REKLAMA

Czarnek o kontrolach ws. strajków: chodzi wyłącznie o przypadki nie licujące z etosem nauczyciela

2020-11-06 22:28
publikacja
2020-11-06 22:28
Czarnek o kontrolach ws. strajków: chodzi wyłącznie o przypadki nie licujące z etosem nauczyciela
Czarnek o kontrolach ws. strajków: chodzi wyłącznie o przypadki nie licujące z etosem nauczyciela
fot. Jacek Szydłowski / / FORUM

Chodzi wyłącznie o te przypadki, które nie licują z etosem nauczyciela - powiedział minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek odnosząc się do kontroli prowadzonych przez kuratorów w związku z trwającymi protestami. Dodał, że są to incydentalne przypadki.

Czarnek w piątek wywiadzie dla tvp.info pytany był o list prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego do dyrektorów szkół, nauczycieli, rodziców i uczniów, w którym zawarł apel do MEN o "zaprzestanie retoryki szantażu i narzucania szkołom +jedynie słusznych poglądów+".

Prezydent stolicy nawiązał w liście do opublikowanego w poniedziałek komentarza rzecznika prasowego Ministerstwa Edukacji Narodowej, dotyczącego trwających w Polsce protestów. Rzeczniczka MEN Anna Ostrowska podkreśliła w nim m.in., że "jeżeli potwierdzi się, że niektórzy nauczyciele namawiali uczniów do udziału w protestach lub sami brali w nich udział, powodując zagrożenie w czasie epidemii i zachowując się w sposób uwłaczający etosowi ich zawodu, będą wyciągnięte konsekwencje przewidziane prawem".

"Ta kolejna próba zastraszania środowiska pedagogicznego jest niedopuszczalna zarówno ze względu na naruszanie zasad demokracji i autonomii szkoły, jak i w świetle przepisów obowiązującego w Polsce prawa" – napisał Trzaskowski w liście.

Komentując list, Czarnek powiedział: "Ten apel pana prezydenta Rafała Trzaskowskiego, jak i kilka innych - które gdzieś się pojawiły w przestrzeni publicznej - bezpośrednich uczestników manifestacji i protestów z udziałem tysięcy ludzi, jeszcze całkiem niedawno, ale też tych, którzy zachęcali swoją postawą, jak choćby pan prezydent Rafał Trzaskowski, do brania udziału w manifestacjach, w moim przekonaniu to jest przejaw i chęć tłumienia wyrzutów sumienia, że przyczyniają się do tego, że wzrasta w Polsce liczba zakażonych. W ten sposób próbują zagłuszyć swoje sumienie, kłamiąc publicznie na temat tego, co robi Ministerstwo Edukacji Narodowej, co robią kuratorzy oświaty".

"My nie rozliczamy nikogo z ich poglądów. My nikomu nie zabraniamy głosić swoich poglądów. My nikomu nie zabraniamy również - niestety, bo nie taka jest rola Ministerstwa Edukacji Narodowej - zagrażania własnemu życiu i życiu ich rodzin. To jest ich odpowiedzialność i z tej odpowiedzialności wynika ten histeryczny apel. Ale my musimy wyciągać konsekwencje wobec tych nauczycieli, którzy gdzieniegdzie - to są incydentalne przypadki sprawdzane przez kuratorów, w całej Polsce od kilku do kilkunastu przypadków w każdym województwie - gdzieniegdzie, także podczas lekcji zdalnych namawiali uczniów do brania udziału w tych protestach, albo sami biorąc udział w tych protestach zachowywali się w sposób wulgarny, niekiedy nawet obsceniczny kompletnie nieprzystający do etosu nauczyciela" - dodał.

Jak mówił, jest to działanie na powodowane listami, telefonami i SMS-ami od rodziców, "którzy nie mogą pogodzić się z tym, że nauczyciel, który powinien wykonywać zadania wynikające z podstawy programowej, przekazuje w trakcie lekcji, treści, które są absolutnie z tą podstawą niezgodne i są ideologizacja naszych dzieci, albo swoim postępowaniem daje absolutne zły przykład swoim uczniom, podczas tych manifestacji".

Minister edukacji i nauki podkreślił, że nie o sam udział chodzi w manifestacjach, gdyż "to jest odpowiedzialność już osobista i sumienia tych ludzi". Wskazał, że nie chodzi również o poglądy, które wyrażają. "Nas te poglądy wyrażane poza murami szkoły kompletnie nie interesują, także w murach szkoły, ale w ramach podstawy programowej, one mogą się mieścić". Podkreślił też, chodzi "wyłącznie o te przypadki, które kompletnie nie licują z etosem nauczyciela".

Jak mówił tylko te przypadki są przedmiotem kontroli. Wyjaśnił, że jest to obowiązek organów nadzoru pedagogicznego wynikający z Prawa oświatowego. "Rzeczywiście ten obowiązek wykonywany jest przez kuratorów bardzo sumiennie" - poinformował Czarnek. Według niego z tego powodu także na kuratorów "spada fala krytyki, hejtu, pewnych manipulacji i kłamstw"

"Wszyscy jesteśmy dzisiaj odpowiedzialni za naszą młodzież, nasze dzieci w naszych szkołach. Po to jesteśmy, żeby nauka w szkołach odbywała się zgodnie z zasadami, które są ustalone w podstawach programowych i prawie oświatowym, a nie poza granicami tego prawa. To manipulowanie, że łamiemy Kartę Prawa Dziecka, że łamiemy zasady demokracji, że zakazujemy wygłaszać swoich poglądów. Nie inwigilujemy. To jest histeria pana prezydenta Rafała Trzaskowskiego i jemu podobnych" - dodał.

Szef resortu edukacji pytany był też o to, czy kuratorzy byli proszeni o personalia uczniów lub nauczycieli, którzy brali udział w protestach. "Nigdy takich żądań nie kierowaliśmy pod adresem kuratorów i nigdy kuratorzy nie występowali do dyrektorów, aby udostępniali personalia nauczycieli i uczniów, którzy brali udział w protestach. To są absolutne bzdury wywłaszczane przez polityków pozycji na potrzeby wyłącznie polityczne" - odpowiedział.

Wskazał też, że zdecydowana większość nauczycieli i dyrektorów "stoi na wysokości zadania i naprawdę działa w granicach prawa oświatowego, i nie dopuszcza do ideologizacji dzieci i młodzieży waszych szkołach". "Spotykają ich również z tego powodu szykany" - dodał.

Piątkową wypowiedź ministra edukacji i nauki prezydent stolicy skomentował na Twitterze: "Min. Czarnek zarzucił mi kłamstwo. To ciekawe, bo przywołałem w piśmie oficjalny komunikat MEN. Zamiast narzucania swoich poglądów, Ministerstwo powinno zająć się prawdziwymi problemami - wyrównaniem szans uczniów. To w nauce zdalnej jest najważniejsze".

Masowe protesty w całej Polsce trwają od 22 października i są wyrazem sprzeciwem wobec zaostrzenia przepisów antyaborcyjnych. Wywołało je orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, który stwierdził, że przepis tzw. ustawy antyaborcyjnej z 1993 r., zezwalający na aborcję w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, jest niezgodny z konstytucją. Głównym inicjatorem akcji protestacyjnych jest Ogólnopolski Strajk Kobiet.

Autorka: Danuta Starzyńska-Rosiecka

Źródło:PAP
Tematy
Temperatura skacze, nagroda wzrasta! Otwórz konto i odbierz nawet 350 zł!

Temperatura skacze, nagroda wzrasta! Otwórz konto i odbierz nawet 350 zł!

Advertisement

Komentarze (9)

dodaj komentarz
_xyz
Do końca życia PiS będzie mi się kojarzyć ze świrami, nawet z tytułami.
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
jpelerj
Uczelnie go olały a nawet ta bidna oświata mu się stawia. A taki był mocny, narodowo-katolicki LOL
plutarch
Czarek to hańba polskiego systemu edukacji (moderatorze, mam chyba prawo do swojego zdania).
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
jas2
"gdzieniegdzie, także podczas lekcji zdalnych namawiali uczniów do brania udziału w tych protestach, albo sami biorąc udział w tych protestach zachowywali się w sposób wulgarny, niekiedy nawet obsceniczny kompletnie nieprzystający do etosu nauczyciela"
karbinadel
Są jakieś dowody, czy to standardowy bełkot tego taliba?

Powiązane: Strajk Kobiet

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki