Trudno wyobrazić sobie poziom nieudolności, jakim w oczach europejskich przywódców cieszy się obecnie Grecja. Tempo dokonywanych cięć w Atenach wyraźnie frustruje członków Strefy Euro. Szef Eurogrupy Jean Claude Juncker stwierdza wyraźnie, że jeśli Grecy nie przeprowadzą ustalonych wcześniej reform, nie dostaną drugiego pakietu ratunkowego. Bez tych pieniędzy kraj upadnie w marcu, kiedy to przyjdzie wykupić 14,5 mld EUR długu.

Wydaje się, że przywódcy trzech kluczowych ugrupowań partyjnych w Grecji (PASOK, LAOS, Nowa Demokracja), zgadzając się cięcia budżetowe w 2012 roku w wysokości 1,5 proc. PKB nie bardzo dostrzegają skalę potrzebnych reform. Europejskie podmioty, które dostarczają Grecji finansowania w ramach pakietów pomocowych zwracają Grekom uwagę, że konieczne jest obniżenie płacy minimalnej o 25 proc., likwidacja 13 i 14 pensji, a także zredukowanie liczby urzędników.
George Karatzaferis, przywódca partii LAOS (Ludowe Zgromadzenie Prawosławne) wyraźnie stwierdza, że nie chce mieć udziału w tak radykalnych cięciach, które nieuchronnie doprowadzą kraj do nędzy. Partia wyczuwa zapewne, że zbliżające się wybory mogłyby osłabić i tak już niską pozycję partii na greckiej scenie politycznej. Przyzwyczajenie Greków do wysokiego standardu życia nie pozwala uświadomić społeczeństwu, że za ostatnie "syte" lata przychodzi teraz zapłacić.
Podczas konferencji prasowej przywódców Francji i Niemiec, Nicolas Sarkozy podkreślił, że Grecja nie otrzyma drugiego pakietu ratunkowego jeśli reformy nie zostaną podjęte. Dodał, że kwestia Aten musi wreszcie zostać finalnie rozwiązana. Angela Merkel zgadzając się z prezydentem Francji zakomunikowała, że chce aby Grecja pozostała w Strefie Euro, ale czas ucieka i porozumienie musi zostać szybko podpisane.
Źródło: Bankier.pl, Indeks S&P500 na przestrzeni 3 miesięcy
Niepokój "grecką telenowelą" dostrzec można na europejskich parkietach. Tuż przed godziną 14:00 brytyjski FTSE 100 tracił 0,2 proc., francuski CAC40 0,76 proc., niemiecki DAX 0,25 proc., a warszawskiemu indeksowi blue-chipów udało się wychylić nad kreskę, zyskując 0,07 proc.
Zniecierpliwienie przekładało się automatycznie na Wall Street, gdzie kontrakty terminowe na główne amerykańskie indeksy zniżkowały w granicach 0,2-0,3 proc. W poniedziałek na rynkach nie pojawią się żadne istotne odczyty gospodarcze, dlatego nowojorskie parkiety będą odzwierciedlać ewentualne rozstrzygnięcia negocjacji greckich polityków. Jak donosi agencja Reutera, jeszcze dziś wieczorem ma zapaść decyzja ateńskich liderów partyjnych wobec stawianych im warunków.
Krzysztof Gołdy
Bankier.pl






























































