Agencja LifeNews, informując o śmierci Remigiusza M. - prawdopodobnie samobójczej - zwraca uwagę, że nie zostawił on listu pożegnalnego. Rosyjscy dziennikarze przypominają, że Remigiusz M. znajdował się na pokładzie samolotu JAK-42, który wylądował w Smoleńsku godzinę przed katastrofą Tu-154M.
Dodają oni również, że Polak słyszał z kabiny JAK-a wszystkie rozmowy prowadzone na pokładzie Tu-154M. Podkreślają przy tym, że jego zeznania różniły się od wersji oficjalnie podawanych przez stronę rosyjską. Według Remigiusza M., kontrola lotów pozwoliła załodze Tupolewa zejść we mgle do 50 metrów. Tymczasem w raportach, dotyczących przyczyn katastrofy, figurują zapisy, że kontroler nie zezwolił na zejście poniżej 100 metrów.
Rosyjski pilot-oblatywacz Ruben Jesiejan nie wierzy, że ktokolwiek mógł polskim pilotom pozwolić na zejście poniżej 100 metrów. W jego opinii, załoga Tupolewa do końca poszukiwała wzrokowego kontaktu z lotniskiem.
Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Maciej Jastrzębski/Moskwa/em/dabr
Źródło:IAR






























































