Sektor bankowy będzie pierwszym beneficjentem oczekiwanego ożywienia gospodarczego. W drugiej kolejności powinna poprawić się sytuacja finansowa spółek informatycznych, a także telekomunikacyjnych. Zdaniem analityków, oczekiwania co do poprawy wyników finansowych tych firm znalazły już swoje odzwierciedlenie w wycenie akcji na warszawskiej giełdzie. Dlatego obecnie nie jest łatwo znaleźć walory takich spółek, których stosunkowo niska wycena dawałaby możliwość uzyskania wysokiej stopy zwrotu. Analitycy uważają, że w dalszym ciągu atrakcyjne ze względu na niską wycenę pozostają akcje np. Telekomunikacji Polskiej.
Niewielkiej poprawy sytuacji finansowej można natomiast oczekiwać w przypadku firm działających w sektorach defensywnych, takich jak np. producenci i dystrybutorzy farmaceutyków, a także przedsiębiorstw zajmujących się przesyłem gazu lub energii cieplnej. Koniunktura ma również niewielki wpływ na energetykę oraz firmy z branży cukierniczej. Dosyć stabilne wyniki finansowe pokazują również spółki z sektora spożywczego. Najdłużej przypadnie nam czekać na poprawę sytuacji finansowej spółek, które realizują znaczące projekty inwestycyjne. Do takich sektorów należy m.in. przemysł elektromaszynowy, a także budownictwo ogólne. Raczej nie ma co liczyć na poprawę sytuacji finansowej spółek z sektora lekkiego. Spółki bowiem mają duże trudności z osiągnięciem efektywności pozwalającej na skuteczną konkurencję na rynku (głównie z powodu wysokich kosztów produkcji).
Większość ekonomistów uważa, że można już dostrzec pierwsze symptomy nadchodzącej poprawy koniunktury gospodarczej. Ożywienie może nastąpić w drugiej połowie 2002 r., a konkretniej w IV kwartale. W pierwszych dwóch kwartałach tempo wzrostu PKB będzie oscylowało w granicach zera. Siłą napędową polskiej gospodarki ma być eksport oraz popyt inwestycyjny. Zdaniem ekonomistów, przedsiębiorstwa najprawdopodobniej zaczną odbudowywać swoje zapasy, co wpłynie na zwiększenie produkcji. Po pewnym czasie powinien nastąpić również wzrost wydatków związanych z inwestycjami. Nie należy spodziewać się natomiast wzrostu popytu konsumpcyjnego. Wynika to z faktu, że bezrobocie nadal będzie utrzymywało się na wysokim poziomie, przy jednoczesnej stabilizacji płac. Stabilna powinna pozostać również skłonność do konsumpcji.
MIROSŁAW BUDZICKI






























































