Ciech nie chce prognozować cen kontraktowych sody w 2021 roku, gdyż sytuacja na rynku dynamicznie się zmienia - poinformował prezes Ciechu Dawid Jakubowicz. Ambicją spółki jest osiągnięcie lepszych cen niż uzyska reszta rynku przy zapewnieniu sprzedaży całego wolumenu produkcji.


"Na rynku sody dawno tak dynamicznej sytuacji nie było. Dlatego nie chcę prognozować, czy ceny w przyszłym roku będą wyższe, niższe czy takie same, bo to co powiem teraz, zaraz może być już nieaktualne" - powiedział prezes Jakubowicz podczas czwartkowej telekonferencji dla dziennikarzy.
Dodał, że na rynku sody widać wpływ sytuacji pandemicznej na warunki makro.
"Cały przemysł sodowy ucierpiał z powodu spadku popytu, chociaż my w najmniejszym stopniu. Oznacza to, że na rynku presja jest zauważalna, ale musimy też dbać o wolumeny sprzedaży oraz produkcję" - powiedział prezes Ciechu.
Poinformował, że Ciech prowadzi po kilka rozmów dziennie z klientami, po każdej takiej rozmowie dostosowuje swoją strategię punktowo do danego klienta.

Dodał, że ambicją spółki jest pobicie rynku pod kątem cen i uplasowanie pełnego wolumenu produkcyjnego na rok przyszły.
"Jesteśmy już dosyć dobrze zaawansowani, gdyż mamy około 50 proc. wolumenu zakontraktowanego na 2021 rok, co biorąc pod uwagę czas, w jakim się znajdujemy i porównując do historycznych postępów, to jesteśmy bardziej zaawansowani niż w tym samym okresie w kilku latach poprzednich" - powiedział Dawid Jakubowicz.
"Z reguły w poprzednich latach kontraktacja nabierała dużego tempa w grudniu i domykała się w styczniu lub lutym. W tym roku jest przyspieszona" - dodał.
Segment sodowy, obejmujący oprócz sody kalcynowanej i oczyszczonej również sól, jest kluczowy dla działalności grupy Ciech, stanowi ponad 80 proc. wyniku EBITDA całej grupy oraz ponad 70 proc. przychodów.
W trzecim kwartale 2020 roku Ciech zanotował spadek sprzedaży sody kalcynowanej o 1 proc. wobec poprzedniego kwartału, do 349 mln zł. Wolumen sprzedaży zmniejszył się o 6 proc., do 387 tys. ton.
Ciech podał, że duże zapasy sody na rynku chińskim skłaniają do większego eksportu, co powoduje dodatkową presję na producentów z USA i Turcji i przekłada się na konkurencję na rynku europejskim. (PAP Biznes)
pr/ asa/





























































