Źródło: Bankier.pl
Za 95% zużycia palladu odpowiada branża motoryzacyjna, gdzie ten szlachetny metal stosowany jest w katalizatorach spalin. Przeciętny katalizator zawiera około czterech gramów czystego palladu. Rachunek jest więc prosty: im większa produkcja samochodów, tym większe zapotrzebowanie na pallad.
Według angielskiej firmy J.D. Power Automotive Forecasting tegoroczna sprzedaż nowych samochodów na świecie sięgnie 76 milionów i będzie o 5% wyższa niż rok wcześniej. Rekordowej sprzedaży spodziewają się m.in. takie koncerny jak niemieckie BMW czy japoński Nissan.
Dla analityków spodziewających się utrzymania obecnego tempa wzrostu globalnej gospodarki oznacza to znakomite perspektywy dla cen palladu. Zwłaszcza że podaż tego rzadkiego metalu od pięciu lat systematycznie spada. Prognozy Barclays Capital zakładają ograniczenie dostaw o 5,7%, do poziomu 6,8 miliona uncji. Raport Standard Bank mówi nawet o niedoborze sięgającym 1,6 mln uncji.
Bilans popytu i podaży od 1,5 roku uzupełniają też inwestorzy, którzy kupują pallad jako zabezpieczenie przed inflacją wywołaną polityką banków centralnych. Z analiz firmy Johnson Matthey wynika, że tylko w ubiegłym roku inwestorzy poprzez fundusze ETF kupili 1,1 miliona uncji palladu.
Przy malejącej i bardzo niepewnej podaży (znaczna część dostaw pochodzi z postsowieckich rezerw, których wielkość jest tajemnicą państwową), perspektywie rosnącego zapotrzebowania i skrajnie ekspansywnej polityce banków centralnych przed palladem powinny jawić się świetlane perspektywy.
Źródło: kitco.com
Tyle że rynek mógł już te wszystkie fakty zdyskontować. Od grudnia 2008 roku do lutego 2011 roku ceny palladu wzrosły ze 160 USD do blisko 860 USD za uncję. Choć przeszło 5-kotny wzrost notowań po części wynikał ze słabości dolara i kryzysowego wyprzedania rynku jesienią ’08, to obecne ceny są jednymi z najwyższych od 11 lat, gdy Rosja nieoczekiwanie wstrzymała eksport tego metalu.
Źródło: goldsheetlinks.com
Ale to właśnie szybko rosnące i niemal rekordowe ceny stają się głównym zagrożeniem dla palladowej hossy. Szybko drożejący pallad stał się bowiem relatywnie drogi względem platyny, która także wykorzystywana jest w katalizatorach. Obecnie uncja znacznie rzadziej występującej w przyrodzie platyny stanowi równowartość 2,37 uncji palladu. Ta najniższa relacja od 11 lat może świadczyć o względnym niedowartościowaniu platyny i stanowi potencjalne zagrożenie dla dalszego wzrostu cen palladu.
Krzysztof Kolany
Analityk Bankier.pl































































