Ma mieć 8 poziomów, najwyższy czyli najlepszy, dotyczyć będzie osób z doktoratem. 4 przeznaczona jest dla osób z maturą, które powinny „potrafić uczyć się indywidualnie, umieć krytycznie analizować, selekcjonować i łączyć informacje z różnych źródeł. Ponadto posiadać wiedzę, umożliwiającą zrozumienie podstawowych zasad formułowania wniosków i uogólnień na podstawie wyników badań w naukach przyrodniczych”. Każdy poziom ma być potwierdzony egzaminem lub inną metodą sprawdzenia kwalifikacji. Aż chce się napisać, że maturę trzeba będzie potwierdzić maturą bis.
Zdaniem PKPP Lewiatan, stworzenie zasad i wdrożenie tego systemu jest kluczowe do realizacji idei nauki przez całe życie oraz zwiększania mobilności pracowników. Polska Rama Kwalifikacji, czyli jak nazwa wskazuje, system kategoryzowania umiejętności wg poziomów, ma zwiększyć przejrzystość oraz doprowadzić do zmian w podejściu do uczenia się oraz inwestowania w kapitał ludzki.
Lewicowe podejście zawsze prędzej czy później prowadzi do ewidencjonowania, tworzenia systemów kontroli itp. Lewiatan podkreśla, że co 10 Polak ma wyższe wykształcenie, ale liczba bezrobotnych poniżej 25 roku życia w dalszym ciągu wynosi pół miliona. Do tego 1/3 osób bez pracy poniżej 27 roku życia, to absolwenci szkół wyższych.
System edukacji wypuścił na rynek mnóstwo ludzi, którzy posiadają tylko wiedzę teoretyczną. Przez co, pracodawcy zatrudniając, młodego człowieka ryzykują, że nawet posiadając dyplom uczelni wyższej z dobrymi ocenami, nie będzie on posiadał odpowiednich umiejętności, a co za tym idzie – konieczne będzie jego często kosztowne przeszkolenie. Docelowo Rama Kwalifikacji ma zapobiec „niepotrzebnym” wydatkom – pracodawca po sprawdzeniu odpowiednich dokumentów ma mieć pewność, że dana osoba nadaje się na wybrane stanowisko.
Człowiek uczy się przez całe życie
Pytanie tylko, czy to jest naprawdę potrzebne i czy przypadkiem bardziej nie zaszkodzi? Idea nauki przez całe życie nie jest nowa. Większość ludzi z odrobiną instynktu samozachowawczego robi wszystko, co jest możliwe, aby utrzymać swoje miejsce pracy, ewentualnie zmienić je na lepsze. Nierzadko musi się wykazać odpowiednimi kwalifikacjami – spawacz musi skończyć kurs, prawnik zdobyć aplikację, lekarz specjalizację itd.
| Raport specjalny Bankier.pl WYGRAJ WYŚCIG O ETAT Nie wiesz, jak zabrać się do szukania pracy? Nie masz pomysłu, jak zaprezentować się pracodawcy, jak napisać CV? Ten raport jest właśnie dla ciebie! | ![]() |
W takim razie, po co tworzyć dodatkowy system ewidencjonowania umiejętności? Pomysł niestety ma zasięg europejski – Polska Rama Kwalifikacji ma teoretycznie być częścią większego unijnego odpowiednika. Ma być on przydatny w przypadku emigracji zarobkowej – człowiek przedstawiający w Anglii dyplom ukończenia politechniki i pewnych umiejętności praktycznych, będzie w o wiele gorszej sytuacji niż Niemiec, absolwent uczelni w znanym i wielkim Essen. Jednak pracodawca po weryfikacji ujednoliconej karty kwalifikacji może dojść do wniosku, że to właśnie „nasz Staś” jest lepszym kandydatem.
„Szklane sufity”
To już nawet nie jest śmieszne. Podział na poziomy umiejętności, przy założeniu, że osoba nawet bez ukończenia odpowiedniej szkoły będzie dopuszczona do egzaminu sprawdzającego kwalifikacje, bardzo niebezpiecznie zmierza w kierunku administracyjnego podziału na lepszych i gorszych. Może to być bezzasadne - tworzyć „szklane sufity” dla ludzi naprawdę zdolnych, ale bez odpowiedniego potwierdzenia dyplomu.
Pracodawca, który szuka odpowiedniego pracownika weźmie go na tydzień próbny (zwykle za darmo) i będzie wiedział wszystko. Dyplom to często rzecz drugorzędna, liczy się doświadczenie i zwykle umiejętności, których nie da się podciągnąć pod żadne kategorie. Dla takich pracodawca zwykle tworzy swój własny system mniej lub bardziej formalny, a wartość dyplomu pozostawia wolnej ocenie rynkowej. Państwo nie musi nikogo w tym wyręczać, bo może tylko zaszkodzić.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl
Zobacz też:
» Absurdy podatkowe: Czy w Polsce jest bykowe?
» Zatrudnij pracownika a pensje wypłaci mu Urząd Pracy
» Studenckie zakupy nie poprawiają nastrojów na rynku mieszkaniowym
» Absurdy podatkowe: Czy w Polsce jest bykowe?
» Zatrudnij pracownika a pensje wypłaci mu Urząd Pracy
» Studenckie zakupy nie poprawiają nastrojów na rynku mieszkaniowym





























































