W ciągu tygodnia wartość Altusa skoczyła w górę o ponad 60 proc. Jest kilka tropów, które mogą prowadzić do odpowiedzi na pytanie o przyczynę wzrostów, twardych informacji póki co jednak brak.


Notowane na GPW akcje Altusa w luty weszły płasko. Niewiele się na nich działo, niskie były także obroty. Przełom nastąpił 7 lutego, gdy w ciągu sesji nagle skoczyła nie tylko wycena spółki, ale i wolumeny. Podwyższone zainteresowanie Altusem utrzymuje się do dziś, a w efekcie wzrostów wartość spółki skoczyła w ciągu tygodnia o ponad 60 proc.
Odpowiedź na źródło optymizmu inwestorów decydujących się na zakup Altusa może się kryć w dacie. Moment początku wzrostów pokrywa się bowiem mniej więcej z konferencją mBanku, na której prezes Stypułkowski przyznał, że bank nie wyklucza kupna TFI. Wypowiedź związana była ze zmianą przepisów, która uderzy w dotychczasowy model działalności mBanku w tej materii. Szerzej problem opisywaliśmy w artykule "mBank ruszy na zakupy?", w którym wspominaliśmy także o wzrostach na akcjach TFI, które po wypowiedzi Stypułkowskiego zagościły na GPW.
Należy jednak pamiętać, że w wypowiedzi prezesa mBanku nie było konkretnej deklaracji. Nie odnosiła się ona także bezpośrednio do Altusa, choć trzeba przyznać, że z giełdowego trio (Altus, Skarbiec, Quercus) najmocniej rośnie właśnie Altus. Na Skarbcu i Quercusie rajd był dużo krótszy.
Warto także przypomnieć, że Altus jest po sporych perturbacjach. Zatrzymanie byłego prezesa w związku z zamieszaniem w aferę GetBacku sprawiło, że w II półroczu 2018 roku klienci masowo zaczęli uciekać z Altusa. W efekcie część subfunduszy przewidziano do likwidacji, aktywa zaczęto przenosić także do podległego Altusowi Rockbridge TFI. Odpływ trwa jednak i do dziś, na koniec lipca 2018 roku Altus miał pod zarządem aktywa warte 13,4 mld zł, na koniec grudnia 2018 roku 5,2 mld zł, na koniec stycznia 2019 roku zaś 4,6 mld zł.
Altus śladem spółek Czarneckiego?
Wszystko odbiło się na notowaniach Altusa, który tylko w samym wrześniu stracił 50 proc. wartości. Cały 2018 rok spółka zakończyła 83 proc. pod kreską. Mimo mocnych wzrostów w lutym Altus wciąż ma więc dużo strat do nadrobienia. By dorównać do poziomów z początku 2018 roku spółka musiałaby zwiększyć swoją wartość jeszcze czterokrotnie. Być może więc kwestia mBanku stała się po prostu pretekstem do odbicia po słabym 2018 roku, podobnie jak w przypadku banków Czarneckiego pretekst stanowiły szukanie inwestora. W obu przypadkach spółki były mocno przecenione, w obu plotki dawały szansę na poprawę ich sytuacji.
Problemy miał zresztą nie tylko Altus. Cały 2018 rok dla dla branży był fatalny. Fatalnie radziły sobie fundusze tzw. "absolutnej stopy zwrotu". W niełasce pozostawały także akcyjne, chętniej inwestorzy wkładali swoje pieniądze w fundusze obligacyjne i pieniężne, jednak również i tam po GetBacku zawitał kryzys. Symbolem był grudzień, gdy na wszystkich rodzajach funduszy zanotowano odpływ środków. Szerzej problem opisywaliśmy w artykule "Cała wstecz na funduszach inwestycyjnych". Dane za styczeń są nieco lepsze, powoli do łask wracają np. fundusze akcyjne, jednak na ogóle funduszy wciąż widać odpływ środków.
Adam Torchała





























































