Zaostrza się rywalizacja pomiędzy Mercedesem a BMW na rynku luksusowych samochodów. Bawarczycy wierzą, że nowy model planowany na 2019 r. pozwoli im odzyskać pozycję lidera – donosi agencja Bloomberg.
Według doniesień, bawarski producent samochodów pracuje obecnie nad sportową wersją z flagowej serii 7. Nowe auto to dwudrzwiowy coupe, a jego wejście na rynek jest przewidywane w 2019 r. Samochód ma być pierwszym z serii luksusowych pojazdów, które pozwolą na znaczące zwiększenie sprzedaży w tym segmencie.
Nowe wersje droższych aut mają okazać się lekarstwem na ostatnie problemy BMW. Po ponad dekadzie niekwestionowanego liderowania, firma najprawdopodobniej utraci pierwszą pozycję w liczbie sprzedanych globalnie luksusowych samochodów na rzecz Mercedesa. Już do lipca największy rywal przedsiębiorstwa z Monachium dostarczył do klientów ponad 30 tys. aut więcej. Poza tym na rynku coraz agresywniej rozpycha się Audi, a do gry wkracza także amerykańska Tesla.
Od kilku lat seria 7 marki BMW dosyć wyraźnie przegrywa rywalizację ze swoim odpowiednikiem w Mercedesie (S-klasa). Bloomberg donosi, że w bieżącym roku liczba sprzedanych aut BMW z tej serii będzie o 40% mniejsza od liczby dostarczonych modeli S-klasy. Warunki staną się trudniejsze także w 2017 r., kiedy to na rynek zostanie wypuszczona nowa, sterowana autopilotem wersja audi A8.
Przeczytaj także

Winą za słabe wyniki sprzedaży serii 7 obarczane są zarówno wygląd, jak i zbyt mała liczba technologicznych udogodnień. Poza tym, zaimplementowany system sterowania gestami nie okazał się dla klientów tak kuszący, jak działający w samochodach Tesli autopilot. W serii 7 nie ma także aut dostępnych w wielu różnych wariantach nadwozia, jak jest to w konkurencyjnej S-klasie.
BMW pozostaje też za Mercedesem pod względem wypracowanej marży zysku. W segmencie luksusowych pojazdów wskaźnik ten jest szczególnie ważny. Przez ostatni rok rentowność sprzedaży serii 7 wyniosła 11%, w porównaniu do 14% S-klasy.
Mimo ostatnich kłopotów, BMW zdołało w ostatnim kwartale wypracować zysk netto na poziomie 1,94 mld euro (+11,5% r/r), czym przebiło przewidywania analityków. Firmie nie udało się jednak powstrzymać styczniowych spadków na giełdzie. Od początku roku akcje przedsiębiorstwa z Monachium zanurkowały o 21,2%. Tylko minimalnie lepiej zachował się w tym czasie kurs Mercedesa (-21,1%). Od lutego notowania obu firm znajdują się w trendzie bocznym.
Mikołaj Fedkowicz





























































