Gorsza koniunktura w sektorze budowlanym spowodowała zaostrzenie konkurencji. Skończył się okres inwestycyjnej hossy, kiedy kompleksy przemysłowe lokalizowały w Polsce największe koncerny, a firmy wykonawcze i podwykonawcze mogły wybierać w przedsięwzięciach.

- Do głosu dochodzą często małe biura projektowe, które wcześniej nie były rozpatrywane w większych inwestycjach przemysłowych - zauważa Grzegorz Wieczorek, project manager, Tebodin SAP-Projekt. - Dzisiaj, gdy inwestorzy szukają oszczędności na każdym etapie realizacji, cena oferowana przez mniejsze jednostki projektowe staje się na tyle atrakcyjna, aby zdecydować się na współpracę właśnie z nimi.
Nasz rozmówca zauważa, że gorsza koniunktura zredukowała liczbę zamówień ze strony inwestorów, którzy nieustannie czekają i analizują sytuację rynkową.
W związku z tym w wielu przypadkach wstrzymaniu uległ też początkowy etap przedsięwzięć, mianowicie projekt.
- Naszą specjalnością są szeroko rozumiane inwestycje przemysłowe. Jednak nie obserwujemy zmniejszenia aktywności w jakimś określonym segmencie, raczej mamy do czynienia z ogólnym spowolnieniem na rynku - zauważa Wieczorek.
Ostra korekta
W szafowaniu słowem kryzys ostrożny jest Dariusz Jędrychowski, wiceprezes zarządu firmy Fluor, według którego obecnie mamy do czynienia raczej z okresem gorszej koniunktury gospodarczej. Jednak i on zwraca uwagę na zaostrzenie konkurencji na rynku biur konstrukcyjnych.
- Odnotowujemy większą podaż niż generowany przez inwestorów popyt, ale sytuacja ta sprawia, że po latach wznoszącej się krzywej, branża ma teraz czas na to, aby lepiej przeorganizować posiadane siły i środki, a co za tym idzie lepiej przygotować się na ponowny wzrost tej krzywej - analizuje przedstawiciel Fluor.
Zmiany na rynku spowodowane ograniczeniem inwestycji np. w sektorze przemysłowym wymuszają na projektantach szukanie nowych segmentów do zagospodarowania.
Jak zauważa Jędrychowski, biura poszukują dla siebie nowych rynków zarówno w sensie geograficznym, jak i branżowym, inwestując w nowe, dotąd nie będące w ich porfolio technologie. Pozwala to na dywersyfikacje przyszłego portfela zamówień i lepsze przygotowanie się do kolejnych wahań koniunktury.
- Truizmem byłoby stwierdzenie, że aktualna sytuacja w sposób oczywisty zmniejszyła liczbę potencjalnych projektów na rynku, ponieważ wciąż zauważyć można pewne charakterystyczne tendencje - mówi Dariusz Jędrychowski. Według niego, potencjalni klienci nadal są skłonni, aby wydać środki na opracowania typu studium czy projekt bazowy (FEED). To pozwala im w okresie oczekiwania na zmianę trendów gospodarczych oceniać własne możliwości i przyszłe zamierzenia.
Joanna Bensz, dyrektor ds. rozwoju PM Group Polska, dzieli rynek zleceń dla biur konstrukcyjnych na dwa obszary, znacznie różniące się zwłaszcza w czasie obecnej gospodarczej zadyszki: publiczny i prywatny.
- Obecna koniunktura na rynku zaowocowała przede wszystkim większą konkurencją w przetargach na prace projektowe w sektorze publicznym - zauważa nasza rozmówczyni.
To z kolei przekłada się bezpośrednio na wartość cenową oferowanych usług w zakresie projektowania, która obniżyła się do niespotykanego dotychczas poziomu.
Składane w przetargach oferty opiewają na wartości stanowiące nierzadko połowę kwoty przeznaczonej przez zamawiających na dane usługi.
- Jest to z jednej strony idealny rynek dla inwestorów, ale z drugiej sytuacja może doprowadzić do wyeliminowania z rynku części firm projektowych ze względu na brak zleceń i spadek rynkowego poziomu wynagrodzeń z tytułu wykonywania prac projektowych - mówi Joanna Bensz.
Jeżeli chodzi natomiast o sektor prywatny, przedstawicielka PM Group wskazuje na znaczne ograniczenie liczby i skali inwestycji oraz przesuwanie w czasie lub ograniczenie w zakresie już rozpoczętych przedsięwzięć. - Obecna sytuacja na rynku spowodowała znaczne spowolnienie nie tylko inwestycji, ale również decyzyjności naszych klientów w odniesieniu do planów rozwoju w Polsce - konkluduje Bensz.
Najwięcej inwestycji realizowanych obecnie w sektorze publicznym to obiekty uniwersyteckie, badawczo-rozwojowe, uży teczności publicznej, parki technologiczne, szpitale, lotniska oraz przedsięwzięcia infrastrukturalne.
Natomiast w sektorze prywatnym najmniejsze spowolnienie dostrzegalne jest w branży spożywczej, medycznej i częściowo dóbr szybkozbywalnych.
Dobra rada na kryzys
Drastyczna wolta na rynku budowlanym spowodowała, że przy podjęciu decyzji o rozpoczęciu projektu inwestorzy bardziej niż kiedykolwiek zwracają uwagę na czas i pieniądze. Ponieważ ostatnio ceny materiałów budowlanych znacznie spadły, to właśnie czynnik czasowy stał się newralgicznym punktem negocjacji między inwestorami a projektantami i wykonawcami.
- Należy jak najszybciej rozpocząć budowę, a więc zakończyć etap projektowania i uzyskiwania pozwoleń - mówi Grzegorz Wieczorek z Tebodin SAP-Projekt.
Z drugiej strony mniejszy portfel inwestycyjny wymusza stosowanie bardziej ekonomicznych rozwiązań, dostosowanych do ograniczonego budżetu. Rolą biura projektowego jest pogodzenie tych dwóch czynników, doradzenie inwestorowi racjonalnych rozwiązań, które pozwolą maksymalnie wykorzystać obecną sytuację na rynku.
Joanna Bensz z PM Group Polska wskazuje z kolei na zwiększenie udziału w stosunkowo małych zleceniach, obejmujących opracowywanie wstępnych analiz planów inwestycyjnych, studiów wykonalności, analiz kosztowych, budżetowych i przede wszystkim optymalizacyjnych dla planowanych przedsięwzięć.
- Ze względu na znaczne ograniczenie środków, jakie przeznaczane są na inwestycje, przedsięwzięcia koncentrują się głównie na małych zadaniach remontowych, modernizacyjnych lub adaptacyjnych istniejących obiektów - mówi Bensz. − W konsekwencji zmienia się charakter pracy biur projektowych, które muszą dostosować się do aktualnych potrzeb inwestorów.
Bessa nie będzie trwała wiecznie, inwestorzy wykorzystują ją więc na przygotowanie się do lepszych czasów.
Wstrzymane inwestycje analizowane są ponownie, nowe przedsięwzięcia opracowywane szczegółowo z myślą o gospodarczej górce. Dariusz Jędrychowski z Fluor wskazuje, że właśnie w tych obszarach odnajdują się obecnie biura konstrukcyjne.
- Bieżąca rola firm inżynieryjnych polega na opracowywaniu projektów bazowych czy prac studialnych tak, aby pomóc klientowi w przygotowaniu podstaw do odpowiednich decyzji przyszłościowych - mówi wiceprezes Fluor. - Nacisk został więc chwilowo położony na usługi doradczo- konsultacyjne oraz, co chciałbym szczególnie podkreślić, na szacowanie kosztów przyszłych nakładów inwestycyjnych.
Element ten jest w oczywisty sposób powiązany z wymaganiami instytucji finansowych w kwestii rzetelności i wiarygodności wykonawcy.
Na zewnątrz, ale razem
Nie tylko kryzys wpłynął na zmianę rynku biur projektowo-konstrukcyjnych.
Duże przedsiębiorstwa coraz rzadziej korzystają z własnych jednostek projektowych, często wydzielając je z własnej struktury, w ramach koncentracji na podstawowym obszarze działalności. Inwestorzy, również rodzimi, chętniej sięgają też po usługi renomowanych firm zewnętrznych, posiadających dostęp do międzynarodowego know-how.
- Posłużę się przykładem segmentów, które znajdują się w zasięgu zainteresowania naszej firmy, a są nimi przemysł chemiczny, rafineryjny i energetyczny - opisuje rynek Dariusz Jędrychowski, wiceprezes Fluor. - Inwestorzy zdecydowanie preferują wyjście na zewnątrz z poważnymi zadaniami. Nie oznacza to oczywiście całkowitego odejścia od korzystania z własnych jednostek projektowych.
Zdaniem Grzegorza Wieczorka z Tebodin SAP-Projekt, własne struktury projektowe posiadają obecnie tylko wielkie koncerny, dla których nowe inwestycje są chlebem powszednim. - Ostatnio, w ramach poszukiwania oszczędności, obserwujemy raczej redukcję tych działów niż wchłanianie zewnętrznych biur projektów - zauważa nasz rozmówca.
Według przedstawicieli biur konstrukcyjnych, korzystanie z zewnętrznych konsultantów jest rozwiązaniem bardziej elastycznym, zapewnia bowiem dostęp do wyszkolonej kadry, doświadczonej na wielu różnego rodzaju inwestycjach. W ostatecznym rozrachunku rozwiązanie to jest również bardziej ekonomiczne.
- Większość firm w sektorze prywatnym korzysta z zewnętrznych biur projektowych, głównie ze względu na fakt, iż utrzymywanie własnej jednostki projektowej jest bardzo kosztowne i na dłuższą metę nierentowne, zwłaszcza jeżeli firma nie prowadzi ciągłych inwestycji lub modernizacji - zgadza się Joanna Bensz z PM Group Polska.
Wiele firm posiada natomiast własne działy do spraw inwestycji, które koordynują współpracę z firmami projektowymi, wykonawcami oraz firmami zarządzającymi realizacją inwestycji. PM Group Polska we współpracy z inwestorem oferuje model polegający na partnerstwie w realizacji inwestycji. Na czas przedsięwzięcia, zarówno na etapie projektowym, jak i zarządzania realizacją, spółka staje się częścią zespołu klienta i blisko współpracuje z poszczególnymi działami odpowiedzialnymi za daną inwestycję.
Ten system, zapewnia Bensz, odpowiada również inwestorom, co owocuje dużą liczbą powtarzalnych zleceń.
Jarosław Maślanek


























































