Piątkowa sesja na Wall Street przyniosła historyczne rozstrzygnięcie dla akcjonariuszy Intela. Po publikacji raportu za pierwszy kwartał 2026 roku, notowania giganta z Santa Clara rosły o ponad 27 procent do ponad 85 dolarów za akcję. Tym samym pobity został rekordu wszech czasów Intela z czasu bańki dotcomów. Po jej pęknięciu na rynku jest jeszcze wiele znanych firm, których kursy nie pobiły dawnych rekordów.


Bezpośrednim impulsem do gwałtownego wzrostu cen Intela były wyniki finansowe za pierwszy kwartał 2026 roku opublikowane w czwartek 23 kwietnia po sesji. Spółka zaraportowała skorygowany zysk na akcję (EPS) na poziomie 0,29 USD, znacząco przewyższając konsensus rynkowy zakładający 0,01 USD. Przychody wyniosły 13,6 mld USD wobec prognozowanych 12,36 mld USD.
W dodatku inwestorzy optymistycznie zareagowali na prognozy dotyczące rozwoju działu Foundry (produkcji kontraktowej) oraz ogłoszenie Tesli jako kluczowego klienta dla procesu technologicznego układów scalonych nowej generacji (14A). Elon Musk, ogłosił, że fabryka Terafab, należąca do jego firmy, będzie produkować czipy w oparciu o technologię Intela. Terafab ma stać się największą tego typu fabryką na świecie, jednak produkcja ma ruszyć nie wcześniej niż w 2028 r. prognozuje Morgan Stanley.
Tym razem Intel przedstawił optymistyczne prognozy na przyszły kwartał, spodziewając się przychodów w wysokości od 13,8 do 14,8 miliardów dolarów za drugi kwartał, podczas gdy Wall Street prognozowało około 13,03 miliardów dolarów. To wyraźny sygnał, że działania Intela w zakresie restrukturyzacji i rozszerzania działalności postępują zgodnie z planem. Silny popyt na procesory wspierające infrastrukturę AI pozwolił rynkowi zapomnieć o tąpnięciu kursu po wynikach za 4 kwartał 2025 r., które z obecnej perspektywy okazało się jedynie korektą w trwającym trendzie wzrostowym.
Kurs Intela w drodze na szczyt sprzed ponad 25 lat
W reakcji rynek rzucił się na akcje Intela, które handlu pozasessyjnym zyskiwał blisko 25% do przeszło 83 dolarów za akcję. Po otwarciu sesji kurs poszybował o ponad 27% w górę do 85,22 dolarów. Pobity został więc rekord z sierpnia 2000 r. i okresu bańki dotcomów, wywołanej euforią związaną z możliwościami komercjalizacji Internetu. Pobicie rekordu po ponad ćwierć wieku ma wymiar symboliczny.

Należy jednak zaznaczyć, że dla inwestorów długoterminowych realny powrót na szczyty nastąpił wcześniej. W okresie od szczytu z 2000 roku do dziś, Intel wypłacił łącznie ponad 17,60 USD dywidendy na każdą akcję. Uwzględniając reinwestycję tych środków portfele inwestorów wyszły „nad kreskę” przed dzisiejszym rajdem, choć oczywiście wynik ten nie uwzględnia skumulowanej inflacji (wg kalkulatora Fed 75 dolarów z 2000 r. to równowartość ponad 140 dolarów obecnie).
Co ciekawe jeszcze w ubiegłym roku istniały obawy o samo przetrwanie firmy. Dzięki działaniom nowego prezesa Lip-Bu Tana, cięciom kosztów i inwestycjom rządowym, sentyment ten uległ zmianie. Kluczowymi punktami zwrotnymi, które budowały ten optymizm, były interwencja rządu USA (Sierpień 2025) oraz zaskakujący sojusz z Nvidią.
Administracja USA pod wodzą Donalda Trumpa zdecydowała się na jedną z największych interwencji państwowych w sektorze prywatnym, przejmując około 10% akcji Intela za kwotę 11,1 mld USD. Państwo stało się udziałowcem, co zostało odebrane jako gwarancja bezpieczeństwa spółki.
Niedługo później rynek zelektryzowała wiadomość o inwestycji Nvidii. Lider rynku AI wyłożył 5 miliardów dolarów na zakup akcji Intela po cenie 23,28 USD za sztukę. Dla Intela był to potężny zastrzyk gotówki i prestiżu, który umocnił przekonanie, że spółka staje się kluczowym partnerem w wyścigu AI. Intel poinformował także, że zawarła umowy z Amazon i Microsoft, na mocy których te firmy będą produkować układy scalone w oparciu o technologię spółki.
Giganci czekali i czekają nadal
Tymczasem sytuacja na kursie Intela, który dopiero po ponad 25 latach ma nowy rekord nie jest odosobniona. Branża technologiczna i telekomunikacyjna od dekad mierzy się z dziedzictwem ekstremalnych wycen z przełomu wieków. Najlepszym przykładem jest Cisco. W marcu 2000 roku była to największa spółka świata z kapitalizacją rzędu 550 mld USD. Na powrót do nominalnych szczytów z tamtego okresu inwestorzy musieli czekać do lutego 2026 roku.
Ale są giganci z Wall Street tacy jak AT&T czy Verizon, których notowania wciąż są poniżej swoich rekordów z 2000 roku. Z kolei na rynkach europejskich spółki takie jak Ericsson, Nokia czy, Vodafone pozostają głęboko poniżej swoich historycznych maksimów czasów bański dotcomów. W ich przypadku nominalne straty na kursie akcji przekraczają często 70–80% względem szczytu internetowej euforii.






























































