Choć węgiel pod Bełchatowem będzie wydobywany do 2038 roku, pieniądze na zagospodarowanie terenów po zakończeniu działalności spółka musi już zacząć gromadzić.
Łączny koszt szacowany jest na 700 mln złotych. Do 2012 roku kopalnia będzie odkładać z zysku od 50 do ponad 200 mln zł rocznie na tzw. fundusz rekultywacyjny. Nie powstał on wcześniej, bo – jak mówi Jerzy Ożóg, kierownik biura zarządu – firma nie miała takiego obowiązku. W tym roku została do tego zobligowana.
W rejonie Bełchatowa zamiast przemysłu może się więc rozwinąć turystyka, ale możliwy jest też inny wariant. Okolice te są brane pod uwagę jako potencjalna lokalizacja elektrowni jądrowej, która ma zostać w Polsce wybudowana.
Dziennik Łódzki
(aj)






























































