Po dwuletniej „wojnie ze złotem” władze Indii zdecydowały się znieść większość restrykcji związanych z finansowaniem importu królewskiego metalu. Oznacza to, że zgłaszany oficjalnie indyjski popyt na złoto może w najbliższych miesiącach zdecydowanie wzrosnąć.


Od początku 2013 roku władze Indii stopniowo podwyższały cło i wprowadzały drakońskie restrykcje w imporcie złota. Metodami administracyjnymi rząd w Delhi chciał ograniczyć nadmierny deficyt na rachunku obrotów bieżących, który niepokoił zagranicznych inwestorów i zagrażał (i tak mocno wątpliwej) stabilności indyjskiej rupii.

Wczoraj te restrykcje zostały w większości zniesione. Bank Rezerw Indii oraz rząd zezwoliły bankom na swobodny import złota – donosi indyjska gazeta „The Economic Times”. Co więcej, indyjskie banki będą mogły pożyczać złoto od międzynarodowych banków bulionowych i od razu leasingować metal miejscowym jubilerom. Marża będąca różnicą obu tych stawek to stanowi zarobek banku. W mocy pozostały za to przepisy ograniczające sprzedaż złotych monet przez banki.
Zniesienie restrykcji to porażka władz, które przegrały z nieoficjalnym importem, przez media i rząd zwanego „przemytem”. Według oficjalnych danych w 2014 roku Hindusi kupili 842,7 ton złota, powracając na pozycję największego rynku złota na świecie. Po drugie, na zniesienie ograniczeń w imporcie złota pozwolił spadek cen ropy naftowej – jeszcze w 2013 roku wydatki na ropę i złoto stanowiły większość deficytu na indyjskim rachunku obrotów bieżących. Czyli statystyce, która tak niepokoiła władze w New Delhi. Indyjski deficyt od tego czasu zmniejszył się trzykrotnie.

Teraz większość nieraportowanego importu złota do Indii znów znajdzie się w oficjalnych statystykach. Pierwsze efekty było już widać w styczniu, gdy import kruszcu zwiększył się o 8,1% rdr. Ten wzrost to efekt decyzji Banku Rezerw Indii, który już w grudniu zniósł część restrykcji.




























































