W poniedziałek przed południem polska waluta słabła na całej linii: euro, dolar i frank drożały po ok. dwa grosze. Do osłabienia złotego mogła się przyczynić wypowiedź ministra Jacka Rostowskiego, który domaga się od RPP dalszych obniżek stóp procentowych.
„Cieszę się, że to taki silny akcent, pokazuje, że RPP stała się decyzyjna i mam nadzieję, że po krótkiej pauzie, może miesięcznej, ta polityka będzie kontynuowana” - skomentował w radiu TOK FM wicepremier marcową obniżkę stóp procentowych o 50 pb. Jacek Rostowski dodał, że jego zdaniem obniżki stóp powinny były zostać przeprowadzone pół roku wcześniej.
„Żadna z przepowiedni, że (obniżka stóp – przyp. red.) wpłynie dramatycznie negatywnie na kurs złotego, że złoty się osłabi, nie potwierdziła się” – powiedział wicepremier i minister finansów. Po czym w ciągu następnych czterech godzin kurs euro wzrósł o ponad dwa grosze.
O 12:20 za euro płacono niemal 4,15 groszy, czyli o dwa grosze więcej niż w piątek. Dolar podrożał o 1,9 grosza, osiągając cenę 3,19 zł. Frank szwajcarski kosztował 3,35 zł, a funt brytyjski 4,75 zł.

Polskiej walucie nie pomogła też publikacja najnowszej projekcji inflacyjnej NBP. Bank centralny prognozuje, że inflacja CPI do końca 2015 roku utrzyma się na poziomie ok. 1,5% rocznie. Czyli w pobliżu dolnej granicy dopuszczalnego odchylenia od celu inflacyjnego (2,5% +/- 1 pkt. proc.). Taka projekcja może wzbudzać oczekiwania na kolejne obniżki stóp procentowych, mimo że po marcowym posiedzeniu RPP Marek Belka wprost sugerował, że ostatnie cięcie kończy cykl luzowania polityki pieniężnej.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl
| Zobacz też: |
|
» NBP: inflacja wyhamuje wraz ze wzrostem gospodarczym |
|
» "Gdyby RPP działała wcześniej, gospodarka byłaby silniejsza" |
|
» Rada Gospodarcza: decyzja RPP była uzasadniona
|





























































