REKLAMA
Mistrz inwestowania! Rywalizacja w Wakacjach na Giełdzie

Czy opłaca się wziąć wakacje kredytowe?

2012-10-04 08:20
publikacja
2012-10-04 08:20

Rata kredytu hipotecznego, rata za samochód, remont łazienki i klasowa wycieczka dziecka. Czasami obciążenie finansowe przytłacza nas do tego stopnia, że chcielibyśmy wziąć od niego chwilowy urlop. Na szczęście większość banków ma takie rozwiązanie w swojej ofercie.

 masz dość spłacania rat
foto: thinkstock


Wakacje kredytowe to po prostu odroczenie jednej lub kilku rat kredytu. Zanim jednak podejmie się decyzję o skorzystaniu z takiej opcji, trzeba sprawdzić, czy nie poniesiemy przez to dodatkowych kosztów.

Czy opłaca się wziąć wakacje kredytowe?


Jeżeli masz obawy, że w najbliższych miesiącach nie dasz rady terminowo spłacać rat kredytu hipotecznego, to pomyśl o wakacjach kredytowych. Zdadzą one egzamin tylko w wypadku, jeżeli w tym czasie masz zamiar oszczędzać pieniądze na spłatę swojego zobowiązania, a nie wydać je na przyjemności.

Zawieszenie spłacania rat wpływa na ich wysokość w przyszłości. Przez to, że zostaną one dopisane do kapitału zadłużenia, przyszłe raty będą wyższe o kilka złotych. Jeżeli bowiem zaciągniemy kredyt na 200 tys. zł, na 30 lat, z oprocentowaniem 6,8 proc. rocznie, a następnie w dziesiątym roku jego spłaty zawiesimy spłacanie na jeden miesiąc, to zadłużenie wzrośnie o około 900 zł.

Wakacje kredytowe przy firmowym zadłużeniu

kredyt dla firmy»Interwencja Bankier.pl: czy bank może obarczyć mnie kredytem męża?

Napisała do nas czytelniczka, której małżonek prowadził działalność gospodarczą i zaciągnął dwa kredyty o łącznej wartości 25 tys. zł. Pierwsza spłata miała nastąpić 20 września – niestety, pieniądze zainwestowane w firmę przepadły. W ubiegłym miesiącu działalność została zamknięta, ale zgromadzone środki pozwoliły na spłatę tylko pierwszej raty. Czytelniczka pyta, czy mają możliwość otrzymania wakacji kredytowych, ponieważ od września do listopada, kiedy jej mąż rozpocznie nową pracę, będą się utrzymywali wyłącznie z oszczędności.

– W sytuacjach kłopotów finansowych kredytobiorcy istnieje możliwość zastosowania „wakacji” kredytowych polegających na karencji w spłacie rat kapitałowych zaciągniętego kredytu. W regulaminie kredytowania oraz w poszczególnych umowach kredytowych są zawarte szczegółowe warunki, które różnią się w zależności od charakterystyki produktu. Przykładowo: dla kredytu inwestycyjnego jest możliwość zastosowania karencji w spłacie rat kapitału do 18 miesięcy, dla kredytu Biznes Ekspres zaś do 6 miesięcy. W wyjątkowych przypadkach szczegółowe warunki karencji ustalane są indywidualnie z danym kredytobiorcą – wyjaśnia Radosław Różycki, rzecznik prasowy BZ WBK.

„Wakacje” nie dla każdego

kredyt dla firm»Masz zadłużoną firmę? Sprawdź, czy bank udzieli Ci kredytu

Możliwość skorzystania z przerwy w spłacaniu rat kredytu przysługuje tylko tym osobom, które do tej pory terminowo regulowały swoje zobowiązania wobec banków. Przed zaakceptowaniem wniosku bank szczegółowo przegląda historię kredytową klienta. Jeśli dopatrzy się nieprawidłowości, to – zwłaszcza w sytuacji, gdy oferta „wakacji” jest dodatkowo płatna – odmówi kredytobiorcy.

Justyna Niedbał
Bankier.pl
j.niedbal@bankier.pl

 

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Cthings.co chce zrobić z Nowego Jorku smart city. Oto pierwsza inwestycja Navivo
Tematy

Komentarze (1)

dodaj komentarz
markust71
Koleżanka-autorka trochę miesza pojęcia. Polecam douczenie się przed kolejną publikacją.
"istnieje możliwość zastosowania „wakacji” kredytowych polegających na karencji w spłacie RAT KAPITAŁOWYCH zaciągniętego kredytu" - z tym bym się zgodził, a biorąc przykład kredytu z wcześniejszego akapitu (200
Koleżanka-autorka trochę miesza pojęcia. Polecam douczenie się przed kolejną publikacją.
"istnieje możliwość zastosowania „wakacji” kredytowych polegających na karencji w spłacie RAT KAPITAŁOWYCH zaciągniętego kredytu" - z tym bym się zgodził, a biorąc przykład kredytu z wcześniejszego akapitu (200 tys., 6,8% p.a., 30 lat, raty miesięczne, annuitetowe) w pierwszym miesiącu dziesiątego roku spłaty płatność wynosi, jak co miesiąc 1303,85 zł, w czym spłacanego kapitału jest 313,91 zł, a odsetek 989,94 zł (tak się ma, jak się dało wpuścić w maliny pod postacią kredytu w PLN; ja mam kredyt w CHF i płacę od tego samego zadłużenia, w racie równej 625,07 zł (!) kapitał 525,28 zł i odsetki 96,64 zł (!!)) i jak sama Autorka zaznacza karencja dotyczy rat kapitałowych, co powoduje, że w tym wybranym miesiącu nie spłaca się tych 313,91 zł, ale odsetki 989,94 zł - jak najbardziej, więc ulga w płatności niewielka. Gdyby ta karencja miała trwać miesięcy sześć, to kapitału do spłaty ani nie przybywa, ani nie ubywa, ale odsetki w tej samej kwocie bankowi płacić trzeba. Jak zaznaczono w artykule, taka oferta dostępna jest dla "dobrych" klientów, płacących w terminie, bo bank w przypadku starania się o takie rozwiązanie dokonuje "prześwietlania" historii, BIK-u itp. i łaskawie może się na to zgodzić. Jak w wielu tego rodzaju przypadkach "dobry" klient w banku jest najbardziej golony i korzyści ma niewiele, bo płacenie prawie tysiąca złotych zamiast 1,3 tys. miesięcznie to żadna wielka ulga w domowym budżecie, choć i to się czasem przyda i ratuje sytuację.
"Zawieszenie spłacania rat wpływa na ich wysokość w przyszłości. Przez to, że zostaną one dopisane do kapitału zadłużenia..." - to już zupełnie inna historia i rozwiązanie dla tych "niedobrych" klientów. W przypadku nieterminowego spłacania kredytu bank nie tylko nie dostaje na czas należnych sobie odsetek, nie odzyskuje pieniędzy, z których skorzystał (w niewielkiej części z gromadzonych depozytów), ale jeszcze musi pomniejszać swój zysk tworząc rezerwy. Przy pewnym stopniu zadłużenia bank zaczyna "robić w majty" i proponuje takiemu klientowi "oddłużenie" przez dopisanie całej zaległości (niezapłaconych odsetek) do kapitału. Kredyt staje się w ten sposób znów niezaległy, bank się cieszy, bo ma wirtualnie większy zysk, tylko kapitał do spłaty, a tym samym przyszła miesięczna rata klientowi się powiększa, a bank się dodatkowo cieszy, bo może policzyć jeszcze raz odsetki od skapitalizowanych odsetek. Nie sądzę, żeby bank poszedł na rozwiązanie dopisania z góry do kapitału całości planowanych odsetek za kilka miesięcy po to, żeby klient mógł w tym czasie nic nie płacić. Bank nie mając "noża na gardle" takich cudów nie robi :D

Powiązane: Budżet rodziny

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki