Firmy coraz częściej lokują nadwyżki w funduszach inwestycyjnych
Inwestowanie nadwyżek finansowych przedsiębiorstwa mogą powierzyć nie tylko firmom asset management, ale również towarzystwom funduszy inwestycyjnych. TFI to instytucje bezpieczne i stabilne, nadzorowane przez Komisję Papierów Wartościowych i Giełd. Prowadzą fundusze inwestycyjne, których jednostki uczestnictwa (wystandaryzowane cząstki ich aktywów netto, po potrąceniu kosztów i opłat) kupują inwestorzy.Interesy klientów są zabezpieczone prawnie choć nie chronią ich przed stratami w wyniku np. spadku kursów akcji czy obligacji. Działalność TFI reguluje specjalna ustawa o funduszach inwestycyjnych z 28 sierpnia 1997 r. (DzU nr 139 z 1997 r.). Zgodnie z nią fundusze inwestycyjne mogą prowadzić tylko licencjonowane TFI, których kapitał akcyjny musi wynosić minimum 3 mln zł. Otwarcie każdego nowego funduszu wymaga podniesienia kapitału TFI o kolejny 1 mln zł. Pieniądze, które klienci wpłacają do funduszu, przechowywane są u powiernika. Roli takiej nie może spełniać każdy bank, a tylko taki, którego kapitały własne wynoszą co najmniej 100 mln zł. Założycielami TFI muszą być instytucje godne zaufania, bo inaczej nie dostałyby zgody na działalność. W Polsce większość TFI utworzyły duże banki krajowe i zagraniczne. 30 stycznia 2003 r. 19 TFI posiadało zezwolenia KPWiG na prowadzenie 124 funduszy.
Inwestowanie z funduszami jest proste. Jednostki uczestnictwa można kupić bezpośrednio w TFI, w biurze maklerskim lub banku, współpracującym z TFI, przez pośrednika finansowego lub przez Internet, np. w mBanku. Niestety, nie ma jednego miejsca w Polsce gdzie można kupić jednostki wszystkich TFI. Biura maklerskich i banki sprzedają jednostki tylko tych towarzystw, które z nimi podpisały umowy. W jednej placówce będzie to kilkanaście funduszy, w innej tylko kilka. Wartość jednostek jest z reguły wyceniana każdego dnia i podawana w prasie i serwisach internetowych. Jednostki są wystandaryzowane, a wyceny dokładne, więc łatwo porównać efektywność poszczególnych funduszy.
Przejrzyste opłaty
Pieniądze, które klient wpłaci, wędrują do banku powiernika. TFI z reguły od wpłaty potrącają prowizję (opłatę manipulacyjną) w wysokości 0,1 proc. do 5,5 proc. Wysokości prowizji jest niska w przypadku funduszy bezpiecznych i wysoka przy funduszach z akcjami. Inwestowanie w obligacje jest bowiem łatwiejsze niż w akcje. Aby odnosić sukcesy na giełdzie, trzeba mieć dobrych analityków i specjalistów od zarządzania aktywami, a tacy domagają się wysokiego wynagrodzenia.
Opłata manipulacyjna zmniejsza się procentowo ze wzrostem kwoty przekazanej funduszowi. W przypadku niektórych funduszy bezpiecznych (pieniężnych i obligacji) w ogóle nie jest pobierana. Pieniądze z opłaty manipulacyjnej trafiają głównie do dystrybutorów jednostek uczestnictwa, czyli biur maklerskich i banków. Działającemu tylko w Interenecie mBankowi udało się wynegocjować warunki umożliwiające oferowanie klientom jednostek uczestnictwa bez prowizji. „Mogliśmy zwolnić naszych klientów z opłat manipulacyjnych, bo TFI zgodziły się podzielić się z nami częścią opłaty za zarządzanie”, mówi Sławomir Lachowski, wiceprezes BRE Banku, twórca mBanku. Z usług mBanku mogą korzystać tylko firmy osób fizycznych i spółki cywilne.
Z inwestowanego kapitału fundusze pobierają dodatkowo opłaty za zarządzanie i pieniądze na pokrycie kosztów usług powiernika, opłat maklerskich i marketingu. Łącznie nazywane są one limitowanymi kosztami operacyjnymi. W statutach każdego funduszu określany jest ich roczny poziom, którego TFI nie mogą przekroczyć. Ich wielkość jest liniowa, nie zależy od kwoty wpłacanej do funduszu. Np. w CA IB SFIO Rynku Pieniężnego 1,1 proc. w skali roku od wartości aktywów zapłaci inwestor, który powierzył mu 50 tys. zł i taki, który przekazał mu 5 mln zł. Każdy klient TFI dokładnie wie, z jakimi opłatami może mieć do czynienia.
Zdolności zarządzających
Przedsiębiorstwa inwestują głównie w fundusze bezpieczne: rynku pieniężnego i polskich papierów dłużnych (obligacji). Wyniki pierwszego typu funduszy różnią się od siebie o nie więcej niż kilka punktów procentowych. W 2002 r. najlepszy zarobił o 2,6 punktu procentowego więcej niż najgorszy. Wartość jednostek tych funduszy rzadko zmniejsza się. Inwestują one bowiem głównie w lokaty międzybankowe i bony skarbowe. Inaczej jest z funduszami obligacji, które inwestują m.in. w obligacje skarbowe i korporacyjne. W 2002 r. przyniosły one klientom zyski wyższe niż fundusze rynku pieniężnego, ale w styczniu i lutym 2003 r. kilka funduszy obligacji naraziły klientów na straty.
Różnice w ich wynikach są większe. W 2002 r. najlepszy fundusz obligacji osiągnął wynik o 12 punktów procentowych wyższy niż fundusz najgorszy. Różnice biorą się przede wszystkim z różnego udziału obligacji o oprocentowaniu stałym i zmiennym. Na przykład w 2002 r. Rada Polityki Pieniężnej obniżała stopy procentowe, a to powodowało, że rosły kursy obligacji o stałym oprocentowani z emisji z poprzednich lat. Dlatego fundusze, które miały dużo takich obligacji potrafiły zarobić nawet 17-21 proc. w ciągu roku. Wydaje się więc, że większych umiejętności od zarządzających wymagają fundusze obligacji.
Czy można wskazać grupę najlepszych specjalistów w tej dziedzinie? To trudne, gdyż wymaga wieloletnich porównań, co w Polsce jest niemożliwe. Pięcioletnim stażem na rynku mogą pochwalić się tylko trzy fundusze obligacji i dwa pieniężne. Dopiero porównanie za okres 3 lat obejmuje szerszą ofertę. W grupie funduszy obligacji liderami w tym czasie byli: UniKorona Obligacji (zarządzają nim Zbigniew Jakubowski i Dariusz Lasek), PKO/CS Obligacji (Tomasz Stadnik) i Skarbiec Obligacji (Beata Kielan).
W grupie funduszy pieniężnych w ostatnich trzech latach najlepsze były CA IB Pieniężny (zarządza nim zespół w składzie: Dariusz Kowalski, Robert Nejman, Leszek Milczarek), ING Gotówkowy i Skarbiec Kasa (Beata Kielan). Obecnie liczba funduszy w obu tych kategoriach jest dwa razy większa niż trzy lata temu, wybór jest więc lepszy. Który z nich najwięcej zarobi w 2003 r., nie wiadomo. Zarówno Dariusz Lasek, jak i specjaliści z interenetowego serwisu Analizy Online radzą, by w najbliższym czasie inwestować raczej w fundusze rynku pieniężnego.
Jerzy Krajewski































































