REKLAMA

Rosjanie chcą zmienić nazwę miasta Mariupol na Żdanow, jak w czasach sowieckich. Relacja z 26 lipca

2022-07-27 07:26
publikacja
2022-07-27 07:26
Dodaj Bankier.pl w Google

Wtorek, 26 lipca, był sto pięćdziesiątym trzecim dniem inwazji Rosji na Ukrainę. 

Rosjanie chcą zmienić nazwę miasta Mariupol na Żdanow, jak w czasach sowieckich. Relacja z 26 lipca
Rosjanie chcą zmienić nazwę miasta Mariupol na Żdanow, jak w czasach sowieckich. Relacja z 26 lipca
fot. Stringer / / Reuters

» Siły ukraińskie uderzyły na hotel. Zginęło 100 rosyjskich żołnierzy. Relacja z 25 lipca

Rosjanie chcą zmienić nazwę miasta Mariupol na Żdanow jak w czasach sowieckich

Rosyjskie władze okupacyjne zamierzają zmienić nazwę ukraińskiego Mariupola na Żdanow – powiadomił we wtorek doradca mera Petro Andriuszczenko. Nazwę tę, na cześć pochodzącego z tej miejscowości bliskiego współpracownika Józefa Stalina, miasto nosiło w czasach sowieckich.

Według Andriuszczenki o takich planach miał poinformować jeden z kolaborantów, szef organizacji kombatanckiej żołnierzy walczących w Afganistanie.

„Razem z pseudoreferendum (w sprawie przyłączenia do Rosji – PAP) miałaby być głosowana zmiana nazwy z Mariupol na Żdanow” – napisał Andriuszczenko w wiadomości na Telegramie.

Mariupol nosił nazwę Żdanow w latach 1948-89 na cześć Andrieja Żdanowa, współpracownika Stalina, który odpowiadał m.in. za represje w sferze kultury.

Wywiad wojskowy: rosyjska amia rekrutuje więźniów i obywateli krajów Azji Centralnej

Rosyjskie władze desperacko poszukują żołnierzy na wojnę z Ukrainą bez konieczności ogłaszania powszechnej mobilizacji; w tym celu Kreml m.in. rekrutuje więźniów z kolonii karnych i zachęca do służby obywateli krajów Azji Centralnej - poinformował we wtorek ukraiński wywiad wojskowy (HUR).

"(Rosyjskie dowództwo) otrzymało już pełną zgodę od władz w sprawie powoływania więźniów. (...) Administracja Moskwy formuje z kolei +pułk merowski+ (nadzorowany przez mera miasta Siergieja Sobianina - PAP), w skład którego wchodzą głównie ludzie z innych regionów kraju, a nawet z Uzbekistanu, Kirgistanu czy Tadżykistanu. Tym osobom proponuje się wysokie wynagrodzenie i możliwość otrzymania rosyjskiego obywatelstwa" - czytamy w komunikacie na stronie internetowej HUR (https://tinyurl.com/yv4mfnzk).

Ponadto, według ukraińskiego wywiadu, w Rosji trwa kampania społeczna zachęcająca władze i mieszkańców wszystkich regionów tego kraju (w tym okupowanego Krymu) do wystawienia i sfinansowania batalionu "ochotników" na wojnę z Ukrainą. "Nie każdy region jest w stanie sformować taki batalion na koszt miejscowej ludności" - podkreślił HUR.

W raporcie dodano, że rekrutacja żołnierzy odbywa się w dużej mierze poprzez prywatne firmy wojskowe, oddziały Gwardii Narodowej (Rosgwardii) oraz "siły zbrojne" samozwańczych Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej, natomiast do jednostek pancernych powoływani są rezerwiści w wieku do 50 lat. Wszystkie te działania Kremla mają wynikać z obaw władz przed ogłoszeniem powszechnej mobilizacji.

"Odnotowujemy też przypadki zmuszania mieszkańców okupowanych terytoriów w obwodach chersońskim i zaporoskim na południu Ukrainy do podpisywania kontraktów (na służbę w rosyjskiej armii)" - zaalarmował HUR.

Na początku lipca ukraiński dziennikarz Roman Cymbaluk powiadomił, że rosyjskie dowództwo wojskowe podjęło nieudaną próbę utworzenia nowego zgrupowania, 3. Korpusu Armijnego, który miałby odegrać kluczową rolę w inwazji na Ukrainę. Według Cymbaluka do wszystkich regionów Rosji rozesłano rozkazy, by mobilizować żołnierzy do służby w nowej strukturze, lecz udało się skompletować tylko 10 proc. stanu osobowego tej formacji.

ISW: wojska rosyjskie na wschodzie Ukrainy wytracają siły w walce o małe miejscowości

Rosyjskie wojska wytracają siły na wschodzie Ukrainy w walkach o niewielkie, mało istotne obszary, a trwająca ofensywa Rosjan najpewniej wyhamuje, zanim będą oni w stanie zająć jakiekolwiek duże miasto w obwodzie donieckim – ocenia Instytut Studiów nad Wojną (ISW).

Siły rosyjskie zajęły w poniedziałek niewielkie tereny na południe od Bachmutu w obwodzie donieckim, ale borykają się z tymi samymi ograniczeniami, które uniemożliwiły im szybkie zdobywanie obszarów w czasie operacji ofensywnych w sąsiednim obwodzie ługańskim – zaznacza amerykański think tank.

W raporcie wspomniano o nagraniu przedstawiającym najemników z tzw. grupy Wagnera, wkraczających w poniedziałek do miejscowości Nowołuhańske, oraz o doniesieniach źródeł rosyjskich i ukraińskich, że Rosjanie zajmują teren Wuhłehirskiej Elektrowni Cieplnej położonej na północ od tego miasta. To najpewniej wynik kontrolowanego wycofania się sił ukraińskich z tego obszaru – napisano.

ISW podkreśla, że Rosjanie prawdopodobnie próbowali przejąć Nowołuhańske już od 25 maja, co oznacza, że bezskutecznie atakowali tę miejscowość przez dwa miesiące. Nie jest to duże miasto, teren nie sprzyja obronie, a jednak wojska rosyjskie ugrzęzły tam na wiele tygodni.

Przejęcie Nowołuhańskego nie tworzy klina w linii frontu, który siły rosyjskie mogłyby wykorzystać w dalszych atakach, lecz przeciwnie – spłaszcza linię obrony Ukraińców, ograniczając korzyści dla najeźdźców. To świadczy, że wojska rosyjskie nie są w stanie skutecznie wykorzystywać geometrii pola bitwy – napisano w raporcie.

Te ograniczenia będą rosły, podczas gdy rosyjskie jednostki będą coraz bardziej wyczerpywały siły w przedłużających się atakach na małe miejscowości. Siły rosyjskie nie będą raczej w stanie wykorzystać zajęcia Nowołuhańskego do zdobycia Bachmutu, a trwająca ofensywa w Donbasie osiągnie kulminację, zanim uda im się opanować Słowiańsk czy jakiekolwiek inne ważne miasto w obwodzie donieckim – ocenia ISW.

Rosja wzmacnia tymczasem wojska na okupowanych przez siebie terenach w obwodach chersońskim i zaporoskim na południu Ukrainy, przygotowując się na ukraińskie kontrofensywy. Ukraińcy wciąż przeprowadzają tymczasem uderzenia na rosyjskie fortyfikacje. Rosyjskie władze okupacyjne w dalszym ciągu szykują warunki do aneksji tych obszarów do Rosji – dodano.

Armia: siły rosyjskie ostrzelały infrastrukturę portową w obwodzie mikołajowskim

Rosyjskie wojska przeprowadziły zmasowane ataki rakietowe na infrastrukturę portową w obwodzie mikołajowskim na południu Ukrainy; ostrzelano też nadmorskie miejscowości w sąsiednim obwodzie odeskim - poinformowało we wtorek rano ukraińskie dowództwo operacyjne Południe. Trwa ustalanie liczby ofiar i skali zniszczeń.

Wróg wystrzelił pociski z kierunku Morza Czarnego, wykorzystał w tym celu m.in. bombowce strategiczne - powiadomili mer Mikołajowa Ołeksandr Sienkewycz i rzecznik władz regionu odeskiego Serhij Bratczuk.

Sztab: odbite rosyjskie ataki w obwodzie donieckim, trwają walki pod Bachmutem

Siły ukraińskie odparły kilka rosyjskich natarć w obwodzie donieckim na południowym wschodzie kraju; przeciwnik prowadzi też atak na wschód od miasta Bachmut – powiadomił we wtorek rano sztab generalny armii Ukrainy.

W okolicach Słowiańska wojska ukraińskie skutecznie odparły ataki i odrzuciły przeciwnika w rejonie Spirnego oraz parku narodowego Swiati Hory – poinformował sztab w komunikacie na Facebooku (https://tinyurl.com/2p8enrkk).

Również pod Bachmutem sił rosyjskie poniosły straty w walkach i musiały wycofać się w rejonie miejscowości Berestowe i Semyhirja. Pododdziały przeciwnika podejmują jednak ataki pod Berestowem – trwają tam działania bojowe.

Rosjanie próbują poprawić swoje położenie taktyczne, by ruszyć do ataku na Siewiersk i Sołedar. Przeciwnik uzupełnia zapasy amunicji i paliwa.

Ukraiński sztab powiadomił również, że z terytorium Białorusi wróg prowadził rozpoznanie przy pomocy dronów na kierunkach Łuck i Kowel w obwodzie wołyńskim na północnym zachodzie Ukrainy.

Ponadto wojska rosyjskie kontynuują ostrzał pozycji ukraińskich i miejscowości wzdłuż linii styczności w Donb?sie, a także na południu kraju oraz na północ i wschód od Charkowa. Przeprowadziły również ataki lotnicze.

Według komunikatu na południowym odcinku frontu, w obwodach chersońskim i zaporoskim, Rosjanie skupiają się na działaniach obronnych.

Kongresmen: Zełenski powiedział nam, że Ukrainie zostało kilka tygodni na przeprowadzenie kontrofensywy

Ukraiński prezydent jest zdania, że Ukraina musi przeprowadzić kontrofensywę, by odzyskać okupowane ziemię w ciągu najbliższych 3-6 tygodni - powiedział portalowi Politico kongresmen Adam Smith, szef delegacji, która niedawno odwiedziła Kijów. Jak dodał, kongresmeni naciskają na administrację Joe Bidena, by dostarczyła Ukrainie broń dłuższego zasięgu.

Jak powiedział portalowi polityk Demokratów, Zełenski i inni przedstawiciele władz przekazali kongresmenom, że chcą zawrzeć pokój z Rosją, ale po wyzwoleniu okupowanych ziem, zwłaszcza na południu kraju. Zełenski miał dodać, że okienko czasowe na przeprowadzenie takiej kontrofensywy jest wąskie z uwagi na umacniające się pozycje Rosjan i sprzyjające do obrony warunki w okresie jesienno-zimowym.

"Pomóżmy im teraz tak bardzo, jak to możliwe. Następne 3-6 tygodnie są kluczowe" - podsumował przesłanie ukraińskiego lidera szef komisji ds. sił zbrojnych Izby Reprezentantów.

Smith powiedział jednocześnie, że zarówno on i jego republikańscy koledzy w Kongresie naciskają na administrację Joe Bidena, by wysłał Ukrainie rakiety ATACMS - kompatybilne z systemem HIMARS pociski o zasięgu 300 km. Polityk dodał, że choć jak dotąd administracja opiera się przed tym ze względu na ryzyko eskalacji, może się to zmienić.

"Jeśli Rosjanie będą nadal przeć naprzód, popełniać praktycznie ludobójstwo, deportować siłą dzieci i zabijać ludzi, którzy nie zgadzają się na ich rządy, to podwyższa stawkę i stwarza inną sytuację" - powiedział polityk.

Rosjanie bombardowali zoo w Jasnohorodce; setki zwierząt zginęły lub uciekły do lasów

Ogród zoologiczny znajdował się w marcu w tzw. szarej strefie pomiędzy rosyjskimi najeźdźcami i ukraińskimi obrońcami. Wskutek ostrzałów zginęły setki naszych zwierząt, wiele innych uciekło i znalazło schronienie w pobliskich lasach lub na prywatnych podwórkach tych, którzy w okolicy zostali – mówi PAP Ołeksandr Maszczenko, dyrektor położonego w podkijowskiej Jasnohorodce zoo.

Na terenie ogrodu można obecnie oglądać m.in. strusie, muflony, krowy szkockie, bawoły, lamy, kozły, sarny, wielbłądy, szopy i jeżozwierza. Wszystkie mieszkające w nim wcześniej alpaki zginęły w bombardowaniach.

„6 marca przyjechał odział obrony terytorialnej. Powiedziano nam, że mamy dwie godziny na opuszczenie zoo. Nie mieliśmy czasu, żeby wywieźć zwierzęta” – wspomina dyrektor ośrodka.

Maszczenko dodaje, że w czasie nieobecności pracowników zwierzęta były dokarmiane przez pozostających w okolicy mieszkańców. „Rosjanie bombardowali ogród celowo; ich drony latały nad tym terenem, więc doskonale widzieli, co się tu znajduje” – tłumaczy mężczyzna, pokazując zbombardowany hangar, w którym trzymano siano i paszę dla zwierząt.

W trakcie toczonych w obwodzie kijowskim walk zginęły setki zwierząt, a wiele uciekło w poszukiwaniu schronienia w pobliskich lasach i na prywatnych posiadłościach osób, które zostały.

Gdy pracownicy wrócili do zoo w kwietniu, jego teren usiany był ciałami ich podopiecznych. „Zabito ponad 160 strusi i około 80 zwierząt parzystokopytnych” – mówi dyrektor ogrodu.

„Z zoo uciekło szczególnie wiele strusi; ludzie przygarniali je, opiekowali się nimi, a później – gdy okolicę wyzwolono – dzwonili do nas” – wyjaśnia Maszczenko. „Uciekło też wiele saren; walki przeżyły w lasach. Część z nich wróciła sama, część znaleźliśmy w pobliżu Buczy” – dodaje. „Większość zwierząt udało nam się znaleźć w ciągu dwóch tygodni” – podsumowuje.

„W kwietniu, gdy mogliśmy wrócić, na wszelki wypadek zaczęliśmy ewakuować zwierzęta do bezpieczniejszych miejsc w innych częściach Ukrainy. Teraz wszystkie są już tutaj, w swoim domu” – mówi Maszczenko. Kilka tygodniu po wyzwoleniu obwodu kijowskiego do Jasnohorodki zaczęto przywozić zwierzęta z innych rejonów Ukrainy. Do zoo trafił m.in. pochodzący z Czarnobyla kozioł nazwany na cześć tureckiego drona Bayraktarem.

Wskutek bombardowań zniszczono dziesiątki budynków gospodarczych, zagród dla zwierząt, hangar na paszę i siano oraz salę, w której urządzano zabawy i bankiety. Pracownicy ośrodka pracują nad usuwaniem zniszczeń, a wracający do swoich domów cywile coraz liczniej odwiedzają znajdujące się na obrzeżach Jasnohorodki zoo. „Wszystko na razie robimy na własną rękę, chociaż myślę, że po wygranej będziemy mogli liczyć na wsparcie rządu” – mówi dyrektor ogrodu.

Wstęp do ogrodu zoologicznego jest w czasie wojny bezpłatny. Kasy - w celu pokrycia kosztów jedzenia dla zwierząt - otwierane są jedynie w weekendy. „W lato potrzeby są trochę mniejsze; w zagrodach bujnie rośnie trawa, zwierzęta mają co jeść” – tłumaczy Maszczenko.

Źródło:PAP
Tematy

Powiązane: Wojna w Ukrainie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki