Dawid Sendecki - członek zarządu giełdy Zondacrypto oraz jej dyrektor odpowiadający za zgodność spółki z przepisami - wydał oświadczenie na platformie LinkedIn ogłaszając swoją rezygnację ze stanowiska. "Na żadnym etapie tej współpracy nie miałem związku ze środkami klientów w sposób inny niż na tle związanym z moim obszarem (AML)" - czytamy we wpisie.


Oświadczenie Dawida Sendeckiego, wymienianego w estońskich dokumentach jako druga najważniejsza postać w spółce BB Trade Estonia OÜ - operatorze giełdy Zondacrypto - pojawiło się w sobotę 18 kwietnia. Były już członek zarządu i dyrektor ds. Compliance firmy pisze, że nie widział żadnych nieprawidłowości w jej działaniu. O braku klucza prywatnego do 4500 BTC miał dowiedzieć się z oświadczenia Przemysława Krala na platformie X.com.
Członek zarządu Zondacrypto podsumowuje 6 lat w spółce
Dawid Sendecki, który dołączył do giełdy w 2020 roku, kiedy działała jeszcze pod nazwą BitBay, podkreślił w oświadczeniu, że jego rola ograniczała się wyłącznie do nadzoru nad procedurami przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy (AML). Zarządzanie środkami klientów oraz płynnością finansową miało leżeć wyłącznie w gestii prezesów - Sylwestra Suszka, a później Przemysława Krala.
Jak podkreślił, przez ponad 6 lat pracy uważał giełdę za bezpieczną i stabilną instytucję, z której usług sam korzystał. Brak problemów z budżetem na szkolenia zespołu czy szeroko zakrojone akcje sponsoringowe (np. kluby piłkarskie, PKOl) utwierdzały go w przekonaniu o dobrej kondycji finansowej organizacji, w której zarządzie zasiadał od połowy 2021 roku.
Sendecki stwierdził w oświadczeniu, że do końca wierzył, że ostatnie problemy platformy są przejściowe i mają podłoże polityczne. Prezes (określany jako "PK") zapewniał go, że nie ma problemów z płynnością, a ukrywanie dowodów rezerw (proof of reserves) tłumaczono względami bezpieczeństwa "co w pewnym sensie wydawało się zasadne".

- (...) adres krypto bardzo łatwo zanieczyścić, co może generować sporo operacyjnych problemów, choćby w ramach screeningu… O tym że do środków, które były deklarowane jako rezerwa firmy nie ma kluczy prywatnych dowiedziałem się we czwartek razem ze wszystkimi - napisał były dyrektor ds. compliance Zondacrypto, tłumacząc, że to spowodowało całkowitą utratę jego zaufania do spółki i decyzję o złożeniu rezygnacji, choć autor wyraził nadzieję, że obietnica dokapitalizowania giełdy zostanie zrealizowana.
Rada Nadzorcza ucieka z tonącej giełdy
W niedzielę 19 kwietnia o rezygnacji z pełnienia funkcji poinformowała cała Rada Nadzorcza BB Trade Estonia OÜ, w której zasiadali Veronika Tugo (przewodnicząca), Guido Buehlera i Giorgi Dżaniaszwili. Ich wspólne oświadczenie pojawiło się na koncie LinkedIn Dżaniaszwiliego i profilu Buehlera (Laseritum) na platformie X.
- W tym tygodniu każdy członek Rady Nadzorczej niezależnie złożył rezygnację. Te decyzje zostały podjęte indywidualnie i odzwierciedlają ocenę sytuacji przez każdego członka - przekazano w oświadczeniu
O sytuacji w spółce członkowie rady mieli dowiedzieć się za pośrednictwem źródeł publicznych dopiero po tym, gdy sytuacja wokół Zondycrypto zaczęła eskalować w polskich mediach, a nie poprzez terminową komunikację wewnętrzną. W oświadczeniu podkreślono, że struktura zarządzania giełdą, czyli własność i kierownictwo wykonawcze były skoncentrowane w rękach jednej osoby - domyślnie prezesa Przemysława Krala.
Afera Zondacrypto
Prezes Zondacrypto Przemysław Kral oświadczył w ostatni czwartek, że spółka nie posiada dostępu do 4500 BTC, które miały stanowić jej rezerwy. Nie ma jednak dowodów na to, że wskazany przez niego adres publiczny, miał kiedyś jakiekolwiek związki z Zondacrypto, BitBay'em lub zaginionym Sylwestrem Suszkiem, który miał nie przekazać dostępu do tych środków.
Według słów Krala giełda nie miała dostępu do tych rezerw od ponad 4 lat, a mimo to wykazywała je w raportach. Brak tych kryptowalut może oznaczać, że bilansach spółki od lat brakowało setek milionów złotych (w chwili pisania tego tekstu 4500 BTC to równowartość 1,2 mld zł).
Śledztwo ws. możliwego oszustwa klientów giełdy kryptowalut Zondacrypto z polecenia ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka wszczęła Prokuratura Regionalna w Katowicach. Według śledczych łączna wysokość szkód wynosi obecnie nie mniej niż 350 mln zł. Premier mówi w publicznym oświadczeniu, że poszkodowanymi może być nawet 30 tys. osób. Donald Tusk przekazał również z sejmowej mównicy, że kapitał, który posłużył do założenia Zondycrypto w 2022 roku miał pochodzić od rosyjskiej mafii.





















































