Czesi mieli już mieć szczyt inflacji za sobą, tymczasem tempo wzrostu cen ponownie niespodziewanie przyspieszyło.


We wrześniu inflacja CPI w Czechach wyniosła 18 proc. w skali roku wobec 17,2 proc. w sierpniu i 17,5 proc. w lipcu - podał tamtejszy urząd statystyczny. Tak szybkiego wzrostu cen konsumpcyjnych za naszą południową granicą nie notowano od 1993 r. Analitycy spodziewali się utrzymania dynamiki na poziomie z poprzedniego miesiąca.
Czescy statystycy podkreślają, że wzrost wskaźnika inflacji wynika przede wszystkim z przyspieszenia wzrostu cen w kategorii utrzymanie mieszkania (+24,9 proc. rdr). Towary konsumpcyjne podrożały w skali roku o 20,7 proc., a usługi o 13,7 proc. Ceny żywności i napojów bezalkoholowych poszły w górę o 20,1 proc. Wśród pozostałych produktów warto zwrócić uwagę na drastyczny wzrost cen gazu - o 85,9 proc. w skali roku i 15,2 proc. w skali miesiąca.
W porównaniu do sierpnia ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły o 0,8 proc. wobec 0,4 proc. miesiąc wcześniej, podczas gdy konsensus analityków zakładał wynik na poziomie 0,2 proc.
Przyspieszenie inflacji zaskoczyło analityków rynkowych, ale niekoniecznie ekspertów z banku centralnego. W lipcowej projekcji przewidywali, że szczyt inflacji wypadnie we wrześniu, gdy roczna dynamika wzrostu cen przebije 20 proc. Na początku 2024 r. ma spaść poniżej 3 proc.
Spodziewane istotne spowolnienie inflacji jest jednym z argumentów nowych władz czeskiego banku centralnego za utrzymaniem stóp procentowych. Na ostatnich dwóch posiedzeniach nie podnosili już kosztu pieniądza po tym, jak w nieco ponad rok wywindowali go z 0,25 proc. do 7 proc. Nie wykluczyli jednak podwyżek w przyszłości.
Za walkę ze wzrostem cen wziął się za to czeski rząd. W ubiegłym tygodniu maksymalne ceny energii elektrycznej i gazu. Ograniczenia będą obowiązywać przez cały przyszły rok, a przyjęte zasady powinny znaleźć odzwierciedlenie w rachunkach za energię już w listopadzie - informował PAP.
MKa

































































