Premier Donald Tusk powiedział, że nie wie, czy to prawda, że Marcin Romanowski przebywa w Naddniestrzu, ale - jak dodał - nie wyklucza, że to „przykład zdrady narodowej i korzystania z pomocy wrogów ojczyzny”. Pracujemy z władzami Mołdawii, będziemy to sprawdzać i działać - zadeklarował.


Na czwartkowej konferencji prasowej premier został zapytany o doniesienia, że były wiceminister sprawiedliwości - wobec którego sformułowano zarzuty w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości - może przebywać w nieuznawanym Naddniestrzu - separatystycznym regionie będącym w świetle prawa międzynarodowego częścią Mołdawii, ale pozostającym de facto pod kontrolą Rosji.
Do warszawskiego Sądu Okręgowego wpłynął wniosek Romanowskiego o wydanie listu żelaznego; jak przekazała PAP rzeczniczka sądu sędzia Anna Ptaszek, z pisma oraz z koperty wynika, że przesyłka została nadana w Tyraspolu, na terenie Naddniestrza. W środę wieczorem obrońca Romanowskiego mec. Bartosz Lewandowski potwierdził, że jego klient złożył wniosek o wydanie listu żelaznego i oświadczenie o przebywaniu poza terytorium Unii Europejskiej.
Premier stwierdził, że „to rzeczywiście brzmi nieprawdopodobnie”. - Prawie wszyscy w Polsce złapali się za głowę - w polskim rządzie, wiceminister od Ziobry, patriota (...) schował się w takim zaułku, który jest de facto w dużej mierze pod kontrolą Rosjan - powiedział.
Dodał, że nie wie, czy doniesienia są prawdziwe, ale - jak ocenił - „coś bardzo złego musi dziać się w głowie pana Romanowskiego, jeśli tam szukał schronienia, albo jeśli mówi, że tam jest”. - Nawet jeśli jest gdzie indziej, a mówi, że jest w Naddniestrzu, to jak złe rzeczy musi robić, jeśli tworzy takie fejki? Ten wstyd nie zejdzie z niego do końca życia - powiedział Tusk.
Premier poinformował, że trwają działania z władzami Mołdawii. - Będziemy starali się to sprawdzić i działać, jeżeli otrzymamy jakąś wiedzę, która potwierdzi miejsce pobytu pana Romanowskiego - zadeklarował.

Ale dodał zarazem, by nie pytać go, czy wierzy w to, co mówią Romanowski i jego pełnomocnik, bo według niego nie są oni „w najmniejszym stopniu godni zaufania”. - Nie mogę powiedzieć, że (w to) wierzę. Mogę powiedzieć, że patrząc na to, co wyprawiają ci ludzie, to każdy najczarniejszy scenariusz jest możliwy. Pamiętam pana (Tomasza) Szmydta na Białorusi, więc nie wykluczam, że pan Romanowski jest po prostu kolejnym przykładem takiej wprost zdrady narodowej i korzystania z pomocy wrogów naszej ojczyzny - stwierdził szef rządu.
- To jest wyjątkowo paskudne, nie mogę tego wykluczyć, ale i nie mogę tego potwierdzić - dodał.
Rzecznik Prokuratury Krajowej prok. Przemysław Nowak potwierdził w środę PAP, że prokuratura otrzymała kopię wniosku b. wiceszefa MS. Podał, że jest on „podpisany osobiście” przez Romanowskiego, który podał w nim, że „obecnie przebywa w Tyraspolu, na terytorium Naddniestrza, wskazując konkretny adres”. Ponadto - jak podał prok. Nowak - Romanowski „oświadczył, że stawi się do sądu lub do prokuratora w oznaczonym terminie pod warunkiem odpowiadania z wolnej stopy”. Rzecznik PK podkreślił, że prokuratura nie informuje o szczegółach dotyczących prowadzonych poszukiwań podejrzanego.
Romanowski ma sformułowane zarzuty w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura zarzuca mu m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej i ustawianie konkursów za pieniądze z tego funduszu. Przestępstwa te miały polegać m.in. „na wskazywaniu podległym pracownikom podmiotów, które powinny wygrać konkursy na dotacje z Funduszu Sprawiedliwości”. (PAP)
mml/ mok/























































