Polki są mniej dyskryminowane ze względu na płeć w pracy niż Dunki. Pomimo tego współczynnik dzietności w Polsce należy do najniższych na świecie. Nadal nie wiadomo, co ma wpływ na liczbę urodzeń.

Źródło: Thinkstock
Brytyjski "The Economist" publikuje glass-ceiling index, czyli indeks "szklanego sufitu". Pod względem równości płci w drodze do awansu Polska znajduje się na 9. miejscu na 26 uwzględnionych państw.
Polska wysoko, nawet przed Danią
Pierwsze miejsce zajęła Nowa Zelandia, na drugim znalazła się Norwegia, trzecią pozycję na podium zajmuje Szwecja. Polskę sklasyfikowano na 9. miejscu - za Portugalią, ale przed Danią. Najgorzej wypadły kraje azjatyckie. Przedostatnie miejsce zajęła Japonia, a ostatnie - Korea Południowa. W tych krajach dużo wyżej ceni się pracę mężczyzn i to oni są pierwsi w kolejce do awansu.
Indeks bazuje na danych z OECD. Porównuje liczbę kobiet i mężczyzn z wyższym wykształceniem, zatrudnienie kobiet, różnice w płacach w zależności od płci, odsetek kobiet zajmujących wyższe stanowiska oraz cenę opieki nad dzieckiem. W żadnym ujętym w rankingu państwie kobiety nie mają równych z mężczyznami szans na awans. Indeks pokazuje raczej, gdzie są one mniej "dyskryminowane".
![]() | » Czy rząd nie uszczęśliwia rodziców na siłę? |
Prawo pracy w większości państw ujętych w rankingu mówi wyraźnie, że kobiety i mężczyźni zatrudnieni na tym samym stanowisku, w takim samym wymiarze godzin, posiadający takie same obowiązki i przywileje muszą być wynagradzani tak samo.
Ile wynoszą różnice w płacach?
Przeciętna płaca kobiet w Nowej Zelandii wynosi 87% męskich zarobków. Wynika to z faktu, że więcej pań pracuje w niepełnym wymiarze godzin, a takie stanowiska zwykle są gorzej płatne. Zarobki kobiet w UE wynoszą od 96% do 70% męskiej płacy.
W Polsce panie zarabiają przeciętnie 19% mniej niż mężczyźni. Głównym czynnikiem niższych przeciętnych płac jest macierzyństwo. Dlatego wiele kobiet rezygnuje z dzieci, bo wtedy szanse się wyrównują.
Wyrównanie szans kosztem wzrostu demograficznego
Obecnie w całej UE wprowadza się przepisy lub pojawiają się pomysły, które miałyby ułatwić kobietom walkę o karierę. Zwykle dotyczą one uprawnień rodzicielskich oraz zwiększenia roli mężczyzn w wychowywaniu nowo narodzonych dzieci, np. dzielenie urlopu macierzyńskiego lub wprowadzanie urlopu ojcowskiego.
![]() | » Dyskryminacja od kołyski |
Mężczyźni nie mają obowiązku wykorzystywania swoich uprawnień, dlatego zwykle i tak spadają one na kobietę. W 2011 roku z płatnego urlopu ojcowskiego skorzystał tylko co dziesiąty mężczyzna. Na urlop wychowawczy zdecydowało się ok. 1% panów.
Kariera czy rodzina?
Polki ze współczynnikiem dzietności 1,31 zajmują 211. pozycję na świecie. W Wielkiej Brytanii nasze rodaczki są drugą najbardziej dzietną mniejszością narodową. Jednak mają tu dużo niżej postawiony szklany sufit, bo kraj ten zajmuje dopiero 18. pozycję w rankingu "The Economist". Równocześnie Wielka Brytania zajmuje 140. miejsce pod względem dzietności, bo jedna kobieta rodzi przeciętnie dwójkę dzieci. W Nowej Zelandii współczynnik ten jest podobny.
Uprawnienia kobiet związane z rodzicielstwem zaczynają odgrywać rolę dopiero wtedy, gdy zarobki pań przekraczają granicę godnego utrzymania siebie i potomka nawet przy pracy matki na pół etatu. Wówczas spada ich presja na robienie kariery. Kobieta pracująca na pół etatu w Nowej Zelandii zarobi średnio 3 razy więcej niż Polka, nawet jeżeli ta ostatnia pracuje w pełnym wymiarze godzin. Nie daje jej to także żadnych gwarancji, że zarobki pozwolą jej na godne życie. Może nie ma u nas problemu szklanych sufitów, ale prawdopodobnie tylko dlatego, że wszyscy niezależnie od płci zarabiają równie mało.
Paradoks wysokich zarobków
Jednak nawet pensja nie odgrywa decydującego wpływu. Ważne są też inne czynniki, np. kultura danego kraju i zachęcenie rodzin do posiadania więcej niż jednego dziecka.
Państwo | Poziom równości względem mężczyzn | Współczynnik dzietności | Przeciętna miesięczna płaca kobiet w euro |
Nowa Zelandia | 89% | 2,07 | 3207 |
Norwegia | 87% | 1,77 | 3867 |
Szwecja | 85% | 1,67 | 2800 |
Kanada | 79% | 1,59 | 2512 |
Australia | 78% | 1,77 | 4150 |
Hiszpania | 77% | 1,48 | 1906 |
Finlandia | 76% | 1,73 | 2600 |
Portugalia | 75% | 1,51 | 1227 |
Polska | 74% | 1,31 | 700 |
Dania | 72% | 1,74 | 4106 |
Źródło: opracowanie własne na podstawie "The Economist", CIA Factbook, Eurostat
Być może wpływ na to ma wiek kobiet, które rodzą pierwsze dziecko. Np. Dunki, które zarabiają bardzo dużo, przeciętnie rodzą ok. 30. roku życia, a Polki w wieku 24 lat. Gdy polskie mamy odprowadzają dzieci do szkoły, Dunki dopiero decydują się na macierzyństwo i rezygnują z pracy zawodowej. A gdy do niej wracają, rzadko mają chęć na drugie dziecko. Mają wyższą dzietność niż Polki, ale niższą niż Nowozelandki, które zarabiają tysiąc euro więcej.
Dzietność tych ostatnich można tłumaczyć wysokim miejscem w rankingu "szklanego sufitu", ale nie da się zastosować tej samej metody do wyjaśnienia polskiego przypadku, bo u nas dzietność wyraźnie jest obniżana przez płace. Z kolei fakt, że wynagrodzenia są niskie, zmusza kobiety do pracy kosztem macierzyństwa, a to wpływa na mniejszą dzietność. Polacy wpadli w pułapkę niskich zarobków, a Duńczycy wysokich. Słowem - nie ma reguły.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl































































