
Nowy Jork (foto: thetaXstock)
Siłę nadziei na wyczarowanie wzrostów przez Bena Bernanke odczuwano już wczoraj. Parkiety w Londynie, Paryżu i Frankfurcie zyskały po blisko 1,8 proc., w Madrycie 2,7 proc., a w Mediolanie nawet 3,4 proc. Amerykańskie giełdy również zaliczyły udaną sesję z zyskami głównych indeksów na poziomie 0,75-1,2 proc. Wszystko to działo się przy fatalnych danych niemieckiego instytutu ZEW i relatywnym uspokojeniu na hiszpańskim rynku długu.
Inwstorzy bardzo mocno liczą na prowzrostowe moce bankierów centralnych i dziś ku temu pojawia się doskonała okazja. Już rano (8:35) głos zabierze szef Banku Japonii, który nie kryje ostatnio swoich zapędów do intensywnego luzowania polityki monetarnej. O godzinie 10:30 pojawi się protokół z posiedzenia Banku Anglii, a o 20:15 Ben Bernanke podczas konferencji prasowej po posiedzeniu FOMC rostrzygnie rynkowe nadzieje.
![]() | Państwa nad przepaścią |
Jeśli nadzieje na podjęcie stymulacyjnych działań przez Rezerwę Federalną znikną tak szybko jak się pojawiły, na rynkach ponownie zagości strach o hiszpańską i włoską gospodarkę. Poprzednie wystąpienia Bena Bernanke okazywały się wyraźnie rozczarowujące - tym samym oczekiwania i nadzieje systematycznie rosną. Jeśli Fed zdecyduje się na rozszerzenie operacji Twist, druga połowa tygodnia może przebiegać pod kierunkiem giełdowych byków.
Krzysztof Gołdy
Bankier.pl
k.goldy@bankier.pl
































































