Profesor Dakowski, który w latach 80 był szefem podziemnego wydawnictwa, powiedział telewizji TVN 24, że współpracujący z tym wydawnictwem Boni przekazał Służbie Bezpieczeństwa informacje o tajnych drukarniach. Powiedział też, że działacze podziemia już w 1987 roku wiedzieli, iż Boni współpracuje z SB.
W rozmowie z Informacyjną Agencją Radiową Boni dodał, że nie jest zainteresowany funkcjami państwowymi, a ewentualne propozycje ich dotyczące zależą od Donalda Tuska. Oświadczył, że nigdy na nikogo nie donosił i nikogo nie skrzywdził, a deklarację współpracy z SB podpisał pod przymusem. Sugestie Dakowskiego Boni uznał za absurdalne. Wyjaśnił, że działając w podziemiu nie wiedział, gdzie są tajne drukarnie i jakie są drogi kolportażu podziemnych pism. Dodał, że wbrew temu, co mówi Dakowski, SB nie zlikwidowała drukarni z podziemnych struktur warszawskiej Woli.
Boni uważa, że wypowiedzi Dakowskiego są pomówieniem.
Źródło:IAR




























































