Analitycy ankietowani przez agencję Bloomberga prognozują, że wydajność produkcji amerykańskich rafinerii spadła w ubiegłym tygodniu o 0,5 pkt proc. do 86,5%. Rok temu rafinerie wykorzystywały 92% swoich mocy przerobowych. Analitycy zwracają uwagę na tę różnicę, która według nich pokazuje spadek popytu na ropę w stosunku do ubiegłego roku. Rafinerie po prostu nie muszą pracować w tym roku na wyższych obrotach. Analitycy ankietowanie przez agencję Reutersa twierdzą natomiast, że zapasy ropy w USA mogły obniżyć się w ubiegłym tygodniu o około 200 tys. baryłek, a zapasy benzyny o 2,1 mln baryłek.
Potwierdzają to dane amerykańskiego urzędu Energy Information Administration, który poinformował, że w ciągu ostatniego roku popyt ze strony największych światowych konsumentów ropy spadł średnio o 800 tys. baryłek dziennie. Natomiast firma MasterCard Advisors poinformowała, że popyt na paliwa na rynku detalicznym w USA spadł w ubiegłym tygodniu o 3,8% w stosunku do okresu o rok wcześniejszego.
O godz. 8:40 cena kontraktów na ropę crude zwyżkowała o 0,2% do poziomu 113,28 dolarów za baryłkę. Ropa brent jest notowana bez większych zmian na poziomie 112,51 dolarów.
Już w poniedziałek pojawiła się informacja o niespodziewanym spadku importu ropy ze strony Chin. W lipcu ten najludniejszy kraj świata zaimportował o 7% mniej ropy, niż miesiąc wcześniej. To największy spadek importu od stycznia 2005 roku, a ilość importowanej ropy obniżyła się do najniższego od siedmiu miesięcy poziomu.
Cena ropy nie powinna już być wspierana przez kaukaski konflikt – Rosja wczoraj zakończyła swoją operację militarną w Osetii Południowej.
M.D.





























































