Dane o pogłębieniu inflacji oraz nieoczekiwanym wyhamowanie sprzedaży detalicznej przyczyniły się do osłabienia dolara. Inwestorzy liczą, że w takim otoczeniu makroekonomicznym Rezerwa Federalna dłużej będzie zwlekać z podnoszeniem stóp procentowych.


Dwa istotne raporty z amerykańskiej gospodarki opublikowane zostały o 14.30 i to właśnie tę godzinę wyraźnie widać na wykresach kursów walut. Jedna porcja danych dotyczyła sprzedaży detalicznej i wykazała wyhamowanie miesięcznej dynamiki z 0,8% do zera wobec oczekiwanych 0,4%. Sprzedaż detaliczna z wyłączeniem samochodów spadła natomiast o 0,3% wobec 0,9% w czerwcu, choć analitycy spodziewali się wzrostu o 0,2%.
Z kolei inflacja producencka (PPI) zeszła w lipcu poniżej zera zarówno w ujęciu rocznym (-0,2%), jak i miesięcznym (-0,4%). Analitycy sądzili tymczasem, że ceny dóbr producenckich wzrosną odpowiednio o 0,3% i 0,1% po tym, jak w czerwcu wzrosły o 0,3% i 0,5%.
Na reakcję rynków nie trzeba było długo czekać. Po 14.30 kurs dolara spadł do 3,80 zł – po raz ostatni poziom ten został dotknięty w brexitowy czwartek 23 czerwca. Wyraźny ruch widać oczywiście też na głównej parze walutowej świata. EUR/USD przekroczył 1,12, co po raz ostatni zdarzyło się na początku sierpnia. Kurs euro wyrażony w polskich złotych zachowuje się stabilnie – wspólna waluta kosztuje 4,26 zł.
Reakcja rynku walutowego związana jest z prognozowaniem kolejnych posunięć Rezerwy Federalnej w obliczu raportów o inflacji i sprzedaży detalicznej. Podstawą do podnoszenia stóp procentowych miały być dobre dane z gospodarki notowane w ostatnich miesiącach, lecz pogłębienie inflacji na poziomie producenckim i nieoczekiwany spadek sprzedaży detalicznej nie wpisuje się w ten trend. W efekcie presja ciążąca na Federalnym Komitecie Otwartego Rynku okazuje się nieco słabsza, przez co inwestorzy coraz mniej obawiają się rychłego podniesienia stóp procentowych.
Podobny scenariusz za oceanem realizowany jest przez cały 2016 r. W nowy rok wchodziliśmy ze świeżymi wspomnieniami pierwszej od lat podwyżki stóp w USA (Fed dokonał jej w grudniu 2015 r.) oraz zapowiedzią kolejnych podwyżek. W kolejnych miesiącach wpływ na nastroje inwestorów oraz ekonomistów decydujących o stopach miał szereg wydarzeń z cenami ropy, Brexitem, pojedynczymi słabymi danymi z gospodarki i niepewnością na światowych rynkach na czele.
Obecnie rynek przyznaje 50-procentowe prawdopodobieństwo scenariuszowi podniesienia przez Fed stóp procentowych dopiero w marcu 2017 r. Pewnych wskazówek dotyczących kolejnych posunięć najpotężniejszego banku centralnego świata dostarczyć może rozpoczynające się 25 sierpnia doroczne sympozium w Jackson Hole.

































































