Bułgaria od lat pozostaje w Europie krajem z największą liczbą ofiar wypadków samochodowych w przeliczeniu na milion mieszkańców. Zdaniem pozarządowej organizacji Instytut Bezpieczeństwa Drogowego władze nie podejmują wystarczających wysiłków, by tę sytuację zmienić, a dodatkowo pogarsza ją skorumpowanie policji.


W lipcu w centrum stolicy kraju, Sofii, były piłkarz i handlarz narkotykami, jadąc samochodem z prędkością 165 km/godz., potrącił dwie kobiety, które czekały, by przejść przez ulicę, po czym uciekł z miejsca zdarzenia. W ucieczce pomogli mu policjanci. Dochodzenie wykazało, że w ciągu ośmiu ostatnich lat ochronę zapewniało mu ponad 40 funkcjonariuszy, w tym na wysokich stanowiskach.
Wypadek wywołał burzliwą reakcję społeczeństwa i sprawił, że MSW rozpoczęło zakrojoną na szeroką skalę akcję, w ramach której funkcjonariusze policji drogowej dniem i nocą sprawdzali na drogach kierowców, którzy łamali przepisy, i prowadzili wyrywkowe kontrole.
W ich trakcie zatrzymano m.in.: kierowcę z 5,11 promila alkoholu we krwi, dwóch pijanych mężczyzn, którzy zmieniali się za kierownicą, 18-letnią uczennicę, która z 1,9 promila w wydychanym powietrzu i po zażyciu kokainy zdemolowała swoim autem pięć innych samochodów na ulicy, oraz grupę jeżdżących po pijanemu 14-latków.
Przykłady można by mnożyć w nieskończoność. Przeciętnie w ciągu doby sprawdzanych jest obecnie ponad 10 tys. kierowców, ponad jedna czwarta z nich popełniła różne wykroczenia. Tylko 14 września wystawiono 2580 mandatów, 35 kierowców było pijanych, a 19 zażywało narkotyki. MSW zapowiada, że akcja będzie kontynuowana bezterminowo.

Czarna statystyka wypadków drogowych pokazuje, że w 2020 r. w Bułgarii zginęły w nich 463 osoby, a w 2021 r. - 561. W prawie 2 proc. wypadków przyczyną było spożycie alkoholu przez kierowcę. Instytut Bezpieczeństwa Drogowego wskazuje również na zły stan dróg.
Od początku bieżącego roku na bułgarskich drogach zginęło 356 osób, o 34 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2021 r., a 5799 zostało rannych (w sierpniu, kiedy akcja policyjna była już w toku, ofiar było 54, o jedną więcej niż w sierpniu ub.r.). Tak drastycznego wzrostu nie odnotowano nawet w Rumunii, która przez dłuższy czas zajmowała pierwsze miejsce w rankingu ofiar na drogach.
„Z akcjami (na rzecz bezpieczeństwa na drogach - PAP) czy bez, liczba ofiar nie spada. Co gorsza, rośnie liczba wypadków z dużą liczbą ofiar. Jeżeli akcje MSW będą kontynuowane w obecnym tempie, resort będzie potrzebował 30 lat, by przekonać kierowców, by nie prowadzili po alkoholu i narkotykach” – oceniają eksperci instytutu.
Wśród przyczyn dużej liczby wypadków eksperci wskazują: zły stan dróg, słabe przygotowanie młodych kierowców i korupcję w szkołach jazdy, niewystarczające kontrole na drogach, niepisany zwyczaj wręczania 20 lewów (10 euro) łapówki policjantowi w zamian za nieodnotowanie wykroczenia, niewystarczającą liczbę kamer na ulicach i drogach. Wypadki są powodowane również przez pojazdy przewożące nielegalnych migrantów; w piątek turecki autobus z 41 przybyszami był ścigany na autostradzie i z trudem został zatrzymany przed Sofią.
Fakt, że były piłkarz przez osiem lat unikał kary za nieprzepisowe zachowania na drodze, dawał ludziom wiarę, że im też się uda - powiedział szef MSW Iwan Demerdżijew, wyrażając determinację, by wygrać „wojnę na drogach”. Na razie uczennicę, która kierowała samochodem z 1,9 promila alkoholu we krwi i po zażyciu kokainy, wypuszczono do domu za kaucją wynoszącą 1000 euro.
Ewgenia Manołowa




























































