REKLAMA
ZAPISY

RECENZJAGlobalizacja się skończyła. Teraz liczy się zależność

Andrzej Stec2026-04-09 09:49, akt.2026-04-09 10:00redaktor naczelny Bankier.pl
publikacja
2026-04-09 09:49
aktualizacja
2026-04-09 10:00

To już nie jest świat wolnego handlu, tylko świat kontroli nad łańcuchami dostaw. Książka prof. Alojzego Nowaka, rektora Uniwersytetu Warszawskiego pokazuje brutalną prawdę: kto dziś kontroluje zależności gospodarcze, ten rozdaje karty — a reszta tylko reaguje.

Globalizacja się skończyła. Teraz liczy się zależność
Globalizacja się skończyła. Teraz liczy się zależność
fot. Tasnim911 / / Shutterstock

Są książki, które pojawiają się dokładnie wtedy, kiedy powinny. I są takie, które próbują opisać rzeczywistość, zanim ta zdąży się na dobre zmienić. Książka prof. Alojzego Nowaka o strategicznej zależności gospodarczej należy do obu tych kategorii.

Bo dziś już nikt poważny nie zadaje pytania, czy zależności istnieją. Pytanie brzmi raczej: kto od kogo i w jakim stopniu jest zależny — i kto potrafi to wykorzystać.

Prof. Nowak porusza temat, który jeszcze kilka lat temu był zarezerwowany dla wąskich kręgów ekspertów od geopolityki i handlu międzynarodowego. Pandemia, wojna w Ukrainie i napięcia na linii USA–Chiny sprawiły jednak, że pojęcia takie jak „łańcuchy dostaw”, „bezpieczeństwo surowcowe” czy „autonomia strategiczna” weszły do głównego nurtu debaty publicznej. Autor dobrze wyczuwa ten moment.

Globalizacja się nie kończy. Ona zmienia reguły gry

Jedną z ciekawszych myśli tej książki jest to, że globalizacja wcale się nie kończy — ona po prostu przestaje być „naiwna”. Przez lata zakładaliśmy, że efektywność ekonomiczna jest wartością nadrzędną. Produkcja miała być tam, gdzie jest najtaniej. Kapitał — tam, gdzie przynosi najwyższą stopę zwrotu.

Prof. Nowak pokazuje, że ten model zaczyna się kruszyć. Nie dlatego, że przestał działać ekonomicznie, ale dlatego, że okazał się ryzykowny politycznie i strategicznie.

Przykłady są oczywiste: koncentracja produkcji półprzewodników w Azji, uzależnienie Europy od rosyjskich surowców energetycznych, czy problemy z dostępnością leków w czasie pandemii. To nie są już pojedyncze zakłócenia — to systemowe słabości.

Zależność jako narzędzie wpływu

Jednym z najmocniejszych wątków książki jest pokazanie, że zależność gospodarcza nie jest tylko problemem — może być też narzędziem.

Państwa, które kontrolują kluczowe ogniwa łańcuchów dostaw, zyskują realną przewagę. Mogą wpływać na decyzje innych, wywierać presję, a w skrajnych przypadkach — stosować coś, co coraz częściej określa się mianem „broni gospodarczej”.

To podejście dobrze wpisuje się w to, co dziś obserwujemy na świecie: od ograniczeń eksportu technologii po sankcje i wojny handlowe.

Polska między ambicją a ograniczeniami

Z perspektywy polskiego czytelnika najciekawsze są fragmenty dotyczące miejsca naszego kraju w tej układance.

Prof. Nowak nie popada ani w hurraoptymizm, ani w katastrofizm. Z jednej strony wskazuje na sukcesy Polski — integrację z globalną gospodarką, rozwój eksportu, przyciąganie inwestycji. Z drugiej — uczciwie pokazuje ograniczenia: uzależnienie technologiczne, brak własnych czempionów w kluczowych sektorach, relatywnie niską pozycję w globalnych łańcuchach wartości.

To jest ten moment, w którym książka przestaje być tylko analizą, a zaczyna być punktem wyjścia do poważnej dyskusji: czy Polska chce być uczestnikiem globalizacji, czy jej współtwórcą?

I co dalej?

Autor nie daje prostych recept — i to akurat jest zaleta tej książki. Zamiast tego wskazuje kierunki:

  • dywersyfikację,
  • rozwój własnych kompetencji technologicznych,
  • bardziej aktywną politykę gospodarczą.

Można mieć wrażenie, że momentami te postulaty brzmią znajomo — podobne hasła pojawiają się w wielu dokumentach strategicznych. Różnica polega jednak na tym, że tutaj są one osadzone w szerszym, globalnym kontekście.

I właśnie to jest największa wartość tej książki: porządkuje debatę, która często jest rozproszona i pełna uproszczeń.

Książka dla tych, którzy chcą rozumieć więcej

„Strategiczna zależność gospodarcza” nie jest lekturą lekką. Ale też nie próbuje być akademickim traktatem oderwanym od rzeczywistości.

To raczej próba uchwycenia świata, który staje się coraz mniej przewidywalny — i coraz bardziej „strategiczny”.

Dla czytelników zainteresowanych gospodarką, rynkami i polityką gospodarczą to pozycja zdecydowanie warta uwagi. Zwłaszcza jeśli chcą zrozumieć nie tylko to, co się dzieje, ale też dlaczego dzieje się właśnie tak.

Materiały dla mediów
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Kupuj, trzymaj, sprzedaj. Rekomendacje dla akcji z GPW 28/2026
Andrzej Stec
Andrzej Stec
redaktor naczelny Bankier.pl

Redaktor naczelny Bankier.pl. Do grudnia 2023 roku zarządzał newsroomem ekonomicznym w Gremi Media, gdzie od 2012 roku był redaktorem naczelnym „Parkietu”, a od 2016 roku również zastępcą redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej”. Wcześniej przez pięć lat pełnił funkcję redaktora działu Puls Inwestora w „Pulsie Biznesu”, a w latach 2000-2007 pracował jako dziennikarz działu gospodarczego „Gazety Wyborczej”. Jest laureatem wielu dziennikarskich nagród. Był nominowany do nagrody Grand Press oraz uznany najlepszym dziennikarzem ubezpieczeniowym 2007 r. przez Polską Izbę Ubezpieczeniową. W 2022 roku został laureatem konkursu im. Władysława Grabskiego w kategorii Najlepszy wywiad, a w listopadzie 2023 r. Rada Programowa Kongresu Gospodarki Elektronicznej przyznała mu tytuł Dziennikarza roku. Jest maklerem papierów wartościowych. Pracował w BM Banku BPH. W latach 2010-2012 roku był członkiem zarządu, a następnie członkiem Rady w Związku Maklerów i Doradców.

Tematy

Komentarze (6)

dodaj komentarz
lebero654
Najpierw był kolonializm, jak się skończył wymyślono globalizację, żeby skubać najbiedniejszych. Jak się spostrzeżono, że ci najbiedniejsi się rozwinęli na tyle, że zagrażają hegemonom, to koniecznie trzeba wywołać wojnę najlepiej światową i sprzedawać zabawki dla dorosłych chłopców. Ale i z tym jest problem, bo nagle narody tzw.Najpierw był kolonializm, jak się skończył wymyślono globalizację, żeby skubać najbiedniejszych. Jak się spostrzeżono, że ci najbiedniejsi się rozwinęli na tyle, że zagrażają hegemonom, to koniecznie trzeba wywołać wojnę najlepiej światową i sprzedawać zabawki dla dorosłych chłopców. Ale i z tym jest problem, bo nagle narody tzw. niedorozwinięte i w zabawkach mają niejaką przewagę technologiczną.
bha
Jak to kontroluje? dla mnie to od dekad i to coraz to bardziej i coraz to szerzej Globoo Kapitalizmoo Korpo Siecio Holdingoo Koncernoo Finansoo Monopolll..........
samsza
W imię deregulacji przybędzie ogromna ilość regulacji, ok.
nierzad
pytasz sie kto rzadzi,jakbys nie wiedział komu służysz.Przecież to ci sami,ktorzy wywołali sztuczną zaraze,wiekszosc wojen,wszystkie kryzysy,a krzyczą,że im sie krzywda dzieje.
tomitomi
Pan Stec !! - bez komentarza ! - za stosowanie senzury !
sterl
Do tego trzeba mieć gangsterów pozbawionych uczuć i tysiące skorumpowanych polityków..

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki