REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Wielka nadzieja dla chorych. Dla inwestorów nawet 1500 procent zysku w ciągu roku

Tomasz Goss-Strzelecki2026-05-10 06:00zastępca redaktora naczelnego Bankier.pl
publikacja
2026-05-10 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Dzisiaj biotechnologia to nie tylko szansa na nowe skuteczne metody leczenia, ale także potencjał spektakularnych zysków – pod warunkiem, że wiemy, gdzie ich szukać. Rozmawiamy z Evanem McCullochem, zarządzającym funduszem Franklin Biotechnology Discovery Fund we Franklin Templeton, o tym, na jakim etapie cyklu znajduje się ten sektor, dlaczego Stany Zjednoczone nadal wyprzedzają Europę i Chiny oraz w jaki sposób sztuczna inteligencja skraca drogę z laboratorium do apteki.

Wielka nadzieja dla chorych. Dla inwestorów nawet 1500 procent zysku w ciągu roku
Wielka nadzieja dla chorych. Dla inwestorów nawet 1500 procent zysku w ciągu roku
/ Shutterstock

Większe zyski niż dzięki big techom

Fundusz zarządzany przez naszego rozmówcę ma ostatnio dobrą passę. W zeszłym roku przyniósł inwestorom 52% zwrotu, co jest jednym z najlepszych wyników w jego ponad 25-letniej historii. W tym roku wzrósł o kolejne kilka procent, a jego aktywa wynoszą obecnie 1,74 mld dolarów.

Punktem odniesienia jest dla niego indeks Nasdaq Biotechnology, który z kolei w zeszłym roku po raz pierwszy od dłuższego czasu zaczął osiągać lepsze wyniki niż szeroki rynek Nasdaq – zdominowany przez wielkie firmy technologiczne. Indeks biotechnologiczny zyskał 32% i przewyższył Nasdaq Composite o prawie 12 punktów procentowych.

Co sprawiło, że inwestorzy zaczęli zwracać znacznie większą uwagę na tę branżę? Evan McCulloch wskazuje na dwa czynniki, z których pierwszy miał charakter czysto polityczny.

Evan McCulloch, zarządzający funduszem Franklin Biotechnology Discovery Fund (Materiały prasowe)

Na początku ubiegłego roku rynkiem wstrząsnęły nowe cła i regulacje cenowe, które, jak podkreśla ekspert, obniżyły wyceny w całym sektorze opieki zdrowotnej oraz zależnej od niego branży biofarmaceutycznej.

Wakacje na giełdzie

– Sytuacja była poważna, ponieważ wiele leków produkowanych przez amerykańskie firmy wytwarza się poza Stanami Zjednoczonymi, a ich import wiązałby się z wysokimi cłami – zauważa Evan McCulloch w wywiadzie dla Bankier.pl. Przełom nastąpił pod koniec września, kiedy to firma Pfizer zawarła porozumienie z administracją Trumpa. Jak wyjaśnia McCulloch, w ramach ugody firmy zgodziły się na niewielką obniżkę cen, ale tylko w ramach kanału Medicaid – czyli programu ubezpieczeniowego dla osób o najniższych dochodach, który stanowi nieco poniżej 10% rynku amerykańskiego. Pozwoliło to uniknąć zmian cen w bardziej znaczącym programie Medicare oraz na rynku komercyjnym, co według eksperta wyeliminowało ryzyko egzystencjalne dla całej branży. W ślad za Pfizerem 17 innych dużych firm farmaceutycznych zawarło podobne ugody.

– Drugim czynnikiem napędzającym wzrost akcji była ogromna fala fuzji i przejęć (M&A) w czwartym kwartale, będąca bezpośrednią konsekwencją poprawy atmosfery politycznej. Przejęcia te mają absolutnie kluczowe znaczenie dla utrzymania zdrowej równowagi między mniejszymi firmami biotechnologicznymi a wielkimi koncernami farmaceutycznymi – podkreśla McCulloch.

Jak działa ten rynek

W tym miejscu warto pokrótce wyjaśnić, jak ten rynek działa w praktyce. Mniejsze firmy biotechnologiczne skupiają się na opracowywaniu nowych kandydatów na leki i wczesnych fazach badań klinicznych. Jednak gdy przychodzi czas na komercjalizację, sprawy się komplikują. – Jako inwestorzy nie chcemy, aby firmy biotechnologiczne samodzielnie wprowadzały leki na rynek. Musiałyby one stworzyć własne działy sprzedaży, co wiąże się z ogromnymi kosztami, a jak pokazuje historia, większość takich premier kończy się niepowodzeniem, ponieważ małe firmy mają trudności z negocjowaniem warunków z płatnikami – wyjaśnia McCulloch.

Z tego powodu najskuteczniejszym modelem działania jest przejmowanie innowacyjnych projektów przez gigantów farmaceutycznych, takich jak Pfizer, Eli Lilly czy Merck. Firmy te mają już nawiązane relacje z płatnikami (ubezpieczycielami) oraz gotowe struktury sprzedaży.

Dyrektor zauważa również, że duże firmy farmaceutyczne wkraczają obecnie w bardzo trudny okres znany jako „klify patentowe”, ochrona ich flagowych leków, w zależności od firmy, będzie wygasać pomiędzy bieżącym a 2032 rokiem. Z tego powodu giganci ci są praktycznie zmuszeni do ratowania swoich portfeli i stymulowania wzrostu przychodów poprzez przejmowanie lub licencjonowanie innowacji opracowanych przez sektor biotechnologiczny.

Ekspert dodaje, że premie płacone przy przejęciach wynoszą zazwyczaj od 50 do 100%. Fundusz ma jasną strategię w takich sytuacjach: – Natychmiast po ogłoszeniu przejęcia zamykamy naszą pozycję i od razu reinwestujemy pieniądze – wyjaśnia. Wywiera to presję na wzrost cen akcji kolejnych spółek, które fundusz kupuje, a jednocześnie rosną wyceny innych firm postrzeganych przez rynek jako potencjalne cele przejęcia.

Europejczycy powinni więcej płacić za leki?

McCulloch nie pozostawia wątpliwości co do tego, gdzie leży serce światowej branży biotechnologicznej. – Zdecydowana większość przychodów branży pochodzi ze Stanów Zjednoczonych, gdzie ceny leków są wyższe, a ich wykorzystanie jest największe – zauważa. Chociaż około 15% portfela funduszu stanowią spółki spoza USA (takie jak Jazz Pharmaceuticals z Irlandii czy Argenx z Holandii), ekspert traktuje wiele z nich jak firmy amerykańskie, ponieważ koncentrują się one na rynku amerykańskim.

– Liczba ludności w Europie jest półtora raza większa niż w Stanach Zjednoczonych, ale rynek nie oferuje proporcjonalnych możliwości, ponieważ nikt nie jest skłonny płacić tak wysokich cen za terapie. Aby zniwelować tę różnicę, ceny leków musiałyby wzrosnąć w Europie, a koszty musieliby ponieść podatnicy – wskazuje ekspert.

– W rezultacie leki odkrywane w różnych częściach Europy są następnie opracowywane z myślą o rynku amerykańskim. Firmy koncentrują się na Stanach Zjednoczonych, starając się jak najlepiej zrozumieć amerykański system opieki zdrowotnej i zmaksymalizować możliwości komercyjne.

Sytuacja wygląda zupełnie inaczej w Chinach, które próbują dogonić Zachód. Chiński rząd przeznaczył ogromne środki finansowe na sektor biotechnologiczny, zapewniając firmom biura i laboratoria oraz dotując produkcję. McCulloch powołuje się na szacunki, według których obecnie działa tam ponad tysiąc firm biotechnologicznych, co przewyższa łączną liczbę takich firm w pozostałych częściach świata.

Uważa on jednak, że ich model biznesowy nadal ma wady.

– Chińskie firmy opierają się na strategii „szybkiego naśladowcy” i po zakończeniu badań klinicznych II fazy chcą po prostu sprzedawać licencje światowym gigantom farmaceutycznym. Model ten jest skazany na porażkę, ponieważ rynek nie jest w stanie wchłonąć tak ogromnej liczby licencji, a wiele z tych leków, choć skutecznych, nigdy nie stanie się „najlepszymi w swojej klasie” – ocenia McCulloch.

Przyznaje, że z ostatniej podróży do Azji nie przywiózł żadnych interesujących pomysłów inwestycyjnych.

W raporcie napisanym wkrótce po tej podróży podkreślił jednak, że postęp w Chinach jest szybki i jeśli Stany Zjednoczone mają pozostać liderem w dziedzinie biotechnologii, administracja musi pójść za przykładem Chin w zakresie wspierania innowacji i przyspieszania rozwoju.

A co z Polską? McCulloch przy okazji wizyty nad Wisłą miał okazję spotkać się z jedną z firm biotechnologicznych notowanych na warszawskiej giełdzie (obecnie jest ich prawie 20 – niedawno dołączyła do tej listy firma Syn2bio, wydzielona z grupy Synektik – choć ceny akcji wielu z nich spadły w porównaniu z poziomem sprzed kilku lat). Chociaż firma, o której mowa, znajduje się we wczesnej fazie rozwoju i ma niską kapitalizację, zwróciła jego uwagę dzięki innowacyjnej terapii i współpracy z instytucją amerykańską. – Kiedy dane badawcze będą dostępne i jednoznaczne, porównamy je z odpowiednimi punktami odniesienia i być może na tym etapie dokonamy inwestycji – mówi ekspert.

Wskazuje on jednak na praktyczne wyzwania związane z inwestowaniem w firmy spoza Stanów Zjednoczonych – należą do nich różnice stref czasowych, bariery językowe, a przede wszystkim znaczne różnice w standardach rachunkowości, które znacznie utrudniają analizę finansową.

AI przyspieszy i badania, i sprzedaż

Jedną z najważniejszych kwestii, przed jaką stoi obecnie branża, jest wpływ sztucznej inteligencji. Evan McCulloch podchodzi sceptycznie do poglądów krążących w kręgach akademickich, że AI może doprowadzić do opracowania lekarstw na niemal wszystkie choroby w ciągu najbliższej dekady. – To trochę przesada. Nie mam jednak wątpliwości, że sektor ten jest głównym beneficjentem technologii AI, która wpłynie na każdy aspekt działalności – od fazy odkryć po komercjalizację na rynku – mówi.

Jak wyjaśnia ekspert, na etapie przedklinicznym AI ma potencjał skrócenia czasu od zidentyfikowania nowego celu terapeutycznego do rozpoczęcia badań klinicznych fazy I z pięciu lat do zaledwie dwóch. – Kiedy firmy tworzą tysiące różnych wariantów przeciwciał lub cząsteczek, muszą zoptymalizować dziesiątki zmiennych – skuteczność, powinowactwo wiązania, okres półtrwania leku czy skutki uboczne – a ludzki umysł nie jest w stanie zintegrować tych danych tak dobrze jak maszyny – wyjaśnia. – Wykorzystanie sztucznej inteligencji usprawni proces wyboru odpowiedniego kandydata na lek i zmniejszy liczbę kosztownych niepowodzeń – wyjaśnia specjalista.

Tymczasem na etapie rynkowym algorytmy już teraz okazują się bardzo skuteczne.

– Wykorzystanie sztucznej inteligencji pozwala firmom precyzyjnie zidentyfikować lekarzy, którzy najczęściej zajmują się konkretnymi schorzeniami. Pomaga również dotrzeć do samych pacjentów poprzez ukierunkowane kampanie reklamowe – zwiększające świadomość na temat konkretnej choroby, a nawet promujące określony lek – wyjaśnia ekspert.

Efektem tego jest ostatnia seria niezwykle udanych wprowadzeń nowych leków na rynek.

Do branży wkraczają również giganci technologiczni – w tym sama Nvidia, która oferuje i sprzedaje usługi oparte na sztucznej inteligencji bezpośrednio firmom farmaceutycznym.

Inwestycyjne hity. Nawet 1500 procent zysku w rok

Inwestowanie w firmy biotechnologiczne może przynieść spektakularne zyski – tak jak w przypadku Terns Pharmaceuticals, spółki należącej do Franklin Biotechnology Discovery Fund, której akcje wzrosły o ponad 1500% w ciągu ostatnich 12 miesięcy.

McCulloch wspomina, jak podczas imprezy przedkonferencyjnej w San Francisco zwróciła się do niego prezes tej firmy. – To firma z sąsiedniego miasta. Jej kapitalizacja rynkowa wynosiła 150 mln dolarów, czyli mniej niż jej zasoby gotówki. Miała dwa leki we wczesnej fazie rozwoju, w tym inhibitor kinazy tyrozynowej stosowany w leczeniu przewlekłej białaczki szpikowej – mówi McCulloch.

Podczas kolejnego spotkania prezes przedstawiła wyważoną ocenę potencjału leku w oparciu o dostępne badania – mimo optymizmu miała pewne zastrzeżenia. – Pomyślałem wtedy sobie – dwa leki, dwie szanse, wycena praktycznie zerowa. Kupiliśmy niewielki pakiet po 3 dolary za akcję – wspomina zarządzający funduszem. Kiedy firma opublikowała doskonałe wyniki badań klinicznych, cena akcji wzrosła do około 14 dolarów, następnie 28 dolarów, aż w końcu firma została przejęta przez Merck za 53 dolary za akcję. Fundusz utrzymał tę inwestycję do samego końca.

Innym przykładem jest Praxis Precision Medicines, firma zajmująca się opracowywaniem leków na takie schorzenia jak padaczka i drżenie samoistne. W ciągu roku przyniosła ona zwrot w wysokości ponad 750%.

Po tym, jak wiosną ubiegłego roku firma ogłosiła niepowodzenie po analizie wyników badań klinicznych, rynek odwrócił się od niej. Mimo to badania były kontynuowane, a ostateczne ujawnienie danych wykazało, że lek faktycznie działa bardzo dobrze. – Kurs akcji zaczął rosnąć do około 60 dolarów, a zarząd podjął decyzję o przeprowadzeniu dodatkowej oferty w celu pozyskania kapitału. Nasza analiza wskazywała, że potencjalny rynek dla tego leku był wart od 6 do 9 miliardów dolarów, podczas gdy cena akcji sugerowała, że rynek wycenił go na 2 miliardy dolarów. W ramach oferty kupiliśmy dodatkowe akcje o wartości 25 milionów dolarów, zwiększając ich udział w portfelu do 3%. Następnie cena akcji gwałtownie wzrosła – wspomina McCulloch. Obecnie akcje są notowane po ponad 330 dolarów za sztukę.

Jest to często droga, którą podążają odnoszące sukcesy firmy biotechnologiczne. Jednak tylko niewielkiej części z nich udaje się osiągnąć sukces, zanim wyczerpią się fundusze na badania. Dlatego portfel funduszu zarządzanego przez McCullocha jest zdywersyfikowany i obecnie składa się z 93 pozycji. – Lubię mieć wiele różnych opcji i możliwość elastycznego reagowania – zauważa ekspert.

Które firmy z portfela są obecnie jego faworytami? – Trudno wskazać tylko jedną. Obecnie największą pozycją w naszym portfelu jest Jazz Pharmaceuticals. To dojrzała, stabilna firma, która wprowadza na rynek obiecujące nowe leki. Jednocześnie zwiększyliśmy nasze zaangażowanie w Oruka w związku z zachęcającymi wynikami badań klinicznych – zauważa McCulloch.

Na koniec nieco studzi nadmierny optymizm – choć jego zdaniem hossa nadal trwa, rynek już odszedł od niskich i atrakcyjnych wycen. – W tym roku odnotowaliśmy wzrost o kilka procent. Spodziewam się, że sektor będzie nadal rósł do końca roku, choć prawdopodobnie w bardziej umiarkowanym tempie – mówi zarządzający funduszem. Sugeruje również, że w portfelu przeciętnego inwestora opartym na akcjach amerykańskich w biotechnologię powinno być alokowane około 5% kapitału. Pozwoli to inwestorom czerpać korzyści z długoterminowych perspektyw branży.

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Akcje tej spółki spadły o 70 proc. od szczytu. Nie zanosi się na poprawę
Tomasz Goss-Strzelecki
Tomasz Goss-Strzelecki
zastępca redaktora naczelnego Bankier.pl

Od stycznia 2025 r. zastępca redaktora naczelnego Bankier.pl. Wcześniej przez ponad dwie dekady związany z Gazetą Giełdy i Inwestorów „Parkiet”, gdzie przeszedł ścieżkę od dziennikarza w dziale zagranicznym do stanowiska zastępcy redaktora naczelnego, odpowiedzialnego m.in. za sekcję finansowo-gospodarczą oraz treści na portalu parkiet.com. Posiada licencję maklera papierów wartościowych.

Tematy

Komentarze (12)

dodaj komentarz
mirekfranek
Z pośród badanych substancji drobny promil zostaje wprowadzony na rynek. Wynalezienie i wprowadzenie nowego leku na rynek to od 5 do 15 lat przy czym najczęściej od 10 do 15 lat. Trzeba przez te 10 - 15 opłacać instytuty, budynki i wysoko wykwalifikowanych pracowników. Koszt to od 1 do najczęściej 5 miliardów! dolarów. Dlatego gdy Z pośród badanych substancji drobny promil zostaje wprowadzony na rynek. Wynalezienie i wprowadzenie nowego leku na rynek to od 5 do 15 lat przy czym najczęściej od 10 do 15 lat. Trzeba przez te 10 - 15 opłacać instytuty, budynki i wysoko wykwalifikowanych pracowników. Koszt to od 1 do najczęściej 5 miliardów! dolarów. Dlatego gdy mała firma mówi wam że sama wprowadzi nowy lek lub sprzęt medyczny na rynek to po prostu kłamie. Chyba że ją gigant wykupi.
prof-es-jonalista
O czym jest to ileś akapitów "artykułu"? Kolejne ekonomiczne horoskopy?
sterl
Jak się zgarnia od takich krajów jak Polska ponad 5 mld za szczepionki których nie odebrano i nie potrzebujemy to kasy szybko przybywa ...
428ustka
to rano mabion wyskoczy o 30 w gore
bha
Cóż... Zyski, Zyski, Zyski Ciągle na Globie Ogrom ludzi patrzy na Wyniki, Dywidendy i owe Mamono Zyski najgorsze jest dla mnie to, że jakie by one z reguły nie były co roku od lat i dekad i to w wielu branżach i sektorach to i tak raczej ciągle będą owe ZYSKI dla wielu nadal małe i małe i ciągle za Małe!?. Więc jak na Globie może Cóż... Zyski, Zyski, Zyski Ciągle na Globie Ogrom ludzi patrzy na Wyniki, Dywidendy i owe Mamono Zyski najgorsze jest dla mnie to, że jakie by one z reguły nie były co roku od lat i dekad i to w wielu branżach i sektorach to i tak raczej ciągle będą owe ZYSKI dla wielu nadal małe i małe i ciągle za Małe!?. Więc jak na Globie może być szczególnie na Rynku w handloo Detalu choć w Miarę tanio cenowo ??????............
ncgrupa
Bardzo dobry artykuł . https://x.com/GoodStockPL/status/2053370086086369636?s=20
inwestor.pl
To badziewie przez ostatnie 5 lat - stopa zwrotu średnio 7.14%. Benchmark miał 2 razy (100%) lepszy wynik!!! Palikota, Zaorskiego i Zondę też promowaliście. Reklama oczywiście nieoznaczona. Zgłoszone do UOKiK.
mknowak
UOKiK opłacony uspokój się. Nie przeszkadzaj dużym zarabiać na planktonie

Powiązane: Zdrowie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki