Po ataku USA i Izraela na Iran doszło do dość gwałtownego odwrotu od ryzyka na rynkach kapitałowych i jego ucieczka do bezpiecznych przystani. Na polskim rynku najdroższe od dłuższego czasu były wszystkie główne waluty. Euro było na poziomach jeszcze niewidzianych w tym roku, frank był najwyżej od kwietnia 2025 r., a dolar szybko zyskał ponad 4 grosze do poziomu z połowy stycznia. Po pierwszej reakcji, sytuacja zaczęła się stabilizować. W cenie były dolar i frank szwajcarski.


Sytuacja na Bliskim Wschodzie zadziałała na rynki jak zimny prysznic, a rykoszetem oberwał polski złoty. Brutalna zasada mówiąca, że w czasie działań wojennych, kapitał ucieka do bezpiecznych przystani, znalazła odzwierciedlenie na polskim rynku walutowym, gdzie zyskiwały dolar, frank, czy euro, a złoty jako waluta rynków wschodzących, z którego w pierwszej kolejności odpływa kapitał odznaczał się dawno niewidzianą słabością.
Za euro o poranku (po godz. 8.00) w poniedziałek 2 marca 2026 r. trzeba było płacić nawet 4,2405 zł i był to najwyższy kurs europejskiej waluty od 8 grudnia 2025 r. Gdy handel nabrał płynności, kurs euro po godzinie 10.32 był o ponad 1 grosz niższy i wyniósł 4,2301 zł. Tym samym w stosunku do piątkowego zamknięcia, złoty tracił zaledwie 0,1 proc. To jednak nie trwało długo i już po południu złoty zaczął tracić jeszcze mocniej do euro, ktorego kurs podskoczył do przeszło 4,244 zł.
Poranne wydarzenia i chwilowa poprawa sytuacji na złotym korespondowała z notowaniami na warszawskiej giełdzie, gdzie po porannym mocno czerwonym otwarciu WIG20 szybko odrabiał straty. Po południu złoty znów tracił mocniej do euro, a i na GPW nasiliła się presja podaży. W kontekście pozycji złotego pod uwagę należy wziąć także wspierającą polską walutę piątkową decyzję agencji Fitch, która pozostawiła rating kredytowy Polski na niezmienionym poziomie.
Kluczowy rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie i RPP
Analitycy jednak nie mają złudzeń, że sytuację na rynku walutowym w najbliższych dniach będzie kształtował w najbliższych dniach przede wszystkim rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie. Kolejny impuls dla złotego może przyjść ze strony RPP, która w środę podejmie decyzję w sprawie stóp procentowych. Spodziewane jest cięcie o 25 pb., ale wzrost cen ropy i niepewna sytuacja co do tego, jak długo ten proinflacyjny czynnik się utrzyma, może skłonić Radę do przyjęcia stanowiska „poczekać i zobaczyć”.

"W bieżącym tygodniu kluczowym czynnikiem dla rynków będzie rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie. Ryzyko dalszej eskalacji działań militarnych oraz dłuższej blokady cieśniny Ormuz (...) wzmocniłoby awersję do ryzyka i sprzyjałoby przepływowi kapitału do bezpiecznych przystani, m.in. dolara oraz franka szwajcarskiego - oznacza, że w horyzoncie tygodnia widzimy istotne ryzyko osłabienia złotego”- napisali stratedzy PKO BP.
„Krajowy czynnik w postaci posiedzenia RPP, w przypadku zakładanej przez nas obniżki stóp procentowych o 25 pb., powinien mieć neutralny wpływ na złotego, gdyż ruch ten jest już w pełni wyceniony przez rynek" – dodali.
Podobnie jak na euro, pierwszą reakcją inwestorów na kursie USD/PLN była aprecjacja dolara, która momentami (ok. godz. 9.30) oznaczała wzrost kursu dolara przeszło 1 proc., wynosząc jego notowania do poziomu blisko 3,62 zł, niewidzianego od 20 stycznia br. Później nastąpiła korekta, ale nie tak silna, jak na euro, gdzie niemal zniesiono całą poranną zwyżkę.
Dolar pozostawał chętniej wybierany także w późniejszych godzinach handlu i o godzinie 10.30 zyskiwał przeszło 0,8 proc. do 3,6049 zł. Po południu za dolara znów trzeba było płacić 3,62 zł. Eurodolar także odczuł umocnienie amerykańskiej waluty i spadł do 1,17 i był najniższej od stycznia. W kolejnych taktach sesji przyszła korekta, która wyniosła eurodolara do 1,174.
Tradycyjną bezpieczną przystanią był frank szwajcarski, za którego w poniedziałkowy poranek trzeba było płacić najwięcej od kwietnia ubiegłego roku. Nawet 4,6881 zł wynosił kurs CHF/PLN po godzinie 8.00. Po godzinie 10.40 frank kosztował 4,6714 zł, rosnąc o przeszło 0,5 proc. względem piątku. Nieco mniej fajerwerków było na funcie brytyjskim. Ten w pierwszej reakcji zdrożał o przeszło 1 grosz do 4,8359 zł, ale po paru chwilach kurs obniżył się do 4,82 zł, co oznaczało, że frank minimalnie tracił do złotego względem piątku.
MKu































































