REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Ile jest krajowego wkładu w największych inwestycjach? Polska zmierzy jako pierwsza w UE

Tomasz Goss-Strzelecki2026-03-24 16:11, akt.2026-03-24 16:41zastępca redaktora naczelnego Bankier.pl
publikacja
2026-03-24 16:11
aktualizacja
2026-03-24 16:41
Dodaj Bankier.pl w Google

Pod koniec pierwszego półrocza Główny Urząd Statystyczny rozpocznie pilotażowe badanie wśród firm z branży energetycznej, które ma dać odpowiedź na pytanie, ile w projektach w tej branży jest tzw. local content, czyli czynnika krajowego. Z czasem badania mają objąć inne sektory. Polska jest tu pionierem w Unii Europejskiej. Wyniki będziemy poznawać prawdopodobnie raz w roku.

Ile jest krajowego wkładu w największych inwestycjach? Polska zmierzy jako pierwsza w UE
Ile jest krajowego wkładu w największych inwestycjach? Polska zmierzy jako pierwsza w UE
fot. Niewyrazisty / / Pixabay

– Poprosimy firmy z branży energetycznej oraz wykonawców i podwykonawców w tej branży o wypełnienie ankiet na temat local content w realizowanych projektach. Pod uwagę będziemy brać m.in. wynagrodzenia osobowe, wartość sprzedanych towarów i materiałów, usługi czy koszty operacyjne – zapowiedział prezes GUS Marek Cierpiał-Wolan na wtorkowym briefingu.

– Pilotaż pozwoli nam wypracować i przetestować metodykę pomiaru local content. Mam nadzieję, że po pomyślnych testach będzie ona wdrażana w kolejnych branżach, a docelowo obejmie całą gospodarkę – dodał prezes GUS.

Ile zostaje w Polsce, ile wypływa za granicę

Na temat udziału polskich firm w projektach wzmacniających polską gospodarkę rozmawiano również podczas panelu dyskusyjnego „Local content – zasoby krajowe jako fundament rozwoju”.

– Mówiąc bardzo obrazowo: zmierzymy, jaka część pieniędzy publicznych przeznaczonych na realizację tych projektów rzeczywiście zostaje w polskiej gospodarce, a jaka wypływa za granicę – powiedziała podczas panelu wiceprezes GUS Renata Bielak.

– Energetyka została wybrana celowo – ze względu na dużą skalę projektów i rozbudowane łańcuchy dostaw. To świetne pole, by sprawdzić, czy nasze założenia badawcze są właściwie rozumiane, czy informacje spływają do nas prawidłowo i czy nasz system jest odpowiednio przygotowany – wskazała Bielak.

Wakacje na giełdzie

W 2027 roku badania mają objąć – poza energetyką – sektory: zbrojeniowy, transportowo-infrastrukturalny oraz technologiczno-cyfrowy. Z kolei w 2028 roku badanie rozszerzy się prawdopodobnie na wszystkie obszary, w których będą realizowane kluczowe inwestycje publiczne.

Podobnych badań nie przeprowadzał dotąd żaden kraj w Unii Europejskiej. – Ale popatrzyliśmy na świat i są takie przykłady. Przykładowo Wielka Brytania wymaga, że musi być zapewniony 50-proc. udziału local contentu, żeby dana firma była preferowana w tych projektach inwestycyjnych – dodawała Bielak. Podobne rozwiązania mają też Amerykanie na swoim rynku.

Co to tak naprawdę jest local content?

To, kiedy faktycznie GUS ruszy z szeroko zakrojonymi badaniami „czynnika krajowego”, a nie tylko z pilotażem w energetyce, zależy od decyzji zespołu ds. local contentu, działającego przy Ministerstwie Aktywów Państwowych od października zeszłego roku. W jego skład wchodzi m.in. Agencja Rozwoju Przemysłu. Jak zapowiedziała Ilona Deręgowska, wiceprezes ARP, która również uczestniczyła we wtorkowej dyskusji, ogłoszenia konkretnych decyzji można spodziewać się najpóźniej w ciągu kilku tygodni. Wówczas powinniśmy m.in. poznać definicję local contentu, jaką przyjmie rząd.

Raczej nie należy spodziewać się, że „czynnik krajowy” zostanie ujęty na sztywno w polskim prawie. – Analiza przepisów wskazuje, że żadna legislacja – ani europejska, ani w innych państwach, na które rozszerzyliśmy nasze badania – nie wprowadza sztywnej definicji local content. To istotny wniosek, który znajduje potwierdzenie w praktykach. Wynika z nich, że można skutecznie wspierać krajowe łańcuchy dostaw w pełnej zgodzie z wytycznymi Unii Europejskiej, nawet bez bezpośrednich zapisów w prawie. Konieczne jest do tego jednak wypracowanie odpowiedniej metodyki, kalkulacji i pomiaru local content – mówiła Deręgowska.

fot. Tomasz Goss-Strzelecki / Bankier.pl

Pomagać trzeba umiejętnie

O tym, że podmioty działające w oparciu o przepisy prawa zamówień publicznych, zgodnego z dyrektywami UE, nie mogą faworyzować polskich firm w przetargach, przypominała Agnieszka Olszewska, prezes Urzędu Zamówień Publicznych: – Przepisy nie zabraniają jednak prowadzenia zakupów publicznych w sposób, który wspiera i pobudza polską gospodarkę. Kluczowy jest tu etap przygotowania postępowania i rzetelne rozpoznanie faktycznych potrzeb w oparciu o analizę rynku. Chodzi o dokładne zbadanie, jak dana usługa, dostawa czy robota budowlana może zostać zrealizowana, z uwzględnieniem potencjału podmiotów budujących siłę naszej gospodarki – wskazywała.

Przypominała, że zamówienia są realizowane też na mocy innych przepisów, gdzie możliwości wspierania polskich firm bywają większe. Przypominała sytuacje z przeszłości, które nie powinny się wydarzyć. – Bywało, że podmiot publiczny – udzielając zamówienia z wolnej ręki i mając możliwość wyboru – nie decydował się na wykonawców lub konsorcja zapewniające najwyższy udział komponentu krajowego. Zamiast tego wybierano firmy z państw trzecich, na przykład z Turcji – mówiła prezes Urzędu Zamówień Publicznych. Jej zdaniem w zmianie tych praktyk pomoże opracowywany dokument – Polityka Zakupowa Państwa.

Elektrownia atomowa z polskim udziałem

Jeśli chodzi o energetykę, według deklaracji premiera Donalda Tuska w ciągu najbliższych 10 lat inwestycje w tej branży wyniosą blisko 1 bilion złotych. Wśród kluczowych projektów jest budowa elektrowni atomowej w Choczewie. Uczestniczący w panelu Grzegorz Maj, pełnomocnik zarządu ds. wsparcia rozwoju rynku spółki Polskie Elektrownie Jądrowe, przypomniał, że firma oczekuje, że komponent krajowy w przypadku projektu jądrowego sięgnie co najmniej 40%.

Jak kontrolowana przez polskie państwo firma zamierza wspierać krajowych wykonawców w projekcie, za którego realizację będą odpowiadać amerykańskie firmy Bechtel i Westinghouse? – Nie możemy wpisać wprost w umowie, że podwykonawcami mają być polskie firmy. Musimy się poruszać w ramach prawodawstwa europejskiego. Ale możemy zadbać o to, żeby polskie firmy miały pierwsze informacje o tym, kiedy i jakie zlecenia będą realizowane, w jaki sposób się do nich przygotować, w oparciu o jakie normy będą pracować na placu budowy, jakie trzeba zdobyć certyfikaty – wskazywał Grzegorz Maj.

Wejście na rynek we Francji? "Szczerze gratuluję"

Jako przykład państw, który mimo obecności w Unii Europejskiej bardzo dbają o to, żeby kluczowe inwestycje wykonywały jednak podmioty krajowe, podawano m.in. Niemcy czy Francję.

– Szczerze gratuluję każdemu, komu uda się wejść na francuski rynek wysokich napięć, ponieważ jest to praktycznie niemożliwe. Mimo funkcjonowania w ramach Unii Europejskiej tamtejszy system jest skonstruowany w sposób, który niemal wyklucza zagraniczną konkurencję. Wprawdzie jedna z polskich spółek realizowała tam prace, ale jedynie w roli dalekiego podwykonawcy, bez realnych szans na objęcie funkcji generalnego wykonawcy – mówił podczas panelu Piotr Tomczyk z zarządu polskiej firmy Enprom, budującej sieci energetyczne. Podobnie sytuacja wygląda w Niemczech. – W skali podobnej do naszej – przy obrotach rzędu 100 milionów euro – nie operuje tam żadna inna spółka z Polski. Dojście do takiej pozycji na zagranicznym rynku to bardzo długa droga, nam zajęła wiele lat – dodawał.

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Inwestor Wojtek: Rynek ma obecnie innych faworytów niż ja. W portfelu mam trzy nowe spółki
Tomasz Goss-Strzelecki
Tomasz Goss-Strzelecki
zastępca redaktora naczelnego Bankier.pl

Od stycznia 2025 r. zastępca redaktora naczelnego Bankier.pl. Wcześniej przez ponad dwie dekady związany z Gazetą Giełdy i Inwestorów „Parkiet”, gdzie przeszedł ścieżkę od dziennikarza w dziale zagranicznym do stanowiska zastępcy redaktora naczelnego, odpowiedzialnego m.in. za sekcję finansowo-gospodarczą oraz treści na portalu parkiet.com. Posiada licencję maklera papierów wartościowych.

Tematy

Komentarze (4)

dodaj komentarz
samsza
Siemens Gamesa jest głównym wykonawcą dla największych projektów morskich na polskim Bałtyku, m.in. dla Equinor i Polenergii (Bałtyk II, III i I) oraz Ocean Winds (BC-Wind).
Firma dostarczyła Polsce już ponad 500 turbin wiatrowych o łącznej mocy przekraczającej 1 GW.
tomitomi
po 30 latach jak wyczyścili p-o LSKIE własności w przemyśle , teraz będą się zastanawiać ile tego mogło pójść , a ile zostało ?? - ile to Polski mamy w Polsce ?? - no rychło w czas - jakby nie można było tego monitorować od początku ? ... tylko pytanie po co ? jak oby siedzi na stolcu ! ! !
tomitomi
jak obcy siedzi na stolcu ! ! !
itso_general
w gorszy sposób tej atomówki nie szło budować tradycyjnie metoda na upośledzenie i żeby zagranica zarabiała

Powiązane: Inwestycje w Polsce

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki