REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Co trzeci bezrobotny poniżej 27 roku życia to magister

Łukasz Piechowiak2011-07-26 11:00główny ekonomista Bankier.pl
publikacja
2011-07-26 11:00
Dodaj Bankier.pl w Google
Polski system edukacji jest niedostosowany do współczesnych wymogów pracodawców. Bardzo ciężko znaleźć kompetentnego pracownika, nawet jeżeli jest absolwentem studiów, które z nazwy i programu nauczania winny pozytywnie świadczyć o jego kwalifikacjach. Pomóc ma w tym Polska Rama Kwalifikacji, czyli ujednolicony system oceny umiejętności pracowników.

Ma mieć 8 poziomów, najwyższy czyli najlepszy, dotyczyć będzie osób z doktoratem. 4 przeznaczona jest dla osób z maturą, które powinny „potrafić uczyć się indywidualnie, umieć krytycznie analizować, selekcjonować i łączyć informacje z różnych źródeł. Ponadto posiadać wiedzę, umożliwiającą zrozumienie podstawowych zasad formułowania wniosków i uogólnień na podstawie wyników badań w naukach przyrodniczych”. Każdy poziom ma być potwierdzony egzaminem lub inną metodą sprawdzenia kwalifikacji. Aż chce się napisać, że maturę trzeba będzie potwierdzić maturą bis.

Zdaniem PKPP Lewiatan, stworzenie zasad i wdrożenie tego systemu jest kluczowe do realizacji idei nauki przez całe życie oraz zwiększania mobilności pracowników. Polska Rama Kwalifikacji, czyli jak nazwa wskazuje, system kategoryzowania umiejętności wg poziomów, ma zwiększyć przejrzystość oraz doprowadzić do zmian w podejściu do uczenia się oraz inwestowania w kapitał ludzki.

Lewicowe podejście zawsze prędzej czy później prowadzi do ewidencjonowania, tworzenia systemów kontroli itp. Lewiatan podkreśla, że co 10 Polak ma wyższe wykształcenie, ale liczba bezrobotnych poniżej 25 roku życia w dalszym ciągu wynosi pół miliona. Do tego 1/3 osób bez pracy poniżej 27 roku życia, to absolwenci szkół wyższych.


System edukacji wypuścił na rynek mnóstwo ludzi, którzy posiadają tylko wiedzę teoretyczną. Przez co, pracodawcy zatrudniając, młodego człowieka ryzykują, że nawet posiadając dyplom uczelni wyższej z dobrymi ocenami, nie będzie on posiadał odpowiednich umiejętności, a co za tym idzie – konieczne będzie jego często kosztowne przeszkolenie. Docelowo Rama Kwalifikacji ma zapobiec „niepotrzebnym” wydatkom – pracodawca po sprawdzeniu odpowiednich dokumentów ma mieć pewność, że dana osoba nadaje się na wybrane stanowisko.

Człowiek uczy się przez całe życie



Pytanie tylko, czy to jest naprawdę potrzebne i czy przypadkiem bardziej nie zaszkodzi? Idea nauki przez całe życie nie jest nowa. Większość ludzi z odrobiną instynktu samozachowawczego robi wszystko, co jest możliwe, aby utrzymać swoje miejsce pracy, ewentualnie zmienić je na lepsze. Nierzadko musi się wykazać odpowiednimi kwalifikacjami – spawacz musi skończyć kurs, prawnik zdobyć aplikację, lekarz specjalizację itd.


Raport specjalny Bankier.pl

WYGRAJ WYŚCIG O ETAT

Nie wiesz, jak zabrać się do szukania pracy? Nie masz pomysłu, jak zaprezentować się pracodawcy, jak napisać CV? Ten raport jest właśnie dla ciebie!

 



W takim razie, po co tworzyć dodatkowy system ewidencjonowania umiejętności? Pomysł niestety ma zasięg europejski – Polska Rama Kwalifikacji ma teoretycznie być częścią większego unijnego odpowiednika. Ma być on przydatny w przypadku emigracji zarobkowej – człowiek przedstawiający w Anglii dyplom ukończenia politechniki i pewnych umiejętności praktycznych, będzie w o wiele gorszej sytuacji niż Niemiec, absolwent uczelni w znanym i wielkim Essen. Jednak pracodawca po weryfikacji ujednoliconej karty kwalifikacji może dojść do wniosku, że to właśnie „nasz Staś” jest lepszym kandydatem.

„Szklane sufity”



To już nawet nie jest śmieszne. Podział na poziomy umiejętności, przy założeniu, że osoba nawet bez ukończenia odpowiedniej szkoły będzie dopuszczona do egzaminu sprawdzającego kwalifikacje, bardzo niebezpiecznie zmierza w kierunku administracyjnego podziału na lepszych i gorszych. Może to być bezzasadne - tworzyć „szklane sufity” dla ludzi naprawdę zdolnych, ale bez odpowiedniego potwierdzenia dyplomu.

Pracodawca, który szuka odpowiedniego pracownika weźmie go na tydzień próbny (zwykle za darmo) i będzie wiedział wszystko. Dyplom to często rzecz drugorzędna, liczy się doświadczenie i zwykle umiejętności, których nie da się podciągnąć pod żadne kategorie. Dla takich pracodawca zwykle tworzy swój własny system mniej lub bardziej formalny, a wartość dyplomu pozostawia wolnej ocenie rynkowej. Państwo nie musi nikogo w tym wyręczać, bo może tylko zaszkodzić.

Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl

 
Źródło:
Tematy
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.

Komentarze (17)

dodaj komentarz
~Koordynator OIUGZ
I znowu Polak madry po szkodzie - bo tez polak potrafi - i cwiczy od 25 lat !!!
modernizacje, cwiczenia na programach, a moze bez matury, bez matematyki !!! Ot POmysly naszych POlsow - co jeszcze bedzie...... Zielone Wyspy i frustracja nationalna....
- a do tych "co trzeci" trzeba dodac tych co wyjechali, i bedzie
I znowu Polak madry po szkodzie - bo tez polak potrafi - i cwiczy od 25 lat !!!
modernizacje, cwiczenia na programach, a moze bez matury, bez matematyki !!! Ot POmysly naszych POlsow - co jeszcze bedzie...... Zielone Wyspy i frustracja nationalna....
- a do tych "co trzeci" trzeba dodac tych co wyjechali, i bedzie pewnie co 1,5 !!!

Daleko nam do dojrzlosci......
~gs
No cóż, jak nastała tzw. wolna Polska, to solidaruchy uznały, że wszystko co za komuny to było be i trzeba to koniecznie zmienić, m.in. edukację dopasować do standardów "zachodnich".
I tak okazało się, że na zachodzie większość dzieciaków kończy "High School" (choć nie wszyscy rozumieli co to znaczy) a u nas
No cóż, jak nastała tzw. wolna Polska, to solidaruchy uznały, że wszystko co za komuny to było be i trzeba to koniecznie zmienić, m.in. edukację dopasować do standardów "zachodnich".
I tak okazało się, że na zachodzie większość dzieciaków kończy "High School" (choć nie wszyscy rozumieli co to znaczy) a u nas wyższe uczelnie tylko garstka. No to trzeba było skrócić czas produkcji magistrów i wprowadzić licencjaty, żeby ludzi z wyższym wykształceniem było więcej niż za niedobrej komuny.

Za moich czasów na politechnice na pierwszym roku było 40h zajęć tygodniowo i po pierwszym semestrze był największy odsiew tych co nie dają rady. Zakres nauczania był szeroki, żeby absolwent mógł podjąć pracę w różnych gałęziach przemysłu, choć oczywiście praktyki nabywał na stażu, ale przynajmniej miał wiedzę.

Dziś dzieciaki na tym samym kierunku mają kilkanaście godzin zajęć tygodniowo a zwolennicy takiego systemu twierdzą, że wystarczy i ważniejsze jest, aby student nauczył się jak zdobywać potrzebną wiedzę. Zakres tematyczny studiów jest taki, jak za moich czasów na półrocznych kursach dokształcających.
No to nie dziwcie się, że taki absolwent przychodząc do pracy dopiero szuka tej wiedzy, którą miał posiąść na studiach, bo on dopiero nauczył się uczyć (choć i to niezawsze).

Dzisiaj od wiedzy i umiejętności fachowych ważniejsza jest umiejętność napisania dobrego CV i zaprezentowania się na rozmowie kwalifikacyjnej.
~klocunia
a czy ktos sprawdzil jacy magistrzy sa bezpracy?
po jakich uczelniach i kierunkach
mgr pasienia owiec po wyzszej szkole w wolce gornej
~KIMDZONGKILL
oj Gienek Gienek ! Niby wykształcony a takich słów używa.
Po co nam nowi humaniści, prawnicy ( młodzi prawnicy jeśli nie są z "rodziny" to mają duuuży problem ze znalezieniem pracy ) PR-owcy etc. ?
~Gienek
Pytam, dlaczego myślisz że potrzebujemy inż.. skoro technologia przychodzi z innych państw ..... a w Polsce tylko trzeba ją sprzedać.... wiem co piszę.... niestety. Jeszcze jedno w tym kraju możemy nie mieć złota, ropy ,własnej marki aut .....ale ludzi wykształconych do bólu.Pozdr.
~max
To typowy, naiwny, zadłużony, obrobiony z kasy w OFFE "wykształciuch" z dużego miasta.
~sru
ciezko zeby pracodawca zatrudnial magistra po bilogi na stanowisko inzyniera elektryka! chyba jest oczywista sprawa ze pracodawca nie bedzie go szkolil 3lata skoro moze zatrudnic kogos kto ma chociaz jakies pojecie o tym. poza tym lepiejnie nie mowic o jakosci dyplomow dzisiejszych studentow. wymagania kosmiczne a wymagania wobec ciezko zeby pracodawca zatrudnial magistra po bilogi na stanowisko inzyniera elektryka! chyba jest oczywista sprawa ze pracodawca nie bedzie go szkolil 3lata skoro moze zatrudnic kogos kto ma chociaz jakies pojecie o tym. poza tym lepiejnie nie mowic o jakosci dyplomow dzisiejszych studentow. wymagania kosmiczne a wymagania wobec siebie zadne.
~Lopez
To wygląda jak jakiś kolejny biurokratyczny absurd. Podobnie sprawa wygląda z certyfikatami określającymi znajomość języka. Kosztuje to spore pieniądze, a pracodawcy w ogóle tego nie wymagają ponieważ wystarczy im 5 minut rozmowy, żeby ocenić znajomość języka. Z "Ramą Kwalifikacji" będzie pewnie podobnie. Pachnie totalną To wygląda jak jakiś kolejny biurokratyczny absurd. Podobnie sprawa wygląda z certyfikatami określającymi znajomość języka. Kosztuje to spore pieniądze, a pracodawcy w ogóle tego nie wymagają ponieważ wystarczy im 5 minut rozmowy, żeby ocenić znajomość języka. Z "Ramą Kwalifikacji" będzie pewnie podobnie. Pachnie totalną kpiną i pewnie jeszcze na koszt podatnika.
~lib
ciężko znaleźć normalnego pracodawcę w tym kraju.
~abc
chyba nie ma takiej bzdury, której by lewacy nie wymyślili. zrobią sobie poziomy, egzaminy, cały system, na którym wypasie się kolejna kasta urzędników. a efekt i tak będzie żałosny, bo ciekawe jak ktoś, kto nie zatrudnia danego człowieka, może go obiektywnie ocenić, z perspektywy kogoś, kto ma go potem zatrudnić. prosty przykład chyba nie ma takiej bzdury, której by lewacy nie wymyślili. zrobią sobie poziomy, egzaminy, cały system, na którym wypasie się kolejna kasta urzędników. a efekt i tak będzie żałosny, bo ciekawe jak ktoś, kto nie zatrudnia danego człowieka, może go obiektywnie ocenić, z perspektywy kogoś, kto ma go potem zatrudnić. prosty przykład - niejednokrotnie lepiej jest zatrudnić kogoś trochę słabszego merytorycznie, ale dobrze pracującego w grupie. efektywność całkowita może być przez to dużo większa. zatem pracodawcy i tak będą robili swoją selekcję (bo ta państwowa i tak im wiele nie da), tylko wyrzuci się kolejne pieniądze i zatrudni kolejnych zbędnych urzędników.

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki