Administracja prezydenta USA Joe Bidena ma w przyszłym tygodniu zatwierdzić duży projekt wydobycia ropy naftowej przez firmę ConocoPhillips, w North Slope na Alasce - podała w piątek telewizja CNN, powołując się na źródło w Kongresie. Jednak pragnący zachować anonimowość urzędnik
administracji Bidena zaprzeczył w sobotę wieczorem doniesieniom mediów.


Administracja USA uznała tę decyzję za sukces ustawodawców z obydwu partii reprezentujących Alaskę w Kongresie USA oraz koalicji plemion i niektórych grup rdzennych mieszkańców tego stanu. Projekt, nazwany Willow, oceniono też jako bardzo potrzebne w tym stanie nowe źródło dochodów i miejsc pracy.
„To jednocześnie duży cios dla grup klimatycznych i innych rdzennych mieszkańców Alaski, którzy sprzeciwiają się Willow. Argumentują, że projekt zaszkodzi ambitnym celom klimatycznym prezydenta i spowoduje zagrożenia dla zdrowia i środowiska” – zauważyła CNN.
Rzeczniczka Białego Domu Karine Jean-Pierre podkreśliła, że ostateczne postanowienie w sprawie projektu jeszcze nie zapadło. Jak dodała, "niezależną decyzję w sprawie projektu Willow podejmie ministerstwo spraw wewnętrznych USA".
Według CNN nie jest jasne, czy administracja zaaprobowała wersję projektu z trzema platformami wiertniczymi, czy mniejszą wersję z dwoma platformami.

„Wcześniej w tym miesiącu urzędnicy Białego Domu przedstawili opcję mniejszego projektu z dwoma platformami wiertniczymi, aby złagodzić obawy grup ekologicznych” – podała CNN.
Sprzeciw rdzennych Amerykanów?
Pragnący zachować anonimowość urzędnik administracji Bidena zaprzeczył w sobotę doniesieniom mediów, że w przyszłym tygodniu Biały Dom ogłosi zgodę na kontrowersyjny projekt odwiertów ropy naftowej na Alasce. Sprzeciwiają się temu grupy ekologów i rdzennych Amerykanów.
W piątek wiele amerykańskich mediów, w tym CNN, "New York Times" i Bloomberg, podało, że administracja zatwierdzi w przyszłym tygodniu duży projekt wiercenia ropy naftowej "Willow" koncernu ConocoPhillips w North Slope na Alasce. Zrealizowany kosztem 8 mld dolarów byłby największą inwestycją naftową w USA.
Sekretarz prasowy Białego Domu Karine Jean-Pierre zastrzegła jednak w piątek, że ostateczna decyzja nie została jeszcze podjęta.
Według waszyngtońskiego portalu „The Hill” niewymieniony z nazwiska urzędnik Białego Domu zaprzeczył w sobotę doniesieniom o planach zatwierdzenia przez Bidena projektu. Miał on być częścią tzw. National Petroleum Reserve w północno-zachodniej części stanu. Koncern naftowy rozpoczął zabiegi o to w latach 90. Formalnie złożył wniosek o zagospodarowanie terenu w 2018 roku.
„Propozycja od dawna była popierana przez ustawodawców z Alaski, w tym republikańskich senatorów Lisę Murkowski i Dana Sullivana. Wraz z demokratyczną członkinią Izby Reprezentantów Mary Peltolą napisali minionym tygodniu wspólnie artykuł dla CNN wzywający Bidena do zatwierdzenia +Willow+” – przypomina „The Hill”.
Ustawodawcy z Alaski nazwali projekt "najbardziej odpowiedzialnym środowiskowo wyborem", aby zaspokoić natychmiastowe potrzeby energetyczne, jednocześnie przechodząc stopniowo na paliwa odnawialne.
Jednak organizacje ekologiczne i rdzennych mieszkańców głośno sprzeciwiały się projektowi, nazywając go katastrofą ekologiczną. Zgodnie z federalnymi ocenami mógłby spowodować uwolnienie niemal 280 mln ton emisji dwutlenku węgla, głównego czynnika napędzającego zmiany klimatyczne.
"Jeśli to prawda, administracja Bidena zdradza swoje podstawowe zobowiązanie do powstrzymania zmian klimatycznych. Projekt Conoco Phillips +Willow+ szokuje sumienie. Otworzy całą zachodnią Arktykę na wiercenia przez wiele dekad, dewastując delikatny ekosystem i ludzi, którzy od niego zależą" - argumentowała w piątek Abigail Dillen, prezes organizacji ochrony środowiska Earthjustice.
Jak dodała, będzie to miało globalne znaczenie zarówno dla emisji gazów cieplarnianych, jak i wiarygodności przywódców.
Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)
ad/ mms/
































































