Szczęście w nieszczęściu
Małgorzata Pokojska
BRE dotrzymał słowa i kupił Bank Częstochowa, za mniejsze niż sądzono pieniądze
W końcu maja walne zgromadzenie akcjonariuszy Banku Częstochowa podjęło decyzję o emisji 5,25 miliona akcji dla BRE Banku za kwotę 25,35 miliona złotych. Będzie to druga transza wyemitowana dla tego inwestora. Dwa tygodnie wcześniej zapadła decyzja o objęciu przez BRE prawie 2 milionów akcji za 9,65 miliona złotych. Obie transze dadzą BRE około 80-procentowy udział w kapitale akcyjnym Banku Częstochowa.
Alicja Kos, dyrektor banku do spraw komunikacji powiedziała nam, że jeszcze nie wiadomo, czy Bank Częstochowa zostanie włączony do projektu mBanku czy też Multibanku, sieci detalicznej BRE, której uruchomienie zapowiedziano na połowę tego roku. Jej zdaniem, BCz, choć po przejściach, ma niemały porfel klientów i ciągle silną pozycję w regionie. BRE myśli o wyodrębnieniu Multibanku w odrębną spółkę, dlatego licencja bankowa BCz stanowi wartość samą w sobie.
Falstart
Bank Częstochowa przez prawie trzy lata, odkąd zadebiutował na rynku równoległym GPW, poszukiwał inwestora strategicznego. Założyciele banku i główni akcjonariusze - Huta i gmina Częstochowa - nie mieli możliwości dokapitalizowania go. Półtora roku temu podano dość nieoczekiwanie, że najlepszym kandydatem na inwestora jest Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Łódzi. Gdy jednak fundusz od niektórych akcjonariuszy banku zaczął skupować akcje po cenie o 30 procent wyższej niż ówczesny kurs rynkowy, wybuchł skandal. W efekcie władze funduszu wycofały się z oferty.
Tymczasem wyniki banku pogarszały się. Na koniec 1999 roku wykazał on stratę netto wysokości 2,5 miliona złotych, która na koniec 2000 roku urosła do 11, 4 miliona złotych. Gdy więc w połowie grudnia ubiegłego roku pojawiła się w lokalnej prasie informacja o rychłej likwidacji banku, klienci ruszyli do okienek, by wycofywać depozyty. Bank stracił płynność. W końcu grudnia Komisja Nadzoru Bankowego wprowadziła do Częstochowy na pół roku zarząd komisaryczny i wybrała inwestora starategicznego - został nim BRE Bank.
Happy end
Przyszły właściciel natychmiast udzielił BCz 65 milionów złotych kredytu na przywrócenie płynności i zobowiązał się do objęcia akcji nowej emisji, które miały mu zapewnić 75 procent głosów na WZA. Sytuacja szybko ustabilizowała się - zarówno kredyt, jak fakt, że za bankiem stoi silny inwestor, uspokoiły nastroje.
Objęcie akcji nowej emisji jest równoznaczne z dokapitalizowaniem banku. Na początku mówiło się o kwocie 70 milionów złotych. Na taką sumę miała opiewać pożyczka z funduszu pomocowego BFG. Gdy jednak BCz pokrył straty z funduszy własnych (takie są wymagania dotyczące sanowanych banków), okazało się, że wartość kapitału akcyjnego uległa obniżeniu o połowę. Tym samym została zmniejszona wartość nowych walorów (z 10 złotych do 4,83). Na objęcie 7 milionów akcji, jakie BCz miał wyemitować dla BRE Banku, potrzebna jest kwota o połowę niższa. Dlatego ostatecznie BRE uzyskał z BFG pożyczkę wysokości 35 milionów złotych.
BRE Bank otrzymał preferencyjną pożyczkę na dokapitalizowanie BCz. Nie znaczy to jednak, że przejmie całkiem "czysty" bank. W tym roku BCz znów przynosił straty. Wprawdzie proces porządkowania banku już się rozpoczął, ale sanacja nie zakończy się wraz z zakończeniem pracy zarządu komisarycznego. To inwestor strategiczny będzie musiał podjąć decyzję o dalszych losach BCz i tak poprowadzić proces naprawczy, by przyniósł on trwałe efekty.



























































