REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

EA tanieje po aferze z mikrotransakcjami

2017-11-21 08:41
publikacja
2017-11-21 08:41

Cena akcji EA spadła do kwartalnego minimum po aferze związanej z mikropłatnościami w najnowszych grach producenta. Jeszcze przed weekendem Wall Street obawiała się, że skandal uderzy w notowania spółki na amerykańskiej giełdzie.

Notowana na NASDAQ spółka Electronic Arts straciła przez weekend prawie 4 proc. na cenie akcji. W czwartek 12 listopada 2017 roku przed ogłoszeniem wycofania się z mikrotransakcji (wskutek narzekań graczy) walor EA kosztował ok. 112 dolarów. Już dzień później stawka spadła do 108,82 dolara, a w poniedziałek staniała o kolejnego dolara, zatrzymując się na poziomie 107,64 dolara.

fot. ea.com /

Gracze dopięli swego. Przynajmniej na razie

Dynamika wyniosła w tym przypadku -3,9 proc., obniżając wartość akcji do najniższego poziomu od maja 2017 roku. W relacji rok do roku spadek nie jest jednak tak druzgocący, bo do tej pory spółka podrożała już o prawie połowę.

Giełda obawiała się takiego scenariusza. W czwartek analitycy Banku of Ameryca Merrill Lynch przewidywali, że eskalacja kryzysu wizerunkowego związanego z przesadzonym systemem mikrotransakcji w grze Star Wars: Battlefront II może mocno odbić się na sprzedaży gry w dniu premiery.

Przypomnijmy, że EA ugięła się pod naciskami graczy i zrezygnowała (przynajmniej na pewien czas) z systemy mikrotransakcji – możliwości nabycia dodatkowych przedmiotów w grze za realną walutę, dających m.in. przewagę nad przeciwnikami. O sprawie pisaliśmy więcej w artykule: „Pazerność producentów gier zaczyna zbierać żniwo. Skutków boi się nawet giełda”.

Wakacje na giełdzie

Złe decyzje - złe skutki

Według analityków to właśnie rezygnacja z mikrotransakcji (co ucięło znaczną część prognozowanych przychodów) wpłynęła na spadki na amerykańskiej giełdzie. Przedstawiciele EA zapowiedzieli jednak, że mikropłatności wrócą, ale nie wiadomo jeszcze kiedy i w jakiej formie. Zapewniono jednak, że model biznesowy zostanie nieco przeprojektowany, żeby nie budzić aż takich kontrowersji wśród klientów.

EA zarobi mniej nie tylko wskutek rezygnacji z mikrotransakcji, ale także w wyniku gorszej sprzedaży gry w wersji pudełkowej - przynajmniej tak sugerują portale branżowe po pierwszych danych z rynku brytyjskiego, podanych w poniedziałek 20 listopada.

fot. / / Google

Według nich, sprzedaż premierowa fizycznych kopii gry Star Wars Battlefront II była o 60 proc. gorsza od swojej poprzedniczki Star Wars Battlefront I z 2015 roku - podawał serwis Eurogamer.net. Na ogólne wnioski o wpływie afery na sprzedaż trzeba jeszcze poczekać. Po pierwsze Battlefront II to sequel wciąż dość nowej i wspieranej do dziś gry, przez co baza klientów chętnych na premierową kopie drugiej części może być niższa. Po drugie, raport nie obejmuje cyfrowych kopii gier, a tych może być sprzedanych znacznie więcej niż w przypadku Battlefront I - m.in. dlatego, że nowy tytuł z uniwersum Gwiezdnych Wojen był ofertowany już na kilka dni przed oficjalną premierą w abonamentach Origin i EA Access. 

Analitycy są jednak przekonani, że po burzy jaka powstała wokół tytułu i tego, że temat trafił na czołówki największych serwisów ekonomicznych, nie ma co liczyć na to, że nie będzie miał negatywnego wpływu na sprzedaż gry i wyniki EA.

Afera była także okazją do branżowych uszczypliwości. Firma Blizzard opublikowała spot reklamowy, w którym wyśmiewa praktyki "pay-to-win" stosowane u konkurencji, a CD Projekt na pytanie, czy ich kolejna gra również będzie usługą z mikrotransakcjami odpowiedziała, że "chciwość zostawia innym".

Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Gry komputerowe

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki