„Nie oczekujemy ruchu w stronę QE3 na wrześniowym posiedzeniu FOMC” – napisał Jan Hatzius, główny ekonomista Goldman Sachs. „Według naszych przewidywań trzeba będzie poczekać na końcówkę 2012 lub początek 2013 roku (...) Wzrost gospodarczy w USA pozostaje mizerny, ale wierzymy, że przyspieszy w nachodzących miesiącach” – dodał Hatzius.
Zazwyczaj dobrze zorientowani w układzie sił we władzach Rezerwy Federalnej ekonomiści Goldman Sachs dobrze wyrazili wątpliwości, jakie po publikacji ostatnich danych makro ogarnęły inwestorów z Wall Street. Po kilku miesiącach spadku lub stagnacji przyspieszyła produkcja przemysłowa i sprzedaż detaliczna. Bernanke i spółka mieliby teraz kłopoty z uzasadnieniem kolejnych interwencji monetarnych.
„Istnieją mocne podstawy dla dodatkowego poluzowania polityki monetarnej pod kątem podwójnego celu Fed-u, czyli dążenia do maksymalnego zatrudnienia i 2% inflacji. Wierzymy, że decydenci z Fed-u ostatecznie podejmą decyzję o dalszym złagodzeniu polityki monetarnej” – konkluduje jednak Hatzius.
Przekonanie o nieuchronności QE3 od początku roku podziela znaczna grupa analityków. Także część inwestorów kupowała akcje, surowce i złoto sądząc, że Rezerwa Federalna wznowi dodruk pieniądza, fundując kolejną hossę na rynkach finansowych i wyższą inflację całej gospodarce.
Na razie odroczenie QE3 wydaje się nie przeszkadzać inwestorom. Indeks S&P500 znalazł się w zasięgu 1% od kwietniowego szczytu hossy, od kilku sesji utrzymując się powyżej poziomu 1.400 punktów.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl































































