Stanowisko strony rządowej można zrozumieć, ale jak wytłumaczyć fakt, że Pracodawcy RP nie uznają wyższego poziomu bezrobocia za sygnał pogarszającej się koniunktury?
Od stycznia w Polsce liczba bezrobotnych przekroczyła 2 mln ludzi. Według ekspertów Pracodawców RP wyższa stopa bezrobocia w pierwszych miesiącach roku jest już utrwaloną w Polsce tendencją wynikającą ze zmian cyklicznych. Niemniej Pracodawcy RP za pozytywny sygnał uznają wzrost liczby ofert pracy w stosunku do stycznia 2011 roku. Jednocześnie prognozują dalsze pogorszenie sytuacji na rynku pracy, w wyniku czego stopa bezrobocia na koniec miesiąca może przekroczyć nawet 13,5%. Jednak za chwilę dodają, że lutowy wzrost bezrobocia będzie miał charakter przejściowy.O tym, że bezrobocie w Polsce wzrasta cyklicznie w miesiącach zimowych napisano już prawie wszystko. Wtedy kończą się prace w rolnictwie, budowlane, a zwykle na koniec grudnia wygasają umowy terminowe, przez co więcej osób rejestruje się w PUP-ach na początku roku. Ogólnie rzecz ujmując, cykliczny wzrost bezrobocia uznaje się za rzecz całkowicie normalną, która nie powinna być powodem do niepokoju.
Otóż niekoniecznie. Przede wszystkim trudno mieć pewność co do tego, że rosnąca stopa bezrobocia jest wynikiem tylko i wyłącznie zmian sezonowych. Niestety nie wspomina się o tym, jak niekorzystne dla rynku pracy są rosnące koszty pracy i w jakim stopniu przekładają się one na rosnące bezrobocie. Warto przypomnieć, że składka rentowa w lutym wzrosła o 2pp, w kwietniu ma wzrosnąć wypadkowe o 0,26 pp.
Czynniki powodujące wzrost bezrobocia
Naturalnie pewien wpływ na rynek pracy miał wzrost płacy minimalnej. Rosnące koszty pracy zwykle są powodem zmiany form zatrudnienia pracowników w firmie – od umów śmieciowych zaczynając do rezygnowania z jakichkolwiek formalności i zatrudniania pracowników na czarno. Do ostatniej wersji coraz częściej będą przekonywać się ci obywatele, którzy nie wierzą w przyszłe korzyści, jakie teoretycznie miałby zapewnić im system emerytalny.Mniej przeraża godzenie się ekspertów z zaistniałą sytuacją, niż całkowity brak reakcji ze strony rządu, który nie reaguje w żaden sposób na negatywne sygnały dostarczane z rynku pracy. Naturalnie rolą analityka jest także uspokajanie i „gaszenie pożarów” - tylko jak wytłumaczyć to 150 tys. osób, które zimą straciły pracę? Warto zwrócić uwagę na to, że mamy 4% wzrost PKB, który tylko w ograniczonym stopniu przekłada się na utrzymanie w miarę stabilnego poziomu zatrudnienia. Co się stanie gdy PKB zgodnie z prognozą spadnie do 2%?
Na pewno nie będzie lepiej, ale wtedy pogarszającą sytuację na rynku pracy eksperci będą tłumaczyć … mniejszym wzrostem PKB dodając do tego ulewne deszcze, suszę, śnieżyce (niepotrzebne skreślić). Tymczasem brakuje celu ze strony rządowej – czy obecna polityka ma służyć ochronie przed utratą pracy, czy tworzeniu nowych i dobrze płatnych miejsc pracy? Bez zdecydowanych działań nie uda się osiągnąć niczego.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl
Zobacz też:
» Emerytury roszadzą Platformę
» Jak się liczy wynagrodzenie na umowie o pracę?
» Demograficzna bomba zagraża wielu krajom świata
» Emerytury roszadzą Platformę
» Jak się liczy wynagrodzenie na umowie o pracę?
» Demograficzna bomba zagraża wielu krajom świata






























































