Porównanie Banku Pocztowego do PKO BP, jest jak porównywanie giganta z krasnoludkiem. Suma bilansowa PKO BP wynosiła na koniec 2003 roku 84,4 mld zł, a zysk netto 1,2 mld zł. Dla Banku Pocztowego było to odpowiednio 2,15 mld zł oraz 3,35 mln zł. W obu bankach większościowym udziałowcem jest Skarb Państwa. A jednak posada prezesa Banku Pocztowego wydaje się znacznie bardziej lukratywna, niż szefowanie największemu polskiemu bankowi.
W ubiegłym roku zarobki prezesa PKO BP wyniosły w sumie 213 tys. zł (170 tys. zł płacy zasadniczej oraz 42 tys. zł nagrody). Według nieoficjalnych informacji, do jakich dotarła „Gazeta Wyborcza”, prezes BP zarabia 40 tys. zł miesięcznie! W ciągu roku daje to kwotę 480 tys. zł! Dodatkowo akcjonariusze BP przyznali prezesowi banku nagrodę w wysokości dziewięciokrotności płacy miesięcznej.
Tymczasem w spółkach, w których większość udziałów posiada Skarb Państwa, wysokość wynagrodzeń jest ograniczana ustawą kominową. W komunikacie z 30 czerwca Ministerstwo Skarbu potwierdziło, że taką spółką jest Bank Pocztowy.
Niestety, są to jedyne informacje, do jakich udało się dotrzeć dziennikarzom „Gazety Wyborczej”. Na szczegółowe pytania dotyczące tej sytuacji nie chcieli odpowiedzieć ani przedstawiciele ministerstw, ani Poczty Polskiej, która posiada 75% akcji Banku Pocztowego.
M.D.




























































