Mają długi, ale nie garną się do pracy

Blisko 1,3 mld zł długów czynszowych mają mieszkańcy pięciu największych polskich miast. Mimo że mają szansę odpracować zaległości, przy stawce 10 zł za godzinę nie ma chętnych. By wyjść na zero, rekordzista musiałby pracować prawie 17 lat, po 8 godzin dziennie i to bez urlopów. Chyba że pomógłby mu szwagier lub kolega.

W Warszawie, Krakowie, Łodzi, Wrocławiu i Poznaniu zadłużona jest łącznie jedna czwarta, ok. 47 tys. mieszkań komunalnych. Choć miasta umożliwiają odpracowywanie długów, lokatorzy rzadko z nich korzystają. W ciągu ostatnich trzech lat odrobili jedynie niespełna 7 mln zł.

Polacy niechętnie odpracowują długi
Polacy niechętnie odpracowują długi (fot. Anatol Chomicz / FORUM)

Najbardziej zadłużeni wobec miasta są mieszkańcy Wrocławia, najwięcej osób odpracowuje długi czynszowe w Warszawie, a najlepszą stawkę pracującym dłużnikom proponuje Łódź - takie wnioski płyną z przeprowadzonego przez Bankier.pl się badania dotyczącego długów czynszowych w pięciu największych polskich miastach.

Odpracowywanie długów czynszowych w największych miastach Polski

Miasto

Dług czynszowy

[w mln zł]

Zadłużone lokale [w tys. zł]

Osoby odpracowujące długi (2016-2018)

Stawka za godzinę pracy [w zł]

Warszawa

208

12 100

1307

10-15

Kraków

243

3150

96

8,30

Łódź

200

19 000

440

15

Wrocław

462

10 000

227

10

Poznań

180

105*

0,21-0,42**

* Program odpracowywania długów działa w Poznaniu od 2018 r.

** Stawka liczona jest za mkw posprzątanej powierzchni

 Źródło: opracowanie Bankier.pl

Nie pracują, bo czekają na umorzenie

Dług za nieopłacony czynsz we Wrocławiu to już 462 mln zł, a gdy dodać ciągle rosnące odsetki – 744 mln zł. Zaległości mają lokatorzy blisko 10 tys. mieszkań. Choć przeciętne zadłużenie, i to bez odsetek,  wynosi 46 tys. zł, rekordzista zalega miastu siedem razy więcej – ponad 347 tys. zł. Gdyby chciał pozbyć się całego zobowiązania w ramach programu odpracowywania długów, musiałby pracować prawie 17 lat, po 8 godzin dziennie i to bez urlopów.

Chętnych za pracę przy stawce 10 zł za godzinę brakuje. Od początku istnienia programu, czyli 2013 r., Zarząd Zasobu Komunalnego przygotował umowy dla 631 chętnych dłużników. W tym czasie cały dług odpracowało 161 osób, dzięki czemu do kasy miasta wpłynęło niespełna 1,6 mln zł. 227 osobom miasto wypowiedziało umowę, np. z powodu nienależytego wykonywania prac.

Obecnie długi w oparciu o zeszłoroczne umowy odpracowuje 71 wrocławian. Wykonują głównie prace porządkowe. W tym roku do podpisania umowy zgłosił się tylko jeden dłużnik.

Kwoty, które poprzez program odpracowywania długów odzyskuje wrocławski Zarząd Zasobu Komunalnego, z roku na rok są coraz niższe. W ubiegłym roku do miejskiej kasy wpłynęło w ten sposób 425 tys. zł, w 2017 r. 529 tys. zł, a w 2016 r. 698 tys. zł.

Liczby pokazujące nieskuteczność odpracowywania długów czynszowych dostrzegli również rządzący Wrocławiem, którzy postanowili sięgnąć po bardziej kuszącą propozycję dla dłużników. W marcu przedstawili projekt uchwały, w myśl którego za zamianę lokalu na mniejszy lub częściową spłatę, miasto umorzy nawet cały dług.

Mieli długi, mają pracę

Znacznie szybciej niż wrocławianie długi czynszowe mogą odpracować lokatorzy mieszkań komunalnych w Łodzi, którzy za godzinę pracy na rzecz Zarządu Lokali Miejskich otrzymują 15 zł. Szerszy jest też zakres prac, które mogą wykonywać dłużnicy. Poza pracami porządkowymi, pomocą w placówkach opiekuńczych i domach pomocy społecznej. Osoby z wyższym wykształceniem, a tacy również mają długi czynszowe, mogą pracować jako asystenci nauczycieli czy pracownicy biurowi. Dłużnicy, jak informuje Jolanta Baranowska z biura prasowego łódzkiego magistratu, nie są kierowani do pracy na chybił trafił. Dwójka plastyków w ramach opracowania zadłużenia odmalowała korytarze w jednej z łódzkich podstawówek.

– Staramy się także, aby miejsce odpracowywania długu było blisko miejsca zamieszkania. Ma to znaczenie chociażby dla samotnych mam, które pracować mogą tylko kilka godzin dziennie, gdy ich dzieci są w szkole czy przedszkolu – podkreśla Jolanta Baranowska.

Dłużnicy podpisujący umowę z łódzkim ZLM mogą jednorazowo odpracować 10 tys. zł. Jeśli mimo to wciąż są zadłużeni, mogą podpisać kolejną umowę. Od września 2015 r., gdy ruszył program, 770 osób odpracowało 2 mln zł. To jednak kropla w morzu potrzeb i jedynie 1 proc. całkowitego zadłużenia mieszkań komunalnych w mieście. Tylko 121 osób pozbyło się w ten sposób całego zadłużenia. Niektórzy nie tylko oddali należność.

– Są takie osoby, które już w trakcie programu oddłużenia tak spodobały się pracodawcy, że zostały zatrudnione w miejscu odpracowywania długu. Część osób połowę czasu odpracowuje dług w takiej placówce, drugą połowę zarabia. A po oddaniu długu pracuje już wyłącznie na własne konto – tłumaczy Baranowska.

Chętnych sporo, więc dług coraz mniejszy

Najlepiej pod względem odpracowywania długów czynszowych wypada Warszawa. W ramach programu w miejskich jednostkach pracę podjęło 1631 osób, które odpracowały 2 mln z 208 mln zł należności za nieopłacony czynsz i media. Stawka za godzinę pracy waha się pomiędzy 10 a 15 zł. To, ile zostanie odjęte od długu, zależy od dzielnicy, w której się mieszka.

Najczęściej są zatrudniani do sprzątania pomieszczeń, ulic, podwórek, utrzymania zieleni, grabienia liści, a zimą odśnieżania. Porządkują także archiwa, a od ubiegłego roku pomagają w schronisku dla zwierząt i Centrum Alzheimera.

Długi wobec miasta ma w stolicy 25 800 rodzin, z czego prawie polowa 13 700 boryka się z zadłużeniami nieprzekraczającymi trzech miesięcy. Jeszcze w 2016 r. było ich odpowiednio 31 tys. i 17 tys. Spadła też wielkość należności wobec miasta – z 251 do 208,5 mln zł.

Krakus skąpy czy leniwy?

Do odpracowywania długów nie są skorzy mieszkańcy Krakowa. Dość powiedzieć, że w ciągu ostatnich trzech lat pracę w ten sposób podjęło raptem 96 osób spośród ponad 3 tysięcy zadłużonych. Zapał do pracy spada z roku na rok. Najwięcej osób (41) złożyło wnioski o odpracowywanie długów w 2016 r. W ubiegłym było ich już tylko 28.To jednak i tak o niebo lepiej niż w Lublinie, gdzie od 2015 r. trzech dłużników odpracowało w sumie 4 tys. zł.

Potencjalnych pracowników nie zachęca zapewne stawka – co symptomatyczne, identyczna zresztą jak w Lublinie. Za godzinę pracy z ich długu odejmowane jest 8,30 zł. Jeśli dłużnik zatrudniony jest na pełen etat, otrzymuje minimalną krajową – 2250 zł brutto. Dłużnicy zatrudniani są zazwyczaj na pięć miesięcy.

Rekordzista, który jest dłużny miastu 360 tys. zł, aby odpracować dług, musiałby pracować pięć dni w tygodniu po 8 godzin przez… 21 lat. Rekordziście z Lublina, który do oddania ma ponad 900 tys. zł., na spłatę całego zadłużenia potrzebne byłoby ponad pół wieku.

Odwrotnie do liczby chętnych na odpracowywania długów czynszowych, rośnie zadłużenie lokatorów mieszkań komunalnych w Krakowie. Podczas gdy jeszcze w 2014 r. niezapłacone należności wynosiły 213 mln zł, w ubiegłym było to już prawie 243 mln zł. Są jednak i tacy, którzy spłacają dług i odsetki. W ubiegłym roku jeden z dłużników wpłacił do miejskiej kasy jednorazowo 64 tys. zł.

Dłużnik zostaje Aniołem

Najmłodszym programem odpracowywania długów może pochwalić się Poznań, gdzie zadłużone jest co piąte z 12,5 tys. mieszkań komunalnych. Chętni dłużnicy, niczym główny bohater komedii Stanisława Barei „Alternatywy 4” Stanisław Anioł, stają się dozorcami, najczęściej kamienic, w których sami mieszkają. Obecnie w Poznaniu pracuje 105 takich dozorców, którzy sprzątają łącznie ponad 120 nieruchomości. Miasto podpisało z nimi 3-miesięczne umowy, które z reguły są przedłużane.

– W ocenie administratorów jakość sprzątania jest dużo lepsza niż w przypadku pracowników firm sprzątających. Bardzo rzadko zdarzają się skargi na pracę dozorcy, a z takimi mamy do czynienia w przypadku zatrudnianych firm. Szczególnie starannie swoje obowiązki wykonują dozorcy pracujący w swoim miejscu zamieszkania – tłumaczy Magdalena Gościńska z Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych w Poznaniu.

W ubiegłym roku, gdy ruszył program, zadłużeni poznaniacy odpracowali 150 tys. zł. Jak szacuje Magdalena Gościńska, w tym roku do miejskiej kasy będzie wpływało w ten sposób 30 tys. zł miesięcznie.

Jak wskazują miejskie statystyki, z roku na rok zmniejszają się zaległości poznaniaków mieszkających w gminnych lokalach. Podczas gdy w 2010 r. do miejskiej kasy z tytułu czynszu i mediów wpłynęło o 17 mln zł mniej niż powinno, w ubiegłym zaległości wyniosły 7,7 mln zł.

W przeciwieństwie do innych miast, dłużnicy w Poznaniu nie pracują w oparciu o stawkę godzinową. Za dbanie o tereny zielone – koszenie trawników czy grabienie liści – otrzymują 21 gr za utrzymanie metra kwadratowego. W przypadku powierzchni utwardzonych, np. chodników – stawka wynosi 42 gr za mkw.

Masz dług? Odpracuje go szwagier

Najbardziej liberalna wobec dłużników czynszowych jest Łódź. Ci mogą tam pracować jak długo i kiedy chcą, także wieczorami oraz w weekendy.

– Takie możliwości dają miedzy innymi instytucje kultury, które pracują również w weekendy czy schronisko dla zwierząt – wymienia Jolanta Baranowska z biura prasowego łódzkiego magistratu. 

W większości analizowanych miast, bardziej skore do odpracowywania długów były kobiety. Tak było m.in. w Warszawie, gdzie panie częściej zawierały również kolejne porozumienia na spłatę zadłużenia w tej formie. W stolicy wyjątkiem był Wawer, gdzie w ubiegłym roku odpracowywania czynszowych należności podjęło się więcej mężczyzn. Podobny trend w ostatnich latach występował także w Krakowie.

Co ważne, we wszystkich miastach, długów czynszowych nie musi odpracowywać osoba, która ich narobiła. Umowę z gminą, a tym samym podjąć pracę może osoba trzecia – brat, szwagier, zięć, dziecko, wnuk czy nawet kolega. Jak wskazuje Katarzyna Pienkowska z biura prasowego stołecznego magistratu, w większości są to jednak dzieci dłużników.

Marcin Kaźmierczak

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 kolodziej_rob

no trzeba uważać, raz się zapomni, raz się nie ma i jest problem, potem się robi jeszcze większy problem jak się oleje sprawę, jakoś tam się z tym krukiem spłaca dług w miarę rozsądnych ratach bo można się z nimi dogadać no ale jednak w psychice ciąży ten stan, że ma się "za plecami" jakąś kwotę do spłaty

! Odpowiedz
0 1 caesar_m

Kto się ceni ten się leni i obija się za dwóch, to nieprawda że w człowieku robotniczy mieszka duch... Oczywista oczywistość jest że jak długów nie trzeba spłacać to tylko głupi będzie spłacał czy odpracowywał ( Bieńkowska kilka lat temu : "tylko idiota będzie pracował za 6tys). Problem wynika ze schizofrenii na którą cierpi Polska : socjalistyczno-liberalnej. Prawda jest taka że trudno wyobrazić sobie że w środku Europy zostawimy współrodaków bez jedzenia i dachu nad głową, jeszcze trudniej że skażemy na taki los dzieci i inwalidów. I dlatego "bezsilne" samorządy zostawiają dłużników w lokalach komunalnych , dodajmy dłużników którzy nie tylko nie płacą ale i często dewastują zajmowane lokale. W bardzo podobnej sytuacji są też osoby prywatne które wynajmą grabieżcy mieszkanie. A wszystko dlatego że samorządy nie realizują swoich podstawowych obowiązków : nie zapewniają lokali socjalnych. O jakim standardzie ? O takim na jaki budżet stać. I to wcale nie jest tak że skoro w Warszawie 12 tys lokali nie ma dziś opłacanych czynszów to potrzeba 12 tys lokali socjalnych. Wystarczy 1tys może 2 tys. Reszta albo w cudowny sposób zapłaci lbo zgłosi się do odpracowywania, a stawka godzinowa powinna być nie w złotówkach tylko metrach razy miesiąc. Bonus byłby taki jeszcze że gdyby w mieście "czekały" lokale socjalne to na rynku pojawiłyby się tysiące tanich prywatnych mieszkań na wynajem zgłoszonych przez ludzi którzy dziś boją się lokal wynająć bo pozbyć się matki z dzieckiem trudniej jak Armii Czerwonej...A 1 tys mieszkań SOCJALNYCH to 100mln zł ,tyle co mały stadion piłkarski (czyli w Łodzi za stadiony Widzewa, ŁKSu i Orła można by wybudować 4 tys lokali socjalnych !)

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 2 szlachta-nie-pracuje

weź ludzi nie rozśmieszaj żaden polityk nie podpisze się pod eksmisjami matek z dziećmi itp zaraz to zmienią i zrobią z tego programu program socjalny nastawienie elektoratu jest takie ze mieszkanie sie nalezy i ma byc tanie za komuny tez nikt nie dostawał mieszkań od państwa a parę lat później się ludzie uwłaszczyli na mieszkaniach komunalnych sprzedawanych za parę % wartości to zrobił PIS partię bardziej lewicowe zrobią to jeszcze szybciej .

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
10 1 kamj79

No niezła opcja dla takich ludzi, ale moim zdaniem lepiej by było pracować, zarabiać i spłacać powoli. Ja na przykład z krukiem się dogadałem o spoko raty i mam to z głowy

! Odpowiedz
0 1 sztos1

bez jaj proszę . Co to znaczy "spłacasz powoli " ? Przy zadłużeniu kilkunastu a tym bardziej kilkudziesięciu tysięcy to strata czasu na spłacanie . Ot jak zwykle ... jakoś to będzie .

! Odpowiedz
0 0 bogus91 odpowiada sztos1

tu chyba chodziło po prostu o spłacanie, bez znaczenia czy "powoli" czy "szybko", mój dziadek zawsze ta mówi, że np, gotuje się coś powoli (a np zupa już wrze) itd. więc nie czepiałbym się czegoś takiego, poza tym akurat z krukiem można się jakoś dogadać więc to czy wolno czy szybko się spłaca to już zależy od osoby, tak czy siak ważne, że się spłaca :)

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 31 loosac

W normalnym kraju masz 3 opcje:
-splacasz
-odpracowujesz
-wyp...lasz

! Odpowiedz
0 45 antek10

Mieszkania komunalne są w centrach miast i to jest wizytowką miasta. Raczej ta wizytowka jest kipska.

! Odpowiedz
0 71 karbinadel

Kolejny dowód na to, że w Polsce najlepiej być nierobem i gołodupcem. Nikt takiego nie skrzywdzi, po rogach wali się jedynie jeleni, którzy chcą coś robić i zarabiać

! Odpowiedz
0 51 knl111

Sorry, ale jeśli ktoś zalega miastu za mieszkanie czynszowe 900 tys zł, to oznacza to, (licząc w bardzo uproszczony sposób przy założeniu braku odsetek i wysokim czynszu rzędu 2 tys zł/mies) że nie płaci prawie 40 lat! Czy to możliwe?

! Odpowiedz