Miasta, w których funkcjonują niedoinwestowane przedsiębiorstwa ciepłownicze mogą mieć w przyszłości problemy ze spełnieniem wymogów prawnych dla takiej działalności - twierdzi Piotr Górnik z Fortum Power and Heat Polska.
Coraz więcej samorządów decyduje się na sprzedaż komunalnych przedsiębiorstw ciepłowniczych. Jak argumentujecie taką potrzebę tym samorządowcom, którzy nadal nie chcą prywatyzacji zakładów ciepłowniczych?
Piotr Górnik dyrektor ds. produkcji i dystrybucji Fortum Power and Heat Polska: Ciepło jest dla miasta strategiczne, zaspokajanie potrzeb ciepłowniczych mieszkańców to jedno obowiązków i zadań własnych gminy. Z drugiej strony jest to niezmiernie kapitałochłonny i czasochłonny biznes. Przeciętnie inwestycja w energetykę w Polsce trwa od 8 do 10, a nawet 12 lat.
Miasta, w których funkcjonują niedoinwestowane przedsiębiorstwa ciepłownicze - i które w najbliższej przyszłości nie będą zdolne do podjęcia inwestycji - mogą mieć w przyszłości problemy ze spełnieniem nowych wymogów prawnych dla takiej działalności.
Dlatego też - choć doświadczenia prywatyzacyjne w naszym kraju są różne - sadzę, że przekazywanie tego typu działalności firmom specjalistycznym jest dobrym kierunkiem.
W Częstochowie, podobnie później w Zabrzu i Bytomiu - gdzie Fortum przejmowało zakłady - mieliście jednak do czynienia z prywatyzacją przedsiębiorstwa należącego do Skarbu Państwa... Do prywatyzacji łatwiej przekonać rząd niż samorząd?
Niezależnie od struktury właścicielskiej rynek ciepłowniczy jest jednak rynkiem lokalnym - realizujemy zadania własne gminy, w związku z tym współpraca z władzami lokalnymi jest naprawdę bliska. Np. wszelkie uzgodnienia co do budowy nowoczesnej elektrociepłowni w Częstochowie odbywały się na linii firma samorząd, choć Fortum już gdy kupowało tutejszy zakład było zdecydowane nie tyle utrzymywać status quo, które przejęliśmy, co zainwestować i unowocześnić system.
Jednym z elementów sukcesu takiej inwestycji są dobre relacje i współpraca z miastem. Przypomnę tylko, od złożenia wniosku na pozwolenia na budowę elektrociepłowni do czasu podjęcia decyzji przez władze Częstochowy, oczywiście bez uprawomocnienia się, czekaliśmy niepełna miesiąc.
Punktem zapalnym podczas prywatyzacji są najczęściej obawy mieszkańców, którzy zwyczajnie boją się, o to że kiedy zakład przejmie prywatna firma, rachunki za ogrzewani pójdą w górę.
- Obawy mieszkańców są naturalne, ale często nad wyraz. Ciepło jest nadal rynkiem regulowanym, czyli to prezes Urzędu Regulacji Energetyki zatwierdza taryfy związane z jego dostawą.
Ceny ciepła w miastach gdzie jest Fortum, owszem, rosną - ponieważ rosną ceny paliw, koszty funkcjonowania - natomiast rosną znacznie wolniej niż w wielu innych miejscach w Polsce. Nawet w Częstochowie - po zrealizowaniu tak kosztownej inwestycji - nie osiągamy ceny referencyjnej.
Ale nie wmówi mi pan, że dla prywatnej firmy zysk nie jest najważniejszy?
- Biznes jest podstawą działania, ale będąc na rynku lokalnym nie tylko produkujemy ciepło, sprzedajemy je naszym odbiorcom, ale również czujemy się odpowiedzialni za inne obszary funkcjonowania. To także ekologia, to również społeczna odpowiedzialność biznesu. A myślę o tej odpowiedzialności ukierunkowanej na bardziej lokalne potrzeby - nie sponsorujemy ogólnopolskich klubów, dużych eventów, raczej ukierunkowujemy się na młodzież, na działania przyjazne lokalnej społeczności.
Na takie działania nie zawsze stać przedsiębiorstwo komunalne. Moim zdaniem przedsiębiorstwa prywatne funkcjonują znacznie bardziej efektywnie od tych będących własnością czy to Skarbu Państwa czy samorządu.
Agnieszka Widera
źródło: http://www.portalsamorzadowy.pl/rozmowa-tygodnia/cieplownictwo-wymaga-inwestycji,40516.html































































