Bankuj online, płać bezgotówkowo, uważaj na oszustwa – niemal każdy z banków przypomina swoim klientom o zasadach bezpieczeństwa w najbardziej widocznych miejscach. Bankowość internetowa i mobilna wychodzą na pierwszy plan w czasach epidemii, chociaż mają swoje ograniczenia.
W historii polskiej bankowości nie zdarzyło się dotąd, by banki podjęły tak skoordynowaną i spójną akcję informacyjną. W ostatnich dniach za pośrednictwem mediów społecznościowych, powiadomień SMS i push miliony klientów otrzymały przypomnienie o najważniejszych zasadach bezpiecznego korzystania z usług bankowych w trakcie epidemii. Takie same komunikaty znaleźć można na stronach internetowych banków – w większości przypadków na najbardziej eksponowanych pozycjach.
Hasztag #zostańwdomu wykorzystują w komunikacji z klientami m.in. BNP Paribas Bank i PKO Bank Polski. Akcję promowania zdalnej bankowości wspiera także Komisja Nadzoru Finansowego, która włączyła się w informowanie konsumentów o zaletach bankowości elektronicznej.
Banki zachęcają przede wszystkim do wykorzystania kanałów zdalnych – bankowości internetowej i mobilnej. Podkreślają, że większość czynności związanych z codziennym zarządzaniem domowym budżetem można wykonać w ten sposób. Kontrola salda, zlecanie przelewów, opłacanie rachunków to podstawowe i najczęściej wykorzystywane funkcje bankowości elektronicznej. W czasach zmniejszonej dostępności placówek zdalna bankowość pozwala także skontaktować się z obsługą klienta. Doradcy online to alternatywa wobec infolinii, które mogą być, jak ostrzegają banki, bardziej obciążone w najbliższym czasie.
Bankowcy skłaniają również do jak najczęstszego korzystania z płatności bezgotówkowych i zakupów online. Szczególnej promocji doczekały się płatności mobilne i zbliżeniowe. Część banków wskazuje, że przy drobniejszych transakcjach nie wymagają one kontaktu z urządzeniem sprzedawcy, a w niektórych przypadkach (np. Apple Pay) potwierdzenie zawsze odbywa się na telefonie płacącego.

Dojrzały internet, dynamiczna bankowość mobilna
Nadzwyczajna sytuacja związana z epidemią koronawirusa przychodzi w momencie, gdy bankowość elektroniczna jest już standardowym elementem oferty. Nie oznacza to jednak, że korzystają z niej wszyscy, którzy mają taką możliwość. Z danych Eurostatu wynika, że 47 proc. Polaków bankuje przez internet. Na kontynencie widać pod tym względem wyraźny podział – północ znajduje się w czołówce, a południe (i nowi członkowie UE) na końcu. Nasz kraj znajduje się niedaleko od unijnej średniej.
35 mln klientów banków ma podpisane umowy, które umożliwiają zalogowanie się do bankowości internetowej. Aktywnych użytkowników jest 18 mln, przy czym należy pamiętać, że część z nich zaliczana jest do tego grona w kilku bankach jednocześnie. Bankowość internetowa ma w Polsce ponad 20-letnią historię i jest już dojrzałą technologią. Świadczy o tym spowalniający w ostatnich latach przyrost liczby użytkowników.
Zupełnie inaczej przedstawia się sytuacja bankowości mobilnej, znajdującej się w fazie szybkiego wzrostu. Na koniec 2019 r. z m-bankowości korzystało 13,7 mln użytkowników, wynika z danych zebranych przez PRNews.pl. Największą popularnością cieszą się aplikacje mobilne (11 mln korzystających) – liczba ich użytkowników w ciągu roku powiększyła się aż o 3,1 mln. 6,5 mln klientów banków opiera się wyłącznie na bankowości mobilnej i nie bankuje na komputerze. W ciągu roku liczba użytkowników „mobile only” wzrosła o 2,7 mln osób.
Dynamiczny wzrost przeżywała w ostatnich latach także sieć akceptacji płatności zbliżeniowych. Obecnie niemal każdy z 870 tys. terminali obsługuje transakcje bezstykowe. Z 36 mln kart płatniczych aż 86 proc. pozwala płacić w ten sposób. Dodatkowo, w smartfonach Polaków znajduje się 2,7 mln wirtualnych kart.
„Białe plamy” bankowości elektronicznej
Zdalne korzystanie z usług bankowych, mimo postępów w technologii, nie jest nadal możliwe w wielu przypadkach. Na obiegu papierowych dokumentów w sporej części instytucji opiera się m.in. udzielanie kredytów hipotecznych i niektórych konsumpcyjnych. Niektóre dość podstawowe procedury (np. założenie rachunku wspólnego) wymagają wizyty w placówce, chociaż przy odpowiednim zaprojektowaniu procesów zapewne mogłyby być „cyfrowe”.
Warto także pamiętać, że najbardziej narażone na zdrowotne niebezpieczeństwo grupy są najrzadziej użytkownikami nowoczesnych rozwiązań. Zagrożenie epidemią będzie zatem nie tylko okazją do przypomnienia zalet bankowości elektronicznej, ale także testem jej praktycznej przydatności i ograniczeń.



























































