Brexit nie był trzęsieniem ziemi i nie wpłynął negatywnie na Polską gospodarkę, NBP pozostaje ostoją normalności wśród światowych banków centralnych i nie musi tłumaczyć się z tego, że nic obecnie nie robi – to główne wątki konferencji prasowej po decyzyjnym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej, na której Adam Glapiński po raz pierwszy wystąpił w roli prezesa NBP.


Rada Polityki Pieniężnej ponownie postanowiła pozostawić stopy procentowe na niezmienionym, rekordowo niskim poziomie. Zakończone dziś posiedzenie decyzyjne było pierwszym, w trakcie którego przewodniczącym RPP był Adam Glapiński.
Poza nowym prezesem NBP, w dzisiejszej konferencji prasowej udział wzięli także Jerzy Żyżyński oraz Łukasz Hardt.
Prognozy w dół
Na wstępie dzisiejszej konferencji Adam Glapiński odczytał treść komunikatu RPP. Jego treść w całości dostępna jest na stronie NBP, najciekawsze fragmenty dotyczyły kondycji polskiej gospodarki:
- Polsce napływające dane wskazują na przyspieszenie wzrostu aktywności gospodarczej, po obniżeniu dynamiki PKB w I kw. br. Na krajową koniunkturę korzystnie wpływa relatywnie szybki wzrost funduszu płac i korzystne nastroje konsumentów, a także dobra sytuacja finansowa firm oraz wysokie wykorzystanie ich zdolności produkcyjnych.

- Na wzrost dynamiki PKB w kolejnych kwartałach będą oddziaływały wypłaty środków z programu „Rodzina 500 plus” zwiększające dochody do dyspozycji gospodarstw domowych. Czynnikiem ryzyka dla krajowej aktywności gospodarczej jest niepewność dotycząca koniunktury z granicą, w tym skutków referendum dotyczącego wystąpienia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.
RPP zaprezentowała także prognozy inflacji i PKB przygotowane przez Instytut Ekonomiczny NBP. W stosunku do prognoz marcowych, nowe przewidywania zakładają przedłużenie okresu deflacji oraz nieco niższą dynamikę PKB.
- Roczna dynamika cen znajdzie się z 50-procentowym prawdopodobieństwem w przedziale -0,9 ÷ -0,3% w 2016 r. (wobec -0,9 ÷ 0,2% w projekcji z marca 2016 r.), 0,3 –2,2% w 2017 r. (wobec 0,2 – 2,3%) oraz 0,3 – 2,6% w 2018 r. (wobec 0,4 – 2,8%).
- Natomiast roczne tempo wzrostu PKB według tej projekcji znajdzie się z 50-procentowym prawdopodobieństwem w przedziale 2,6 – 3,8% w 2016 r. (wobec 3,0 – 4,5% w projekcji z marca 2016 r.), 2,4 – 4,5% w 2017 r. (wobec 2,6 – 4,8%) oraz 2,1 – 4,3% w 2018 r. (wobec 2,1 – 4,4%).
"Brexit to nie trzęsienie ziemi"
- Jak na razie nie ma mowy o trzęsieniu ziemi, ani nawet o łagodnym, przelotnym deszczu. Nasza gospodarka jest tak doskonale ustabilizowana, że nas to nie dotknęło – tak Adam Glapiński odpowiedział na pytanie o wpływ Brexitu na perspektywy dla polskiej gospodarki.
Prezes NBP przyznał, że wyjście Wielkiej Brytanii z UE to „bardzo, bardzo poważny problem”, jednak nie widzi związanego z tym bezpośredniego zagrożenia gospodarczego czy finansowego dla Polski.
- W tej chwili skutki Brexitu dla polskiej gospodarki należałoby ocenić jako zerowe. To tąpnięcie kursu złotego było zaledwie godzinne. Oczywiście potencjalnie będzie to istotne, ale trudno uwzględnić Brexit w szacowaniu tempa wzrostu PKB czy innych wskaźników, bo nie ma podstaw, by coś zmieniać – dodał Glapiński.
Słowem, które przez wszystkie przypadki odmieniał dziś przewodniczący RPP oraz dwaj jej członkowie (Jerzy Żyżyński i Łukasz Hardt) była „niepewność”, która zalała rynki finansowe po ogłoszeniu wyników brytyjskiego referendum.
- Brexit zwiększa obszar niepewności, który będzie utrzymywał się latami. To jest szkodliwe dla inwestycji zagranicznych w Polsce, a może nawet inwestycji polskich przedsiębiorców. Ten element ma jakieś znaczenie – dodał Glapiński.
Prezes NBP wyjawił także, że goszcząc w Bazylei na spotkaniu szefów banków centralnych z całego świata widział, że niemal wszystkich tam obecnych – łącznie z prezesem EBC Mario Draghim - zaskoczyły rezultaty referendum w Wielkiej Brytanii. Według relacji Glapińskiego, spokój zachować miała tylko Janet Yellen, szefowa amerykańskiej Rezerwy Federalnej.
Polska ostoją normalności
Podobnie, jak wywiadach udzielonych jeszcze przed objęciem funkcji prezesa polskiego banku centralnego, Adam Glapiński bardzo mocno zaznaczał, że NBP jest ostoją „normalnej, konserwatywnej polityki”. Największe ryzyko dla Polski rodzi natomiast nagła zmiana niecodziennego kursu przyjętego przez główne światowe banki zachodnie, który utrzymywany jest od momentu reakcji tych instytucji na kryzys z lat 2007-2008.
- W środowisku bankierów centralnych mówi się o „nowej normalności”. Jak coś trwa wiele lat, to nie jest to nienormalne. Z punktu widzenia nas, którzy jako jedyni w świecie cywilizowanym prowadzimy klasyczną, ortodoksyjną politykę pieniężną, to my jesteśmy dla nich coraz bardziej nienormalni. (…) To my jesteśmy rarogiem, bo prowadzimy klasyczną politykę, której nikt już nie prowadzi – zaakcentował Glapiński.
Były członek, a obecnie przewodniczący RPP (pierwszy taki przypadek w historii) stwierdził także, że nie widzi potrzeb do wprowadzania w Polsce niestandardowych instrumentów prowadzenia polityki monetarnej.
- Szczęśliwie nie zanosi się na to, żebyśmy musieli dokonywać jakiegokolwiek ruchu. Nie ma się co tłumaczyć z tego, że nic nie robimy, bo to „nic-nie-robienie” jest głęboko przemyślane i jest najbardziej finezyjną formą ruchu – zaznaczył ekonomista.
- Tak jak jest, tak jest dobrze. Dla naszego kraju dobrze jest, aby dalej tak to trwało. Nie należy nic polepszać, żeby czegoś nie pogorszyć – dodał w jednej z kolejnych wypowiedzi.
NBP nie zajmuje się ustawą frankową
- My nie jesteśmy czynnym elementem w przygotowywaniu jakichkolwiek projektów ustaw. Oczywiście interesujemy się tym, bo każda ustawa, która będzie dotyczyć kredytów będzie miała wpływ na system bankowy – przyznał Glapiński.
Jak dodał, NBP na obecnym etapie pełni jedynie funkcję konsultanta i ani myśli wtrącać się w działanie władzy ustawodawczej i wykonawczej.
- Konsultujemy, jeżeli ktoś zwraca się do nas z pytaniem, to staramy się odpowiedzieć, przeliczyć coś, wypowiedzieć swoją opinię. (…) Zdecydowanie nie przychodzi nam do głowy, by komentować coś, co dzieje się w parlamencie Najjaśniejszej RP czy w rządzie. Jesteśmy niezależni, ale też nie wtrącamy się w prace innych – zaznaczył.
RPP wierzy w wyższy wzrost PKB
Odnosząc się do zaprezentowanych w komunikacie prognoz, Glapiński stwierdził, że członkowie RPP, w tym on sam, przewidują wyższy wzrost gospodarczy niż wyłania się z prognoz Instytutu Ekonomicznego i przewidywań innych instytucji finansowych.
- Mając do dyspozycji te same informacje, co czołowe instytucje finansowe, ale nie posługując się tylko wynikami modelu i interpretując go ekspercko, wszyscy członkowie Rady zakładają, że tempo będzie wyższe (…) Ja osobiście podejrzewam, że będzie podobne do tego, które projektuje MFW, czyli 3,6% - powiedział.
Według prezesa NBP, kierowana przez niego instytucja nie ma obecnie przed sobą pola do stosowania instrumentów mających pobudzić wzrost gospodarczy, jednak odpowiednie działania leżą w gestii ministrów finansów oraz rozwoju. Według Adama Glapińskiego, w dłuższym terminie nawet wzrost wynoszący około 3% będzie dla Polski dobrym scenariuszem.
- Za 20 lat takiego wzrostu, bez żadnej wpadki po drodze, będziemy bardzo zamożnym krajem, pewnym swojej suwerenności, nie tylko gospodarczej, otoczonym przyjaznymi krajami, w stosunku do których nie będziemy mieli też żadnych kompleksów. No, może Niemcy i Holendrzy będą do nas emigrować, ale damy sobie z tym radę i jakoś ich zintegrujemy – zakończył.































































