Obecnie poziom produkcji stali nie przekracza 75% tego sprzed 2008 roku. Czy w związku z tym opłaca się inwestować w hutnictwo? Jakie zagrożenia stoją przed największym polskim producentem stali i ile osób w najbliższym czasie może stracić pracę. Na wszystkie te pytania odpowiedział nowy CEO ArcelorMittal Poland, Pan Manfred Van Vlierberghe.
Łukasz Piechowiak: Ma Pan dyplom z zakresu inżynierii lądowej i wodnej. Wiem, że z ArcelorMittal związany jest Pan od 1995 roku. Jak Pan tutaj trafił?
Manfred Van Vlierberghe: Po ukończeniu uniwersytetu w Louvain w Belgii zacząłem pracę w średniej wielkości firmie jako menedżer ds. produktu, gdzie odpowiadałem przede wszystkim za dywersyfikację oferty. Dwa i pół roku później dołączyłem do ArcelorMittal Gent, gdzie pełniłem różne funkcje kierownicze.
Następnie zostałem dyrektorem zarządzającym oddziału ArcelorMittal w Bremie. Od grudnia 2010 roku do stycznia br., zanim objąłem stanowisko dyrektora generalnego, pełniłem funkcję dyrektora zarządzającego i członka Zarządu ArcelorMittal Poland.
Ł.P.: Na początek może kilka słów o ArcelorMittal. Twierdzicie Państwo, że zmieniliście oblicze polskiego hutnictwa – co to oznacza?
MvV.: Kiedy w roku 2004 wchodziliśmy na polski rynek, przejmując upadające Polskie Huty Stali, zobowiązaliśmy się do restrukturyzacji czterech hut wchodzących wtedy w skład holdingu i do ich przemiany w zakłady funkcjonujące na prawdziwie europejskim poziomie. Dzięki szeroko zakrojonemu programowi inwestycyjnemu, który odbył się praktycznie na wszystkich etapach produkcji stali, dziś możemy powiedzieć, że udało nam się tego zobowiązania dotrzymać.
Inwestycje, których wartość przekracza 4,5 mld złotych, pozostają bez precedensu w polskim hutnictwie. Nasze cztery inwestycje strategiczne: budowa nowej walcowni blach w Krakowie, nowej linii ciągłego odlewania stali w Dąbrowie Górniczej, linii powlekania w Świętochłowicach oraz modernizacja walcowni walcówki w Sosnowcu, a także projekty dodatkowe, takie jak modernizacja wielkiego pieca nr 2 w Dąbrowie Górniczej, rzeczywiście zmieniły oblicze polskich hut. Dziś przemysł stalowy w Polsce jest branżą nowoczesną i konkurencyjną. Inwestycje kontynuowaliśmy również pomimo kryzysu w latach 2009-2010.
Ł.P.: Jakie wyzwania stoją przed nowym CEO? Czy zmiana na stanowisku oznacza, że firma ma problemy?
MvV.: Zastąpiłem prezesa Sanjaya Samaddara na stanowisku dyrektora generalnego ArcelorMittal Poland ze względu zmiany organizacyjne, które zaszły we wschodniej części europejskiego sektora wyrobów płaskich, który został rozszerzony o nasze oddziały w Czechach, Rumunii i Macedonii, a któremu szefuje prezes Samaddar właśnie.
Co do wyzwań natomiast – największym w bieżącym roku jest obecna kondycja europejskiego hutnictwa wynikająca z niskiego zapotrzebowania na stal, którego poziom wciąż znacznie odbiega od wartości sprzed kryzysu w roku 2008.
Ł.P.: Jakie inwestycje planują Państwo w tym roku?
MvV.: Inwestycje realizowane obecnie w ArcelorMittal Poland można podzielić na kilka kategorii. Niektóre z nich, jak na przykład instalacja oczyszczania gazu koksowniczego i biologiczna oczyszczalnia ścieków w Krakowie, są związane z ochroną środowiska. Inne, jak instalacja wdmuchiwania pyłu węglowego w oddziale w Dąbrowie Górniczej czy kadzie torpedo w krakowskiej hucie, pozwolą nam na zwiększenie wydajności energetycznej, a tym samym obniżenie kosztów.
Jeszcze innym rodzajem inwestycji są te ukierunkowane na rynek. Projekt długiej szyny na przykład umożliwi nam produkcję szyny o długości 120 metrów, co sprawi, że znajdziemy się w gronie najważniejszych dostawców tego produktu w Europie.
Ł.P.: Czy inwestycje w Polsce przekładają się na zyski?
MvV.: Jak już mówiłem, od roku 2004 zainwestowaliśmy w modernizację i rozwój polskich hut wchodzących w skład koncernu ponad 4,5 mld złotych. Proszę pamiętać, że na początku tego stulecia hutnictwo w Polsce nie miało się najlepiej.
Tymczasem my, w ciągu zaledwie kilku lat, sprawiliśmy, że biznes stojący na skraju bankructwa znów stał się dochodowy. Obecnie jesteśmy największym producentem stali w Polsce – skupiamy ponad 70 proc. potencjału produkcyjnego polskiego hutnictwa, a nasze instalacje są jednymi z najlepszych w Europie.
Ł.P.: Czy widzicie Państwo jakiekolwiek zagrożenia konkurencyjne w naszym regionie?
MvV: Do zagrożeń z całą pewnością zaliczyć można wysokie ceny energii elektrycznej i stawki podatku akcyzowego. Trudnością są także restrykcyjne przepisy Unii Europejskiej ograniczające emisję CO2. Ta ostatnia kwestia nabiera szczególnego znaczenia w kontekście taniej stali importowanej na rynki europejskie.
Ł.P.: Na jakie zmiany rynkowe najbardziej narażona jest Państwa firma?
MvV.: Hutnictwo należy do branż, które szczególnie mocno odczuły kryzys finansowy. Zapotrzebowanie na stal w Europie wciąż utrzymuje się zaledwie na poziomie 75 proc. wartości sprzed czterech lat i naszym zdaniem powrót do poziomu zamówień z roku 2008 nie nastąpi zbyt szybko. Polskie hutnictwo jest mocno powiązane zarówno z rynkiem europejskim, jak i globalnym.
Zmiany na tych rynkach odbijają się na naszej działalności. Na przykład ostatni kwartał ubiegłego roku, który upłynął pod znakiem niepewności na rynkach światowych, był dla nas bardzo trudny, bo klienci przyjęli postawę wyczekującą i przestali uzupełniać zapasy magazynowe. Trend ten był w Polsce bardzo widoczny.
Ł.P.: Zostaliście uhonorowani tytułem Dobry Pracodawca 2011. Wynika z tego, że warto dla Was pracować. Jednak co chwilę pojawiają się plotki o kryzysie w hutnictwie i planowanych zwolnieniach. Jak to wygląda w Waszym przypadku?
MvV.: Rzeczywiście, nasze działania w obszarze HR zostały już docenione przez kilka organizacji. „Inwestycje w pracowników” są jednym z filarów naszej strategii odpowiedzialności biznesu. Pozwolę sobie przytoczyć kilka przykładów jej realizacji. Po pierwsze, dbamy o warunki pracy naszej załogi oraz o jej zdrowie.
Znacznie zwiększyliśmy poziom bezpieczeństwa w naszych zakładach - wskaźnik częstotliwości wypadków spadł z poziomu 5,9 w roku 2004 do 0,8 w roku 2011. Po drugie, oferujemy naszym pracownikom szerokie możliwości rozwoju – organizujemy dla nich szkolenia i kursy językowe, a także umożliwiamy wymianę wiedzy i doświadczeń pomiędzy poszczególnymi zakładami grupy ArcelorMittal.
Co do zmian w poziomie zatrudnienia natomiast, ArcelorMittal Poland – podobnie jak wielu innych producentów stali – musiał podjąć kroki mające na celu dostosowanie się do nowej gospodarczej rzeczywistości. Nasza strategia zakłada dostosowywanie stopnia wykorzystania zdolności produkcyjnych do poziomu zamówień.
Nie możemy sobie przecież pozwolić na produkowanie stali, na którą nie jesteśmy w stanie znaleźć nabywców. Naturalną konsekwencją niższego poziomu produkcji są zmiany w poziomie i strukturze zatrudnienia. Liczba zatrudnionych w 7 oddziałach w grudniu tego roku powinna oscylować na poziomie 11,300 wobec 12,300 w grudniu 2011 roku. Jak zawsze będziemy się starali minimalizować skutki takich decyzji dla naszych pracowników. Optymalizacja zatrudnienia będzie miała miejsce z wykorzystaniem szeregu narzędzi: odejść naturalnych, wydzieleń, programów przedemerytalnych i programów odejść za odprawą.
Ł.P.: Czy boicie się Państwo nowych regulacji dotyczących pakietu klimatycznego? Ile to może kosztować ArcelorMittal?
MvV.: Pakiet klimatyczny, który definiuje akceptowalne poziomy emisji CO2 w Europie, stanowi wyzwanie dla większości gałęzi przemysłu, w tym również dla hutnictwa, które podjęło ogromny wysiłek modernizacyjny, redukując tym samym emisję tego gazu o 50 proc. w ciągu ostatnich 30 lat. ArcelorMittal dodatkowo zobowiązał się do ograniczenia emisji w skali globalnej o kolejne 8 proc. do roku 2020 w porównaniu z rokiem 2007.
Jako Grupa, od roku 2004 uczestniczymy w pracach nad projektem ULCOS (produkcja stali z ultraniską emisją CO2), którego celem jest ograniczenie emisji o 50 proc. Jednak naszym zdaniem, jako firmy działającej globalnie, konieczne jest ujęcie problemu w skali świata – w ograniczaniu emisji powinny uczestniczyć zarówno kraje rozwinięte, jak i rozwijające się. Tylko to sprawi, że różne regiony produkujące stal będą miały takie same prawa i obowiązki.
Ł.P.: W dzisiejszych czasach dużo mówi się o ochronie środowiska. Każda większa firma chwali się sukcesami w tym zakresie. Co ArcelorMittal robi dla środowiska naturalnego w Polsce i jaki ma to związek z hutnictwem?
MvV.: Ochrona środowiska to jeden z ważniejszych elementów polityki zrównoważonego rozwoju ArcelorMittal Poland. W ciągu ostatnich lat firma zainwestowała miliardy w nowoczesne technologie, ograniczając tym samym wpływ swoich zakładów na środowisko naturalne. Przykładem inwestycji prośrodowiskowej może być system odpylania funkcjonujący przy wielkim piecu nr 2 w Dąbrowie Górniczej, dzięki któremu emisję pyłu ograniczyliśmy o kilkadziesiąt procent, spełniając tym samym wymogi określone w najlepszych dostępnych technikach (BAT).
Budowa instalacji wdmuchiwania pyłu węglowego do wielkiego pieca w Krakowie z kolei umożliwiła zastąpienie części koksu do tej pory wykorzystywanego w procesie pyłem węglowym właśnie, co również przyczyniło się do ograniczenia emisji pyłowych. W ubiegłym roku zakończyliśmy projekt ograniczania hałasu, wyciszając 14 jego źródeł w krakowskim oddziale.
Ta inwestycja znalazła już uznanie ekspertów – Polska Izba Ekologii nagrodziła ją Eko-laurem. Naszym najnowszym osiągnięciem jest budowa nowej instalacji oczyszczania gazu koksowniczego w Krakowie. Nowa metoda oczyszczania sprawi, że z procesu wyeliminowane zostaną substancje niebezpieczne; zmniejszy się także ilość odpadów. Koszt tej inwestycji to 100 mln złotych.
Ale inwestujemy nie tylko w nowoczesne technologie. Sadzimy również drzewa. Od roku 2007 w pobliżu naszych zakładów zasadziliśmy ich już 350 tysięcy, a wartość projektu przekroczyła milion złotych.
Jesteśmy też gospodarzem Forum Ekologicznego, które odbywa się co pół roku w Krakowie. W spotkaniach tych uczestniczy ponad 50 firm działających w krakowskiej Nowej Hucie, przedstawiciele rad dzielnic, inspektorzy ochrony środowiska oraz naukowcy. Celem dyskusji jest wymiana doświadczeń i ciągłe minimalizowanie wpływu na środowisko uczestników Forum.

Rozmawiał Łukasz Piechowiak, Bankier.pl

























































