Chiny, banki i rosnące ryzyko recesji – to podobno główne zmartwienia giełdowych inwestorów. Poniedziałkowe przedpołudnie przyniosło silne spadki głównych europejskich indeksów. Niemiecki DAX zszedł do najniższego poziomu od października 2014 roku.


O 11:50 DAX zniżkował o 2,5%, schodząc do 9055 punktów. Od początku roku flagowy indeks frankfurckiej giełdy stracił ponad 15% i od zeszłorocznego szczytu hossy dzieli go już niemal 27%. Pod kreską znalazły się wszystkie główne giełdy Starego Kontynentu: paryski CAC40 zniżkował o 2,6%, londyński FTSE100 o 1,6%, a mediolański MIB o 1,7%. Najgorzej prezentował się zniżkujący o 4,8% rynek w Atenach.
Pod presją sprzedających znalazły się akcje europejskich banków. Bankowy subindeks Stoxx Europe 600 zniżkował o 2,5%, osiągając najniższy poziom od 2012 roku. Indeks ten odnotował sześć stratnych tygodni z rzędu, co jest najdłuższą spadkową serią od 2008 roku.
Inwestycyjnym wydarzeniem dnia (a może nawet miesiąca) była publikacja danych o chińskich rezerwach walutowych, które w styczniu stopniały o kolejne sto miliardów dolarów (dokładnie: o 99,5 mld USD). Raportowany spadek był mniejszy od oczekiwań rynku (ok. -120 mld USD), ale potwierdza zjawisko szybkiego „przepalania” największych rezerw walutowych świata.

Ponadto „niedźwiedzi” ton na rynkach wyznaczyła piątkowa sesja na Wall Street, gdzie Nasdaq stracił ponad 3%. Takie zachowanie Amerykanów wzmogło obawy przed bessą na rozwiniętych rynkach akcji. Giełdowi inwestorzy nie mogą też być pewni stanu realnej gospodarki, która w wielu segmentach zdradza objawy początków recesji.
Mocnym spadkom we Frankfurcie towarzyszyła dość umiarkowana (przynajmniej jak na ostatnie standardy) przecena na GPW. Do południa WIG20 przy niskich obrotach tracił 1,6%, schodząc do 1763 punktów. Pod kreską znalazły się wszystkie spółki z indeksu blue chipów, a najmocniej taniały akcje CCC (-3,3%), mBanku (-2,4%) i Cyfrowego Polsatu (-2%).





























































