REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

TYDZIEŃ Z KRYPTOWALUTAMI Cyfrowe złoto czy gorący ziemniak? Linia między inwestycją a hazardem bywa cienka

2025-12-02 06:00
publikacja
2025-12-02 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Zwolenników kryptowalut jest pewnie nie mniej niż ich przeciwników. Co więcej, zapewne trudno o przykład innego rodzaju aktywów, który budziłby aż tyle emocji, a inwestorzy byli wobec niego tak spolaryzowani. To, jak sporo emocji przyciągają krytowaluty, przekłada się na ich wyceny – trendy, zarówno wzrostowe, jak i spadkowe, są zdecydowanie silniejsze niż w przypadku akcji.

Cyfrowe złoto czy gorący ziemniak? Linia między inwestycją a hazardem bywa cienka
Cyfrowe złoto czy gorący ziemniak? Linia między inwestycją a hazardem bywa cienka
/ Shutterstock

Ocena perspektyw kryptowalut różnił się w zależności od wiary czy też niewiary w przełom, jaki za sobą niosą. Czy jest to przełom w rozumieniu pieniądza i wartości, szansa na zbudowanie całkowicie alternatywnego systemu, czy może tylko ułuda szybkiego wzbogacenia się? Czy jest to inwestycja, oparta na fundamentach, czy może wyścig, w którym ostatni zostaną z gorącym ziemniakiem w ręku? Na te pytania pewnie dziś zbyt trudno jest odpowiedzieć, ale zarówno ich przeciwnicy, jak i zwolennicy na kryptowalutach mogą zarabiać, zwłaszcza że produkty powiązane z kryptoaktywami są już szeroko dostępne dla inwestorów detalicznych.

Są osoby, które z góry skreślają kryptowaluty zarzucając im, że w praktyce jest to nic innego jak nic niewart cyfrowy zapis. Są jednak i tacy, którzy w kryptowalutach, a przede wszystkim w bitcoinie, upatrują rewolucję, niezależność ich posiadacza od banków centralnych, a także odporność na inflację.

Nie przypadkiem więc bitcoin nazywany jest cyfrowym złotem z tą przewagą – według jego fanów – że znacznie łatwiej nim płacić, przenosić przez granicę, a do tego liczba bitcoinów jest z góry określona, co z założenia ma go chronić przed rozwodnieniem.

Z pewnością kryptowaluty w ostatnich latach weszły do tzw. mainstreamu, głównie za sprawą regulacji i powstających produktów, opartych o świat krypto, a dostępnych szerokim rzeszom inwestorów. I to głównie od naszego nastawienia zależy, czy traktujemy kryptowaluty jako inwestycję, czy jako hazard. Kluczowa nie jest bowiem sama natura kryptowaluty, lecz sposób, w jaki podchodzi do niej jej nabywca.

Bez analizy i zrozumienia rynku trudno przestać być tylko „dostawcą płynności”

Podejście psychologiczne i cel rozróżniają inwestycję od gry. Inwestorzy, którzy planują strategicznie, rozumieją rzecz, w którą inwestują i nie zamierzają realizować zysków czy strat z niej płynących w horyzoncie miesięcy czy nawet lat – mogą śmiało nazywać się inwestorami. Praktyka pokazuje jednak, że wytrzymanie wielu lat czy nawet dekad z podjętą inwestycją jest bardzo trudne. Pokusa realizacji zysków często jest silniejsza od zamknięcia strat.


Z kolei wszyscy ci, których celem jest osiągnięcie szybkiego zysku z minimalnym wkładem własnym, tj. niedostateczną analizą, zrozumieniem lub brakiem obu tych czynników, na rynku są tylko graczami, często określanymi pejoratywnie mianem dostawców płynności. Pamiętajmy, że gracze mogą osiągać zyski, nawet jeśli mieli rację z niewłaściwego powodu.
Jednak w momentach niepewności, gdy rynek wykonuje olbrzymi zwrot, zwykle to właśnie ta grupa eksponowana jest na ryzyko poniesienia wielkich strat. Często z powodu paniki, spowodowanej niedostatecznym poziomem świadomości i doświadczenia.

Jeszcze inną grupą są krótkoterminowi spekulanci, traderzy, którzy często świadomi są ryzyka i próbują osiągnąć zysk, bazując na analizie dostępnych wiadomości oraz rynkowej sytuacji.


Inwestorzy powinni zacząć od inwestowania mniejszych kwot, by stopniowo przyzwyczajać się do zmienności i nauczyć tolerancji zarówno dla zysków, jak i strat, które są nierozłącznym elementem świata inwestycji – nie tylko inwestycji w kryptowaluty. Każdy, kto inwestuje w bitcoina, powinien liczyć się z realnym ryzykiem straty rzędu 60% i wybierać kwoty, których utrata nie zaboli go nie tylko w kategoriach życiowych, ale również psychicznych, obniżając komfort codziennego funkcjonowania.


Wszystkie decyzje podejmowane bardzo szybko, które charakteryzuje przemożna chęć dołączenia do trendu, możemy określić mianem FOMO. Kwestia ryzyka i tolerancji na nie jest bardzo indywidualna. Zwykle zależy ona od dziesiątek zmiennych, takich jak wiek, zdrowie, sytuacja majątkowa, kredyt, finansowa poduszka bezpieczeństwa, a nawet sytuacja dziedziczenia. Analizując ryzyko, na jakie możemy sobie pozwolić, powinniśmy sami zastanowić się nad swoją sytuacją osobistą i wcielić się w rolę obserwatora, obiektywnie stwierdzić, na co naprawdę możemy sobie pozwolić.

To oczywiste, że inne ryzyko finansowe może podjąć 20-letni mężczyzna, posiadający zabezpieczenie w postaci majątku rodziców, a inne 40-letni ojciec trójki dzieci, spłacający kredyt. W analizie sytuacji osobistej pod tym kątem inwestorom pomóc może profesjonalny doradca, ale w dzisiejszych czasach pomóc może także sztuczna inteligencja. 

Eryk Szmyd
analityk XTB

Z perspektywy inwestycyjnej kryptowaluty mogą być traktowane jako element portfela o wysokim ryzyku, ale też o potencjalnie wysokiej stopie zwrotu. W ostatnim czasie przyjęło się, że przykładowo bitcoin porusza się z tzw. trzykrotną betą do Nasdaqa, czyli indeksu spółek technologicznych. Krótko mówiąc, w przybliżeniu bitcoin może tracić, jak i zyskiwać około trzykrotnie mocniej od wspomnianego indeksu spółek technologicznych. Zasada ta nie ma jednak zastosowania w przypadku pozostałych tysięcy kryptowalut, czyli tzw. altcoinów, będących alternatywą dla bitcoina.

Zachowanie altcoinów jest mocno skorelowane z podażą pieniądza, ale niekiedy też z tymczasowym zjawiskiem, nazwą bądź też samym twórcą coina. Jak na razie nikomu jednak nie udało się przebić zaufania, jakim obdarzony jest bitcoin, choć co chwila powstają kolejne altcoiny.

Pojawienie się funduszy ETF opartych o bitcoina oraz rozwój regulowanych platform sprawiły, że kryptowaluty stały się bardziej dostępne dla tradycyjnych inwestorów, ale jednocześnie wzrosła konkurencja między projektami. Inwestorzy zastanawiają się, które z nich mają realną wartość, a które są jedynie chwilowym „hype’em”. Dość wspomnieć o Trumpcoinie, który jest po kilkudziesięcioprocentowej przecenie od powstania.

Ważne jest zatem zrozumienie technologii, mechanizmów działania sieci blockchain, roli podaży i popytu, płynności, a także świadomość, że rynek ten nadal jest młody, zmienny i narażony na gwałtowne zmiany. Ważne, by inwestor przeanalizował dany projekt, ocenił jego ewentualne zastosowanie, a jednocześnie był gotowy na straty.

Zupełnie inaczej wygląda to wtedy, gdy zakup kryptowalut wynika wyłącznie z impulsu, reklam, presji otoczenia, znajomych albo ślepej wiary. Taka postawa bardziej przypomina grę losową i hazard. Jeśli decyzjom towarzyszą silne emocje, brak planu i brak gotowości na stratę, kryptowaluty stają się – jak każde inny rodzaj ryzykownych aktywów – narzędziem spekulacji.

Same kryptowaluty to jedno. Rynek ten wciąż się rozwija, a to oznacza, że stoi za nim realny kapitał. Warto dostrzec, że za cyfrowymi walutami stoi rozbudowany ekosystem technologiczny, który sam w sobie staje się coraz istotniejszym elementem nowoczesnych rynków finansowych.

Bankier.pl

Źródło:
Tematy

Komentarze (1)

dodaj komentarz
keep_sleeping
Bitcoin > „cyfrowe złoto / hazard”

Bitcoin to jedyny system, który ma sztywną podaż i otwarty, niezmienny kod — to czyni go twardym pieniądzem, a nie spekulacyj­nym tokenem.

Każdy inny projekt cyfrowy albo token to albo hype, albo projekt finansowy: łatwy do skasowania, zmanipulowania, zdemonetyzowania — dokładnie
Bitcoin > „cyfrowe złoto / hazard”

Bitcoin to jedyny system, który ma sztywną podaż i otwarty, niezmienny kod — to czyni go twardym pieniądzem, a nie spekulacyj­nym tokenem.

Każdy inny projekt cyfrowy albo token to albo hype, albo projekt finansowy: łatwy do skasowania, zmanipulowania, zdemonetyzowania — dokładnie jak autor artykułu sugeruje, że może być.

Jeśli coś zależy od firmy, giełdy, regulacji, whitelist, dopuszczeń, licencji — to nie jest pieniądz, tylko instrument — czyli hazard. Bitcoin nie wymaga niczego z tego.

Dlaczego to się rozjeżdża: pieniądz vs. spekulacja

Mówiąc o „cyfrowym złocie” często chodzi o emocje, marketing, trend, a nie o rzeczywiste fundamenty. Papier, hype, obietnice zysku — idealne, by przyciągać ludzi liczących na szybki zarobek, ale fatalne jako zabezpieczenie kapitału.

Bitcoin — co innego. On nie obiecuje „x % zysku w tygodniu”, nie ma roadmap, nie ma CEO. On działa — na zasadach matematyki i energii. To daje stabilność w długim terminie, a nie roller-coaster spekulacji.

Krótko: jeśli szukasz wartości i ochrony — patrz na Bitcoin.
Jeśli szukasz emocji, adrenalin i nadziei na szybki zysk — „cyfrowe złoto” i tak zwane krypto-inwestycje zrobią ci to, co robił hazard: albo wygrasz, albo stracisz.

Powiązane: Tydzień z kryptowalutami

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki