Bożena M. Dołęgowska-Wysocka: Panie prezesie, jest Pan na tym wysokim stanowisku od pół roku. Co skłoniło Pana do przyjęcia tego stanowiska? Ambicje osobiste? Chęć sprawdzenia się?
Ireneusz Łuszczewski: - Przed przejściem do Warty kierowałem firmą średniej wielkości, która była w pierwszej dziesiątce ubezpieczycieli życiowych. Główną przesłanką mojej decyzji o objęciu stanowiska Prezesa TUiR Warta S.A. była chęć sprawdzenia się w kierowaniu firmą, która jest jednym z liderów polskiego rynku ubezpieczeń i ma pozycję dominującą w szeregu ubezpieczeń (morskie, lotnicze, korporacyjne). Jest to zatem olbrzymie wyzwanie zawodowe dla mnie.
Rozmawiamy w przedostatnim dniu roku 2004. Od kilku miesięcy toczy Pan szalenie intensywne życie. Jakie były te miesiące? Czy nie jest Pan zaniepokojony stałym spadkiem udziału Warty w polskim rynku. W ostatnich 3 latach udział ten zmalał z 13,5% do około 11,5%.
- Niestety, nie jestem zadowolony z przypisu składki i spadkowej tendencji która ma miejsce w ostatnich latach. Warto jednak podkreślić, że zysk na koniec roku 2005 powinien wynieść około 65 mln zł, co oznacza ponad 20 procent więcej niż przed rokiem.
Czy to nie jest los tych wielkich? Inny gigant z naszego rynku też jest systematycznie „podskubywany” z prawa i lewa przez tygryski i piranie naszego rynku ubezpieczeniowego.
- To prawda. Gdy się jest małym, to łatwiej jest zwiększać udział w rynku. Natomiast niepokojące dla mnie jest, że przypis składki każdego roku był mniejszy, mimo że sam rynek
Rzeczywiście, nasza branża kryzys ma już poza sobą. Wracając zaś do Warty. Jakie ma Pan remedium na ten stan rzeczy? Jak Pan chce zahamować tę tendencję, czy szef ogromnej firmy może to w ogóle zdradzić?
- Może, w pewnym zakresie. Mamy w arsenale kilka środków, o których powiem za chwilę. Czy to jest to remedium, o którym Pani wspomniała? To się dopiero zobaczy. Konkurencja przecież nie będzie spała.
Rzeczywiście nie śpi. To widać zresztą w zestawieniu wyników III kwartału. Jedni ubezpieczyciele wspaniale odbijają się, inni płyną do przodu acz nieco wolniej, jest wszakże i grupka outsiderów, którzy zostają w tyle.
- Ja lubię walkę. Na pewno musimy wprowadzić zdecydowane działania w zakresie sprzedaży. Chcemy zdecydowanie zwiększyć dynamikę poszczególnych kanałów dystrybucji.
Jak?
- Jest kilka sposobów, ale - proszę wybaczyć - nie jest to jeszcze ani czas, ani miejsce na szczegóły.
Mam zatem do Pana prośbę: gdy ten czas nadejdzie, czy możemy umówić się ponownie?
- Możemy. Teraz podkreślę, że nasza współpraca z multiagencjami i brokerami będzie na pewno oparta na racjonalnych metodach. Nie będziemy uprawiać dumpingu, obniżać taryfy. To nie wchodzi w rachubę! Natomiast będziemy promować dobrych sprzedawców, którzy przynoszą dobrą produkcję; podkreślam: d o b r ą, a więc tą bez lapsów, które są zmorą polskiego rynku ubezpieczeń.
Tak, to była prawdziwa zmora rynku sprzed roku czy dwóch. Ale teraz jest już chyba lepiej?
- Nadal to zjawisko jest niepokojące. Czy wie Pani, jak to wygląda na rozwiniętych rynkach?
Jak?
- Mniej więcej 5 proc. Nie wiem czy ktokolwiek prowadzi w Polsce całościową statystykę, ale dysponuję danymi wyrywkowymi. W wielu polskich firmach ubezpieczeniowych lapsy to jest 20 - 30 proc. ogółu sprzedanych polis. A są takie, w których co druga to laps!
No cóż, nie jesteśmy zrównoważonym, rozwiniętym rynkiem, lecz rynkiem młodym, niestabilnym...
-... na którym wielu ludzi znalazło się przypadkowo. A my chcemy w Warcie jeszcze mocniej postawić na profesjonalistów, ludzi uczciwych, którzy chcą się zawodowo i docelowa związać z ubezpieczeniami
Profesjonalizm. To jest dewiza także moja własna i „Gazety Ubezpieczeniowej”.
- Mówiłem o dwóch kanałach sprzedaży, multiagencjach i brokerach. Chcemy w 2005 r. zwiększyć ponadto poważnie liczbę agentów wyłącznych. Zajdą także zmiany organizacyjne. Chcielibyśmy, aby nasze lokalne oddziały były nastawione bardziej prosprzedażowo, stąd odciążymy je z niektórych funkcji, znajdujących się poza naszym głównym biznesem, mówię zwłaszcza o funkcjach typowo administracyjnych - scentralizujemy je. Chcemy doprowadzić do tego, aby efekt skali podjętych działań doprowadził do bardzo pozytywnych wyników.
A jak będzie z portfelem?
To kolejny obszar, w których podejmiemy zmiany. Będziemy bardziej selektywnie dobierali ryzyka i rezygnowali z nierentownych ubezpieczeń, na przykład z niektórych OC zawodowych. Przeanalizujemy szczegółowo każdy rodzaj ubezpieczeń i zrobimy to też w stosunku do każdego klienta. Jeśli historia klienta jest pozytywna, to nie powinien mieć on żadnych obaw o dalszą współpracę. W przypadku klientów permanentnie nierentownych, będziemy musieli podjąc pewne działania.
Rozumiem, że ruszacie ostro od pierwszego dnia Nowego Roku?
- W tak ogromnej i złożonej firmie jak Warta, która jest skomplikowanym konglomeratem finansowym, nie da się „ruszyć ostro”. Wszystko wymaga czasu, rozwagi. Ale, to prawda, kroki, o których mówię, nie są rozłożone na lata, lecz miesiące. Mówimy cały czas o roku 2005.
...Dodam - roku Jubileuszowym dla Warty, bowiem będziecie obchodzić 85 rocznicę jej powstania. Ale chciałabym wrócić jeszcze do roku minionego i trudnej dla Was i Pana osobiście, kontrowersyjnej decyzji Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych, zakazującej łączenia przez Pana stanowisk prezesa Warty majątkowej i życiowej. Czy to prawda, że złożyliście Państwo skargę na decyzję KNUIFE do sądu w sprawie braku zgody na objęcie przez Pana stanowiska prezesa w Warcie Vita S.A.?
- Tak to prawda, złożyliśmy skargę na decyzję KNUIFE do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.
Czy nie było innej drogi?
- Od negatywnej decyzji KNUIFE Warta Vita odwoływała się, ale ta decyzja została podtrzymana w mocy. Wobec braku innej możliwości akcjonariusze zdecydowali się na ten właśnie krok.
Jakie argumenty zostały przytoczone przez nadzór ubezpieczeniowy w uzasadnieniu decyzji i jakie jest Państwa stanowisko w tej sprawie?
- Komisja argumentowała, że nie istnieje możliwość odpowiedzialnego łączenia funkcji prezesa Zarządu dwóch dużych zakładów ubezpieczeń oraz że łączenie funkcji prezesa Zarządu TUiR "WARTA" S.A. i WARTA VITA S.A. powodowałoby konflikt interesów u osoby zarządzającej. Naszym zdaniem teza o braku możliwości łączenia funkcji prezesa Zarządu dużych zakładów ubezpieczeń nie jest trafna dlatego m.in., że brak jest zakazu w tej materii zarówno w przepisach prawa polskiego jak i Unii Europejskiej, a ponadto w Polsce aż w 8 ośmiu grupach kapitałowych łączy się funkcję prezesa Zarządów. Dodam, że jest to także typowa praktyka w Europie, istniejąca także w znacznie większych niż nasze zakładach ubezpieczeń. Poza tym w Grupie WARTA od 1998 do 2004 roku prezesem Zarządów była ta sama osoba i był to fakt znany nadzorowi, nigdy nie podnoszony przez KNUIFE a zakaz łączenia funkcji członka Zarządu zakładów ubezpieczeń został usunięty z projektu ustawy o działalności ubezpieczeniowej (uchwała Senatu z 8 maja 2003 r.) i nigdy nie stał się prawem.
A Teza o „konflikcie interesów”?
- Także wydaje się nietrafna, gdyż obie spółki działają w ramach jednej grupy kapitałowej, mają niekonkurencyjny przedmiot działalności, a sam ustawodawca wyczerpująco wskazał, jakich funkcji nie można łączyć z funkcją prezesa Zarządu zakładu ubezpieczeń, o czym stanowi art. 29 wspomnianej ustawy.
Czy Państwa opinię podzielają eksperci?
- Powyższe argumenty WARTA VITA S.A., zostały jednoznacznie potwierdzone przez szereg pisemnych opinii niezależnych i uznanych autorytetów prawnych, które są w posiadaniu WATA VITA S.A. Eksperci w szczególności zwrócili uwagę na to, że:
- KNUiFE naruszyło art. 27 ust. 4 ustawy o działalności ubezpieczeniowej (członek zarządu ma dawać rękojmię prowadzenia spraw zakładu ubezpieczeń w sposób należyty), rażąco niewłaściwie go stosując - tym samym wydano decyzję pomimo braku przesłanek do zastosowania przepisu.
- Decyzja jako bezpodstawna narusza postanowienia Konstytucji RP poprzez ograniczenie chronionego konstytucyjnie prawa swobody działalności gospodarczej, wolności wyboru i wykonywania zawodu, wyboru miejsca pracy.
- Decyzja narusza przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego, ponieważ w uzasadnieniu nie zawiera jakichkolwiek przesłanek pozwalających uznać, że wnioskowana osoba nie daje rękojmi prowadzenia spraw WARTA VITA S.A. w sposób należyty.
Pozwoli Pan, że na tym zakończymy ten wątek naszej rozmowy. Generalnie, mimo wszystkich przeciwności, czy jest Pan optymistą?
- Tak. Zdecydowanie tak. Gospodarka polska rozwija się. Mamy korzystne efekty wejścia Polski do Unii Europejskiej. Będzie z wolna podnosił się standard życia i świadomość ubezpieczeniowa naszego społeczeństwa. I nie chodzi mi tylko o ludzi najbogatszych, lecz o typowego „Kowalskiego”, bo w ubezpieczeniach podobnie jak w bankowości detalicznej wielkość portfela klienta masowego decyduje o sukcesie lub porażce.
Czego życzy Pan w Nowym Roku swoim pracownikom i klientom Warty?
- Spokojnego i radosnego roku, żeby spełniły się ich wszystkie marzenia.
A sobie?
- Chciałbym, aby w mojej rodzinie toczyło się wszystko tak, jak się toczy obecnie, aby moja wspaniała żona szczęśliwie urodziła w lutym nasze drugie dziecko, czyli żeby Mikołaj nasz synek doczekał się siostrzyczki. I co najważniejsze, żebyśmy wszyscy cieszyli się dobrym zdrowiem. Pozostałe rzeczy da się wypracować.
W sferze zawodowej chciałbym, abyśmy z kolegami i koleżankami z Warty powalczyli z konkurencją i odnieśli sukces w realizacji pomysłów, które mamy. Ale bez wspólnej, zespołowej, wytężonej pracy, o tym nie ma co marzyć. Chciałbym, aby moi pracownicy uwierzyli we mnie.
Zatem, jakie wartości w ludziach ceni Pan najbardziej?
Prawość, uczuciowość i poszanowanie zasad.
Jakie cechy osobowości wnosi Pan osobiście do biznesu?
- Niezależność, uczciwość, dobra organizacja pracy, sprawność działania i duże wymagania zarówno od siebie samego jak i od zespołu współpracowników.
... A cechy menedżerskie?
- Konkretność, umiejętność doboru właściwych menedżerów i tworzenia dobrego zespołu. Nie pamiętam, aby menedżerowie odchodzili ode mnie. Na koniec powiem jeszcze o dobrej znajomości zarówno rynku polskiego, jak i europejskiego oraz zasad funkcjonowania największych instytucji finansowych.
Na zakończenie naszego spotkania spytam, co Pan uważa za swój największy sukces zawodowy?
- ... że bez żadnych układów, a jedynie ciężką i efektywną pracą osiągnąłem zawodowo to, co osiągnąłem.
Dziękuję serdecznie za rozmowę
Bożena M. Dołęgowska-Wysocka
































































