpieczeniowego? Panowie – garnitur w spokojnych kolorach oraz koszula z krawatem. Koszula dobrana w taki sposób, aby tworzyła z garniturem i krawatem harmonijną całość. Jaśniejsza od garnituru. Do garnituru granatowego właściwa będzie koszula w kolorze błękitnym, do szarego w błękitnym lub kremowym, do jednokolorowego odpowiednia będzie koszula kolorowa lub we wzorki. Do garnituru we wzory należy zakładać koszulę jednokolorową w odcieniu pastelowym. Gdy chodzi o krawaty, obowiązują następujące zasady: ubranie w paski – koszula jednokolorowa, krawat jednokolorowy, ubranie jednokolorowe – koszula w paski, krawat jednokolorowy, ubranie jednokolorowe – koszula jednokolorowa, krawat we wzorki. Buty – klasyczne.
Do garniturów biznesowych w kolorze czarnym, do jasnych w kolorze brązu. Skarpetki powiązane kolorystycznie z obuwiem lub skarpetkami. Panie – kostium (granat, oliwka, ciemny beż, czerń, mahoń). Jasna koszula, jaśniejsza od koloru kostiumu. Kolorowe, odpowiednio dobrane dodatki, torebka i dobrze dobrane pantofle. W przypadku obydwu płci wymagana jest dobra, zadbana fryzura. Co do marki, oczywiście im wyższa, tym lepiej, ale bez przesady.
Czy to aż tak dużo? Chyba nie. Skąd zatem ten festiwal strojów „biznesowych”, te zdeptane buty, krawaty typu „zdechła kaczka”, wymięta koszula, sportowe obuwie do garnituru, dzianiny na wyraźnie dobrze odżywionym ciele, tony biżuterii? Jasiek nie ma specjalnie wyboru w kwestiach ubioru, Jasiek jest stworzeniem biznesowym, podlega określonym regułom. Naprawdę, nie warto ich łamać…
Sławomir Dąblewski
































































