Niedawno straszono nas, że za benzynę euro 95 będziemy płacić pięć złotych za litr. Miał to być skutek zwyżki notowań ropy naftowej na światowych giełdach – jeszcze tydzień temu baryłka osiągnęła wartość prawie 79 dolarów i wydawało się, że granica 80 dolarów lada moment zostanie przekroczona. Tymczasem w ostatnich dniach, mimo pewnych wahań, kurs zjechał do 73 dolarów i nadal wykazuje tendencję spadkową.
Złoty nam sprzyja
Kierowców powinien cieszyć także spadek kursu dolara, który znów wędruje w kierunku poziomu trzech złotych. Ponieważ nasi producenci – Orlen i Lotos – uwzględniają go przy obliczaniu cen hurtowych, ta okoliczność bardzo sprzyja obniżkom. Teraz najdroższa benzyna jest na wybrzeżu, gdzie turystów i urlopowiczów jest najwięcej – np. w Rewalu czy Pobierowie trzeba zapłacić 4,45 zł. We Wrocławiu kupimy ją o 10-15 groszy taniej. – Niestety, bardzo mało prawdopodobny jest spadek cen na stacjach tego lata poniżej czterech złotych za litr – twierdzi Szymon Araszkiewicz z portalu e-petrol.
Górą olej i gaz
Więcej powodów do zadowolenia mają kierowcy samochodów z silnikami Diesla. Jak zawsze latem, olej napędowy jest znacznie tańszy od benzyny. Za litr płacimy teraz poniżej czterech złotych i w najbliższych dniach cena powinna nadal spadać. Podobnie jest z autogazem. Na niektórych stacjach na Dolnym Śląsku litr kosztuje nieco ponad 1,80 zł. Natomiast najdrożej jest na wybrzeżu i na Śląsku. Humory może nam zmącić nieco perspektywa podwyżek akcyzy na benzynę i autogaz, która spowoduje skok cen o 20-30 groszy na litrze, ale tymi projektami posłowie zajmą się najwcześniej za miesiąc. Kiedy wejdą w życie? Zapewnie dopiero w styczniu 2007 roku.
Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
(JM)





























































