Obawy o perspektywy wzrostu drugiej gospodarki świata, umocnienie dolara i nowy lokator Białego Domu, który uczynił swoim hasłem wyborczym wprowadzenie ceł na zagraniczne towary - zwłaszcza te z Chin. Juan mierzy się z wieloma niekorzystnymi czynnikami, które ciągną go w dół i póki co przegrywa tę walkę. Sentyment wśród inwestorów pokazuje również spadająca rentowność chińskich obligacji.


Chińska waluta nie była tak słaba względem dolara od września 2023 roku, czyli 16 miesięcy, zarówno na rynku wewnętrznym dla rezydentów (tzw. onnshore oznaczany skrótem CNY), gdzie nadal obowiązują ograniczenia kupna i sprzedaży, jak i zewnętrznym rynku (tzw. offshore, oznaczanym nieoficjalnym skrótem CNH). W środę nad ranem czasu polskiego juan na wewnętrznym rynku tracił względem amerykańskiej waluty nawet 0,2 proc., docierając do poziomu 7,3493 CNY za dolara. W tym czasie juan offshore dotarł do poziomu 7,3271 CNH za USD.
Ludowy Bank Chin próbuje utrzymywać stały kurs waluty (zgodnie z ostatnią decyzją ze środy ustalony kurs wynosi 7,1887 CNY za USD). Chińska waluta może być przedmiotem obrotu w granicach 2 proc. od dziennego kursu ustalonego przez bank centralny i w środę zbliżyła się do granicy tego przedziału.
Chiński juan:
— Maciej Kalwasiński (@MKalwasinski) January 3, 2025
📉względem dolara wyraźnie słabszy był ostatnio w 2008 r. (USDCNY)
📈wobec koszyka walut w ostatniej dekadzie był silniejszy raptem przez kilka miesięcy (RMB Index)
📉realny kurs walutowy (skorygowany o inflację) jest na najniższym poziomie od 2013 r. pic.twitter.com/lL6VQrCneX
Widmo handlowej wojny
Presja na chińską walutę wiąże się z nadchodzącym ponownym objęciem rządów w Stanach Zjednoczonych przez Donalda Trumpa. Zgodnie z ostatnią deklaracją prezydenta elekta, cały import towarów z Chin do USA ma zostać obłożony dodatkowymi cłami w wysokości 10 proc. już pierwszego dnia jego rządów. Wcześniej w toku kampanii wyborczej Trump zapowiadał, że stawki wzrosną o aż 60 proc. i według "Financial Times" nie podjęto w tej sprawie nadal ostatecznej decyzji.
Zobacz także
Eksport to w tej chwili główne koło zamachowe chińskiej gospodarki, które pomagało utrzymać tempo wzrostu PKB na poziomach zakładanych przez władze, rekompensując słaby popyt wewnętrzny i nadal nierozwiązany kryzys na rynku nieruchomości. Nowa odsłona wojny handlowej ze Stanami Zjednoczonymi z pewnością byłaby bolesna dla Chin, chociaż ekonomiści spierają się co do tego jak bardzo.

Według analityków Goldman Sachs wyrażony w dolarach amerykańskich chiński eksport spadnie w 2025 r. o 0,9 proc. Spadek obstawia również Capital Economics, tymczasem UBS i Nomura przewidują zerowy wzrost eksportu - wyliczał pod koniec grudnia "FT". Morgan Stanley i ING spodziewają się, że chiński eksport wzrośnie, lecz w wolniejszym tempie niż w 2024 r. Zgodnie z grudniową ankietą FocusEconomics, średnia prognoz ekonomistów dla chińskiego eksportu w 2025 r. zakłada jego wzrost o 2 proc.
Dla porównania w 2024 roku tempo wzrostu chińskiego eksportu przekroczyło prawdopodobnie oszałamiające 12 proc. - na co wskazywał w połowie grudnia amerykański think tank Council on Foreign Relations (CFR), powołując się w swoim badaniu na dane dotyczące wywozu towarów publikowane przez Generalną Administrację Celną ChRL oraz opracowanie holenderskiej agencji rządowej CPG.
Obawy związane z nową wojną handlową, która uderzy w chiński eksport, obrazuje również zachowanie rynku akcji oraz rządowych obligacji. Rentowności 10- i 30-letnich obligacji rządowych ChRL osiągnęły w tym tygodniu rekordowo niskie poziomy. Dyskonto rentowności Chin w stosunku do USA wzrosło do bezprecedensowych 300 punktów bazowych, podkreślając atrakcyjność stóp procentowych tych ostatnich - wskazuje agencja Bloomberga.
Giełdowy indeks CSI 300 obrazujący zachowanie notowań największych chińskich spółek z giełd w Szanghaju i w Shenzhen stracił od początku roku 3,63 proc. Główny indeks giełdy w Hongkongu Hang Seng spadł w tym czasie o 3,89%.




























































